Do kolizji doszło w sobotę późnym popołudniem na przejeździe kolejowym w pobliżu stacji kolejowej łączącej lotnisko z centrum Bangkoku. Pociąg towarowy zderzył się z autobusem komunikacji miejskiej, co wywołało pożar, który objął jeszcze kilka innych pojazdów. Zginęło osiem osób, a 32 zostały ranne.
- Maszyniście pociągu postawiono zarzut zaniedbania, które doprowadziło do śmierci, ponieważ dowody jednoznacznie wskazują na jego lekkomyślne zachowanie - powiedział w niedzielę agencji prasowej Reuters Urumporn Koondejsumrit, komendant komisariatu policji w dzielnicy Makkasan.
Policjant przekazał, że kierowca autobusu również zostanie oskarżony, ale na razie pozostaje pod opieką medyczną i nie może być przesłuchiwany. - Śledczy badają możliwość postawienia dodatkowych zarzutów - dodał.
"To nie powinno się wydarzyć"
Teren kolizji w niedzielę został oczyszczony, a ruch przywrócono. Władze zaostrzą środki bezpieczeństwa, aby zapobiec powtórzeniu się takiego zdarzenia - jak zapewniono w oświadczeniu, które opublikował wiceminister transportu Siripong Angkasakulkiat.
Lokalni mieszkańcy mówią, że od dawna obawiali się takiego wypadku, ponieważ pojazdy przejeżdżały przez przejazd pomimo sygnalizacji świetlnej "stop".
- To nie powinno się wydarzyć. Chcę, aby wszyscy kierowcy dobrze rozumieli przepisy ruchu drogowego - powiedział agencji Reuters Thanphisit Nawatkonoangkoon, 20-letni pasażer pociągu.
Według Światowej Organizacji Zdrowia drogi w Tajlandii należą do najbardziej niebezpiecznych na świecie, ze względu na słabe egzekwowanie norm bezpieczeństwa.