Wysłali ekspertów na granicę z Syrią. Poszukają śladów broni chemicznej


Turcja wysłała zespół ośmiu ekspertów na granicę z Syrią. Mają zbadać rannych uchodźców pod kątem obecności w ich organizmach śladów broni chemicznej - poinformowała agencja Anatolia.

W ubiegłym tygodniu w Turcji zaczęto pobierać próbki krwi od przewiezionych przez granicę na leczenie rannych Syryjczyków, by ustalić, czy padli oni ofiarą ataku chemicznego. O dokonywanie takich ataków oskarżają się wzajemnie reżim syryjskiego prezydenta Baszara el-Asada i walczący z nim rebelianci.

Według Anatolii zespół tureckiej obrony cywilnej, wyposażony w specjalny pojazd z urządzeniami do wykrywania broni chemicznej i biologicznej oraz substancji radioaktywnych stacjonuje przy przejściu granicznym Cilvegozu w pobliżu miasta Reyhanli w nadmorskiej prowincji Hatay.

Asad użył, powstańcy - nie

USA deklarowały wielokrotnie, że użycie broni chemicznej przez władze w Damaszku byłoby przekroczeniem "ostatecznej granicy". Jednak mając w pamięci błędne doniesienia wywiadu, które wykorzystano do uzasadnienia interwencji w Iraku w 2003 roku, Waszyngton wyklucza jakąkolwiek akcję bez uprzedniego dokładnego zbadania sprawy.

W środę premier Wielkiej Brytanii David Cameron oświadczył, że dysponuje "niepełnymi, choć przekonywującymi informacjami" o tym, iż reżim Baszara el-Asada stosował i stosuje w Syrii broń chemiczną, taką jak gaz bojowy sarin. Dziś jego rzecznik dodał, że nie ma żadnych dowodów na to, iż tego typu broni użyli syryjscy powstańcy.

Przełom dopiero za rok?

Według danych ONZ na koniec kwietnia w krajach sąsiadujących z Syrią przebywa obecnie ponad 1,4 mln syryjskich uchodźców; liczba ta jest wyższa o 30 proc. niż stan przewidywany w grudniu ubiegłego roku na koniec czerwca 2013 roku (1,1 mln osób).

Wojna domowa w Syrii rozpoczęła się w marcu 2011 r. od fali demonstracji antyrządowych i kosztowała życie już ponad 70 tys. osób. Syryjska opozycja od dawna naciska, aby Asad ustąpił, zanim dojdzie do jakiegokolwiek dialogu ze stroną rządową. Reżim w Damaszku stoi na stanowisku, że los szefa państwa zostanie rozstrzygnięty w wyborach prezydenckich zaplanowanych na 2014 rok.

Autor: rf\mtom / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości