Świat

Znika obóz, ale nie problem. "Teraz pójdę do Serbii. Nielegalnie"

Świat


Ewakuacja prowizorycznego obozu w Idomeni przy granicy z Macedonią. Powód: obóz miał służyć interesom przemytników. Jednak takie działanie może nie rozwiązać problemu. Niektórzy z uchodźców zapowiadają, że właśnie likwidacja obozu skłoniła ich do nielegalnego przekroczenia granicy. Magazyn programu "Polska i Świat".

Zaczęło się z samego rana. Policyjne autobusy całą noc podjeżdżały pod prowizoryczny obóz w greckiej Idomeni, przy granicy z Macedonią. Od miesięcy - dom dla 8 tysięcy osób.

- Ledwo się obudziliśmy i wszędzie była policja i wojsko. Nie rozumiemy, dlaczego nas o tym nie uprzedzili? - dziwi się jeden z przebywających w obozie uchodźców.

"Teraz pójdę do Serbii. Nielegalnie"

Ewakuację rozpoczęło od najbardziej newralgicznego punktu - linii kolejowej biegnącej dokładnie na granicy. Greckie władze tłumaczą, że głównym powodem likwidacji obozowiska jest walka z przemytnikami, którzy w takich miejscach zbierają największe żniwa. ONZ chwali walkę z przemytem, ale zaznacza, że to za mało.

- Samo uniemożliwienie działalności przemytnikom ludzi nie rozwiązuje jeszcze problemu. Jeśli by tylko zlikwidować metody nielegalnego przewożenia ludzi przez granicę, to doprowadzamy do takiej sytuacji, że te osoby, które potrzebują dostać się w bezpieczne miejsce, nie mają takiej możliwości - twierdzi Rafał Kostrzyński z UNHCR.

Wielu z mieszkańców obozu właśnie z powodu ewakuacji skorzysta z pomocy przemytników. Wolą wszystko niż powrót do swojego kraju. - Jestem tu od trzech miesięcy. Teraz pójdę do Serbii. Nielegalnie - mówi jeden z uchodźców.

Szlak nie działa

Ale na szlaku bałkańskim nowych osób jest coraz mniej. Organizacja Narodów Zjednoczonych podaje, że w kwietniu do Grecji drogą morską przybyło niecałe trzy i pół tysiąca osób. W marcu było to prawie 27 tysięcy. Za spadek odpowiada kilka czynników. Przede wszystkim umowa Unii Europejskiej z Turcją, która zatrzymuje wielu uchodźców na swoim terytorium.

- Po drugie Macedonia utrzymuje zamkniętą granicę z Grecją. Inne państwa też uderzyły w taką "antymigracyjną" retorykę - podkreśla Patrycja Sasnal z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

Co nie znaczy, że kryzys migracyjny jest już za nami. - Nie należy się łudzić. W dłuższym okresie migracja tylko będzie rosła. Z powodu zmian klimatycznych, trwających konfliktów i dyktatur, z powodu biedy, a także zmian demograficznych. Po prostu: Afryki populacyjnie będzie coraz więcej, a Europy coraz mniej - dodaje Sasnal.

A rozwiązanie tych kwestii na pewno jest bardziej pracochłonne niż rozbiórka nielegalnego obozu.

Autor: dln/ja / Źródło: tvn24

Tagi:
Raporty: