O niebezpiecznym zdarzeniu, do którego doszło na placu Żołnierza Polskiego w Szczecinie, policję poinformował jeden z mieszkańców.
Z jego relacji wynikało, że podczas przechodzenia przez oznakowane przejście dla pieszych o mało nie doszło do potrącenia przez kierującego miejskim autobusem, który wjechał na skrzyżowanie, poruszając się z dużą prędkością.
Nagranie z monitoringu
Policjanci ze Szczecina przeanalizowali zapisy miejskiego monitoringu, które potwierdziły zgłoszenie. "Nagranie wykazało, że kierujący autobusem dopuścił się rażącego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym, narażając pieszego oraz innych uczestników ruchu na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia" - czytamy w komunikacie policji.
W biurze prasowym KMP w Szczecinie usłyszeliśmy, że kierujący wjechał na skrzyżowaniu na czerwonym świetle. Mężczyzna usłyszał zarzuty, sąd zadecydował o zastosowaniu wobec niego dozoru policyjnego. Dodatkowo nałożono obowiązek powstrzymywania się od prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, a także zastosowano poręczenie majątkowe. Policja prosi wszystkich świadków zdarzenia o zgłaszanie się na Komisariat Policji Szczecin Śródmieście przy ulicy Kaszubskiej 35.
Konsekwencje dla kierowcy
O sprawę zapytaliśmy spółkę, w której pracuje kierowca autobusu.
- Trwa postępowanie wyjaśniające, chociaż sytuacja jest dosyć ewidentna. Ale taka jest procedura, że poprosiliśmy tego pana o pisemne odniesienie się do tej sytuacji, pan obecnie przebywa na urlopie, ma odebrane uprawienia przez policję, więc nie kwalifikuje się do żadnej służby na autobusie, myślę, że nasze postępowanie zakończy się jak wróci z urlopu - przekazał nam Wojciech Jachim, rzecznik spółki Tramwaje Szczecińskie.
Dodał, że wobec kierowcy będą wyciągnięte poważne konsekwencje, od nagany do nawet zwolnienia z pracy, ale zastrzegł, że nie chciałby zastępować w tej sprawie prezesa spółki i nie chce, żeby kierowca dowiedział się o decyzji z mediów.
- Kierowca ma 10-letni staż pracy w spółce, nie było z nim do tej pory żadnych większych problemów. On w tym raporcie, który napisał, przyznał, że na jego zachowanie nie ma żadnej obrony i że nie ma żadnego usprawiedliwienia na to, co zrobił. Podzielamy opinie innych, którzy widzieli to nagranie i to zachowanie jest niedopuszczalne i kierowca zasługuje na karę - podsumował.