"Nigdy nie rozważano możliwości sabotażu" - podkreślił Fernando Grande-Marlaska, cytowany przez dziennik "La Vanguardia", wykluczając ten scenariusz, jako możliwą przyczynę niedzielnej tragedii. Szef hiszpańskiego MSW zaznaczył jednocześnie, że bierze się pod uwagę wyłącznie kwestie "techniczne". Jak dodał, szyny na odcinku, na którym doszło do katastrofy, zostaną dokładnie zbadane.
W poniedziałek dziennik "El Mundo" napisał, powołując się na źródła zbliżone do śledztwa, że koncentruje się ono na usterce torów.
Tego samego dnia minister transportu Hiszpanii Oscar Puente podkreślił, że śledczy nie wykluczają żadnej hipotezy w sprawie przyczyn wypadu. Dodał przy tym, że nie zamierza "wspierać tezy o sabotażu".
Tragiczny wypadek kolejowy w Andaluzji
Do katastrofy kolejowej, jednej z najpoważniejszych w historii Hiszpanii, doszło w niedzielę wieczorem w Adamuz w prowincji Kordoba w Andaluzji. Ostatnie wagony pociągu przewoźnika Iryo, jadącego z Malagi do Madrytu, wjechały na sąsiedni tor, po którym przejeżdżał inny pociąg - Alvia, należący do państwowego przewoźnika Renfe, doprowadzając do katastrofy.
Pociągami podróżowało około 500 pasażerów. Zginęło co najmniej 41 osób, a ponad 150 zostało rannych.
W Hiszpanii obowiązuje wprowadzona przez rząd trzydniowa żałoba narodowa.
Portal radia Cadena SER poinformował we wtorek, że państwowy zarządca infrastruktury kolejowej Adif zdecydował - ze względów bezpieczeństwa - o tymczasowym ograniczeniu prędkości pociągów na kilku odcinkach trasy Madryt-Barcelona do 160 km/h.
Autorka/Autor: fil/akr
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/GUARDIA CIVIL HANDOUT