Świat

Zburzyli Mur i przyjechali do Berlina

Świat


Wielka Trójka bez której nie byłoby zjednoczenia Niemiec spotkała się w Berlinie. 20 lat po wydarzeniach, które odmieniły Europę do niemieckiej stolicy przyjechali byli przywódcy ZSRR i USA, Michaił Gorbaczow i George Bush senior oraz były kanclerz Helmut Kohl.

Na uroczystej konferencji w związku z obchodzoną tej jesieni 20. rocznicą zburzenia Muru Berlińskiego nie zabrakło też Polaków - Tadeusza Mazowieckiego i Władysława Bartoszewskiego. Dwugodzinna konferencja w berlińskim teatrze Friedrichstadtpalast zgromadziła ponad 1000 gości. Obecni byli kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent Horst Koehler.

Najlepszy powód do dumy

Niemcy nie mają wielu powodów, by odczuwać dumę ze swej historii. Ale wydarzenia sprzed 20 lat pozwalają na to. Ja nie mam lepszego powodu do dumy, niż niemiecka jedność. Helmut Kohl

- Niemcy nie mają wielu powodów, by odczuwać dumę ze swej historii. Ale wydarzenia sprzed 20 lat pozwalają na to. Ja nie mam lepszego powodu do dumy, niż niemiecka jedność - mówił wyraźnie wzruszony 79-letni Kohl, który poruszał się na wózku inwalidzkim i miał trudności z mówieniem.

Nie doprowadzimy projektu europejskiego do dobrego końca, jeśli oparty on będzie na antyrosyjskich i antyamerykańskich nastrojach. Michaił Gorbaczow

- Niemcy osiągnęli to wspólnie, z odwagą i w pokojowy sposób (...) Udało się, choć wielu miało wątpliwości, czy się powiedzie - dodał. Kohl przyznał również, że siedzących w sobotę u jego boku Gorbaczowa i Busha, uważał za swoich najważniejszych partnerów na świecie, pomimo wielu różnic zdań. - Miałem szczęście, że mogłem z nimi współpracować - mówił. Zapewnił, że Niemcy dotrzymają swych zobowiązań na przyszłość.

Wyzwolenie w ludzkich sercach

Cieszę się, że mogłem być na tej uroczystości, że Polska była tu obecna. Tadeusz Mazowiecki

Zdaniem 85-letniego George'a Busha seniora, prezydenta USA w latach 1989-1993, drogę ku zjednoczeniu Niemiec 3 października 1990 r. utorowano nie tylko w stolicach, lecz w "sercach i umysłach ludzi, którzy długo musieli walczyć o swoje prawa, dane im przez Boga". Jak dodał, żaden mur nie mógł pozbawić ludzi w bloku komunistycznym marzeń o wolności.

Z kolei Gorbaczow przyznał, iż jeszcze latem 1989 r. sądził, że zjednoczenie Niemiec to kwestia XXI wieku. - Tymczasem kilka miesięcy później otwarto drogę ku niemieckiej jedności - dodał. Wezwał też do wyciągnięcia lekcji z ówczesnych wydarzeń. - Nie doprowadzimy projektu europejskiego do dobrego końca, jeśli oparty on będzie na antyrosyjskich i antyamerykańskich nastrojach - ocenił 78-letni Gorbaczow.

Otworzyli bramy milionom ludzi

Komplementów dla Wielkiej Trojki nie zabrakło z ust najważniejszych polityków współczesnych Niemiec. Prezydent Niemiec Horst Koehler podziękował w swym wystąpieniu trzem mężom stanu za ich wkład w zwycięstwo wolności w 1989 r. - Umiłowanie wolności przez narody, pokojowe rewolucje 1989 r. i kunszt polityczny tych trzech mężczyzn otworzyły bramy milionom ludzi, zmieniły mapę Europy i podarowały światu zupełnie nowe szanse oraz zadania - komplementował zebranych.

Zaapelował przy tej okazji o kontynuację budowania na zdobyczach 1989 r. i wypracowanie mocnej europejskiej polityki zagranicznej i bezpieczeństwa, która uwzględniałaby partnerstwo z Rosją, jako uzupełnienie partnerstwa transatlantyckiego.

- Propozycja (byłego szefa MSZ Niemiec) Hansa-Dietricha Genschera, by stworzyć przestrzeń bezpieczeństwa, wolności i dobrobytu od Vancouveru po Władywostok, pozostaje opcją na przyszłość - dodał.

Za mało Solidarności?

Po uroczystości Tadeusz Mazowiecki przyznał, że nieco zabrakło mu w jej trakcie słowa "Solidarność". - Być może musimy być bardziej obecni i o tym przypominać, ale nie należy się skarżyć. Cieszę się, że mogłem być na tej uroczystości, że Polska była tu obecna - mówił dziennikarzom. W chwili, gdy w nocy 9 listopada 1989 r. otwarto granicę między NRD a Berlinem Zachodnim, Helmut Kohl był z oficjalną wizytą w Polsce. Przerwał ją, by w historycznej chwili być w Berlinie.

- Bardzo chciał pojechać do Berlina. My obawialiśmy się, czy wróci, ale wrócił. Było to bardzo ważne, bo podkreślało rangę tej wizyty - ocenił Mazowiecki.

Myślenie Kohla się przebiło

Bartoszewski zauważył z kolei, że berlińska uroczystość, która miała głównie na celu uhonorowanie schorowanego Helmuta Kohla, świadczy m.in. o tym, że "myślenie Kohla się przebiło i wraca".

Jak dodał, jest tym bardziej pełen optymizmu, że nowym ministrem spraw zagranicznych Niemiec został Guido Westerwelle, polityk wywodzący się z partii Hansa-Dietriecha Genschera (FDP). Za kraj swej pierwszej wizyty zagranicznej wybrał Polskę. - To dobry znak. Nie przesadzajmy, można mu dać może nie nieograniczony, ale duży kredyt zaufania - powiedział.

Organizatorem sobotniej uroczystości była związana z chadecką CDU Fundacja im. Konrada Adenauera.

Źródło: PAP