Donald Trump zapowiedział w czwartek rano czasu polskiego na platformie Truth Social, że "wszystkie okręty, samoloty i personel wojskowy USA, wraz z dodatkową amunicją, bronią i wszystkim innym, co jest właściwe i niezbędne do śmiertelnego ścigania i zniszczenia już znacznie osłabionego wroga, pozostaną na miejscu i wokół Iranu, dopóki PRAWDZIWE POROZUMIENIE nie zostanie w pełni zrealizowane".
"Jeśli z jakiegoś powodu tak się nie stanie, co jest wysoce nieprawdopodobne, to 'rozpocznie się strzelanina', większa, lepsza i silniejsza niż ktokolwiek kiedykolwiek widział. Uzgodniono to dawno temu i pomimo całej fałszywej retoryki - BRAK BRONI NUKLEARNEJ i cieśnina Ormuz BĘDZIE OTWARTA I BEZPIECZNA. Tymczasem nasza wspaniała armia dozbraja się i odpoczywa, z niecierpliwością oczekując kolejnego podboju. AMERYKA WRÓCIŁA!" - napisał prezydent.
Co z zawieszeniem broni
Zaledwie dzień po zawarciu w nocy z wtorku na środę porozumienia o zawieszeniu broni między USA a Iranem, jego trwałość stoi pod znakiem zapytania. Osią sporu pozostaje zakres ustaleń.
Biały Dom i Izrael stanowczo twierdzą, że zawieszenie broni nie obejmuje Libanu. Irańskie władze przekonują natomiast, że było to częścią porozumienia. Rosnące napięcie może bezpośrednio zagrozić zaplanowanym na sobotę rozmowom w Pakistanie, którego premier, Shehbaz Sharif, odgrywa rolę kluczowego mediatora.
Amerykańsko-irańskie zawieszenie broni w założeniu miało powstrzymać eskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie. Otwarta wojna wybuchła 28 lutego wraz z amerykańsko-izraelskim atakiem na terytorium Iranu, dwa dni po fiasku negocjacji w sprawie irańskiego programu nuklearnego.
Źródło: PAP, Reuters
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/SHAWN THEW / POOL