Polka pozostaje w areszcie. Sąd zdecydował, czy dziećmi może się zająć babcia

Dzieci pani Anny mają wrócić do Polski, pod opiekę babci
Sąd zdecydował, co dalej z dziećmi aresztowanej Polki
Źródło: TVN24
Dzieci aresztowanej w Niemczech Polki mają wrócić do kraju, pod opiekę babci - tak zdecydował w czwartek Sąd Okręgowy w Szczecinie. Od niemal trzech miesięcy przebywają w ośrodku Jugendamt w Greifswaldzie. Sąd uznał, że to zagraża ich dobru. Troje dzieci trafiło do placówki opiekuńczej po zatrzymaniu ich matki przez niemiecką policję. Kobieta jest poszukiwana przez Stany Zjednoczone. Wcześniej polski sąd nie zgodził się na jej ekstradycję do USA. Uznał, że pani Anna (imię zmienione przez redakcję) nie popełniła przestępstwa.
Kluczowe fakty:
  • Troje dzieci zatrzymanej w Niemczech pani Anny ma wrócić do Szczecina, pod opiekę babci - tak zdecydował polski sąd.
  • Postanowienie jest natychmiast wykonalne, co w praktyce oznacza, że prawdopodobnie w piątek pani Maria odbierze wnuki.
  • Dzieci w wieku dziewięciu, 12 i 14 lat od początku listopada 2025 roku są w placówce opieki zastępczej niemieckiego Urzędu ds. Dzieci i Młodzieży.
  • Na początku stycznia niemiecki sąd postanowił, że to polski wymiar sprawiedliwości powinien zdecydować, pod czyją opiekę trafią. Ich matka przebywa w niemieckim areszcie jako poszukiwana przez Stany Zjednoczone.
  • Strona niemiecka bada wniosek Amerykanów o wydanie Polki. Sprawa to konsekwencja konfliktu rodzicielskiego.

Czwartkowe posiedzenie sądu trwało prawie pięć godzin. Po ogłoszeniu postanowienia babcia dzieci wyszła z sali z uniesionymi w geście zwycięstwa rękami.

Dzieci pani Anny mają wrócić do Polski, pod opiekę babci
Dzieci pani Anny mają wrócić do Polski, pod opiekę babci
Źródło: TVN24

- Jestem przeszczęśliwa. Straszna ulga. Zadowolenie, ale i płacz, że tak długo to trwało - mówiła Maria Kałuża. I dodawała: - Starałam się podnosić dzieci na duchu i każdego dnia dawałam im nadzieję, że może następnym razem się uda. Może następnym razem ktoś nas wysłucha, ktoś poczuje, że dzieje im się wielka krzywda. Zrozumie tę krzywdę i ją naprawi.

"Niemiecka instytucja powinna wydać dzieci niezwłocznie"

- Sąd Okręgowy w Szczecinie wydał zarządzenie tymczasowe, a więc na czas trwania procesu o rozwód, w którym określił miejsce pobytu dzieci przy babci - przekazał dziennikarzom rzecznik prasowy SO w Szczecinie Konrad Kujawa. Jak mówił, "sąd wziął pod uwagę, że dalsze przebywanie dzieci w niemieckiej placówce zagraża ich dobru". - Ojciec może zaskarżyć to postanowienie, ale i tak jest ono natychmiast wykonalne - wskazał sędzia. Dodał, że "niemiecka instytucja powinna wydać dzieci niezwłocznie".

Troje dzieci, po kilku miesiącach, ma znaleźć się pod opieką babci
Troje dzieci, po kilku miesiącach, ma znaleźć się pod opieką babci
Źródło: TVN24

Jak podkreślił adwokat pani Anny, sąd uznał, że istnieje "realne, poważne zagrożenie dobra dzieci". - Zostały wyrwane z naturalnego środowiska i należy w trybie natychmiastowym umożliwić im powrót - poinformował mecenas Michał Lizak. Jak wskazywał, "w Polsce opiekę nad nimi może sprawować jedynie babcia, bo mama nadal przebywa w areszcie w Niemczech".

Klatka kluczowa-179197
Pełnomocnik aresztowanej Polki o postanowieniu sądu
Źródło: TVN24

Dodał, że ojciec, który zdalnie brał udział w posiedzeniu, wnioskował, by to jemu wydać dzieci. - Sąd oddalił ten wniosek, stwierdzając, że oznaczałoby to przewiezienie ich do USA, co jest sprzeczne z dobrem dzieci - powiedział pełnomocnik kobiety.

Mecenas Krzysztof Peśla, który posiada uprawnienia adwokata w Niemczech i reprezentuje panią Annę w tym kraju, ma nadzieję na szybki powrót dzieci. - Liczymy na to, że jutro uzyskamy to postanowienie i natychmiast dostarczymy je do Jugendamtu - powiedział.

Dzieci przebywają w niemieckim ośrodku od kilku miesięcy

Troje dzieci pani Anny przebywa w ośrodku opieki zastępczej w Greifswaldzie od początku listopada 2025 roku. - Wcześniej moje wnuki chodziły na judo, piłkę nożną. Miały bardzo dużo ruchu - opowiadała babcia.

- W ośrodku przysługiwała im godzina spaceru dziennie, jeśli opiekunowie mieli czas i pogoda sprzyjała. Zwykle szli na plac zabaw, taki dla małych dzieci, bo tylko taki tam jest. Dzięki temu, że ja im przywoziłam podręczniki i zeszyty od kolegów, to przepisywali sobie lekcje - opisywała.

Na początku pani Maria mogła odwiedzać wnuki co drugi dzień, ostatnio - tylko dwa razy w tygodniu. Wizyty odbywały się przy udziale pracowników placówki. Dzieci odwiedzał również ojciec, który przyjechał do Greifswaldu.

Pierwszy raz po zatrzymaniu swoją mamę zobaczyły na początku stycznia, na posiedzeniu w niemieckim sądzie. Mają z nią kontakt telefoniczny.

Niemiecki proces ekstradycyjny pani Anny trwa.

Pojechała na wycieczkę do Berlina, trafiła do aresztu

Historię kobiety opisywaliśmy na tvn24.pl.

Szczecinianka założyła w Stanach Zjednoczonych rodzinę z obywatelem USA pochodzącym z Mali. W 2020 roku wróciła do Polski. Według relacji babci, mąż się na to zgodził. Potem jednak zaczął domagać się powrotu dzieci do Ameryki.

Przez lata przed polskim i amerykańskim wymiarem sprawiedliwości toczyło się w tej sprawie wiele postępowań karnych, rodzinnych i cywilnych. Choć polskie sądy i prokuratura najczęściej stawały po stronie kobiety, pani Anna jest ścigana przez śledczych zza oceanu. Uważają, że Polka uprowadziła dzieci i pozbawiła ich ojca prawa do opieki nad nimi.

Według Kodeksu karnego Kalifornii za takie przestępstwo grozi do trzech lat więzienia. Jest jednak możliwość wymierzenia kary za każdy zarzut osobno, co skutkowałoby jej zsumowaniem. Strona amerykańska już w 2022 roku zwróciła się do Polski o wydanie kobiety. Sąd w Szczecinie stwierdził jednak prawną niedopuszczalność ekstradycji.

Pani Anna była przekonana, że jej sytuacja prawna jest uregulowana. Jesienią 2025 roku zabrała dzieci na wycieczkę do Berlina. Gdy w trakcie kontroli granicznej okazało się, że figuruje jako poszukiwana przez Stany Zjednoczone, zatrzymały ją niemieckie służby.

Działania w Niemczech i w USA

Nie wiadomo, jak długo potrwa proces ekstradycyjny kobiety w Niemczech. Adwokaci pani Anny prowadzą swoje działania zarówno za Odrą, jak i za oceanem, przy pomocy prawnika z Kalifornii.

W Niemczech starają się wykazać, że wydanie Polki Stanom Zjednoczonym byłoby sprzeczne z orzecznictwem unijnym. Jak uzasadniają, w prawie europejskim obowiązuje zasada "ne bis im idem", czyli "nie dwa razy w tej samej sprawie". Zgodnie z nią, jeśli ktoś jest prawomocnie uniewinniony lub skazany, nie można w innym kraju członkowskim sądzić go ponownie za to samo.

A polska prokuratura umorzyła postępowanie w tej sprawie. Śledczy uznali, że kobieta nie popełniła przestępstwa. "Pani Anna swoim zachowaniem nie wypełniła ustawowych znamion czynu określonego w art. 211 kk, albowiem, jak ustalono, nie została pozbawiona władzy rodzicielskiej ani nie nastąpiło też ograniczenie tej władzy względem jej dzieci" - informowała nas rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Julia Szozda. Do tego samego wniosku doszedł sąd, odmawiając ekstradycji.

Adwokaci kobiety zlecili opinię prawną w tej sprawie, którą planują przedstawić niemieckiemu sądowi. Jednocześnie próbują podważyć podstawy wniosku o ekstradycję. Na razie udało się doprowadzić do posiedzenia sądu w USA, na którym pani Anna ma być wysłuchana zdalnie.

Mecenasi zabiegali też o wsparcie instytucji polskiego państwa. - To jest bardzo trudna sprawa, bo mówimy o trójce dzieci. Niestety chyba tak trzeba to nazwać: ta trójka dzieci dzisiaj jest ofiarami konfliktu między rodzicami - powiedział na jednej z konferencji prasowych Maciej Wiewiór, rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Zastrzegł wówczas, że ze względu na dobro małoletnich nie może ujawniać szczegółów. - Nasz konsulat jest w kontakcie i z Ministerstwem Sprawiedliwości, i z lokalnymi władzami, również z ośrodkiem, w którym te dzieci przebywają. Jest także w kontakcie z rodziną tych dzieci - przekazał.

Prawnicy starali się również zaangażować Ministerstwo Sprawiedliwości. Biuro prasowe resortu poinformowało nas, że organem upoważnionym do działania jest polski konsulat. "Postępowanie ekstradycyjne na terytorium RP zostało zakończone odmową wydania pani Anny. Brak jest tym samym instrumentów prawnych do podejmowania działań przez ministra sprawiedliwości w związku z prowadzonym przez władze Republiki Federalnej Niemiec postępowaniem dotyczącym ekstradycji do Stanów Zjednoczonych Ameryki" - czytamy w odpowiedzi udzielonej nam pod koniec grudnia.

W niemieckim systemie prawnym, podobnie jak w Polsce, decyzję o tym, czy ekstradycja jest dopuszczalna, podejmuje sąd. Potem ostatnie słowo będzie należało do Federalnego Urzędu Sprawiedliwości RFN.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD
NA ŻYWO

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: