Prokuratura wyjaśnia okoliczności wypadku, do którego doszło w sobotę przy ul. Komuny Paryskiej w Szczecinie. Dwaj bracia wpadli do zbiornika przeciwpożarowego. Chłopców wyciągnęły z wody osoby postronne. Obaj wymagali reanimacji. Na miejsce wezwano służby ratunkowe. Czynności życiowe obu zostały przywrócone, ale stan jednego z chłopców jest krytyczny
Bracia mają dziewięć i jedenaście lat, pochodzą z Wietnamu.
Jak przekazała w niedzielę Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, śledczy mają już wstępne ustalenia dotyczące tego, jak znaleźli się w zbiorniku.
- Chłopcy przeszli przez płot i bawili się koło zbiornika. W czasie zabawy jeden wpadł do wody, a drugi próbował go ratować - przekazała prokurator Szozda.
Prokuratura bada, czy doszło do zaniedbań
Na miejscu pracowali strażacy, w tym płetwonurek, którzy przeszukali zbiornik, aby wykluczyć obecność innych osób w wodzie. Policjanci sprawdzili monitoring z pobliskiej Szkoły Podstawowej nr 18 przy ul. Komuny Paryskiej. Z nagrań wynikało, że na ogrodzonym terenie zbiornika nie przebywały inne osoby.
Zbiornik znajduje się pomiędzy budynkiem szkoły a boiskiem. Jest otoczony metalowym płotem, a prowadząca na jego teren bramka była zamknięta na kłódkę. Na ogrodzeniu znajdowały się także tablice informujące o zakazie wstępu.
Prokurator uczestniczył w oględzinach miejsca zdarzenia. Śledczy przesłuchują świadków i analizują zabezpieczone nagrania.
- Prowadzone czynności procesowe, między innymi przesłuchania świadków, pozwolą wyjaśnić szczegóły tego zajścia - powiedziała Julia Szozda. Jak dodała, śledczy ustalają, czy doszło do narażenia chłopców na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.