147 osób z ponad 20 państw, ze statku wycieczkowego MV Hondius, na którego pokładzie wykryto zakażenia hantawirusem, ma w niedzielę dotrzeć na Teneryfę. Stamtąd - jak poinformowała hiszpańska minister zdrowia - obywatele innych krajów niż Hiszpania zostaną odesłani do swoich krajów.
Jak relacjonował w sobotę reporter TVN24 Artur Molęda, pasażerowie statku mają zostać przetransportowani na ląd inną łodzią. Na miejscu czekają na nich "bardzo drobiazgowe" testy sprawdzające, czy w ich organizmach znajduje się hantawirus.
- Jeżeli nie, to w kordonie sanitarnym zostaną oni przetransportowani na lotnisko. Wiem, że ostatnie szczegóły co do tych lotów repatriacyjnych są ustalane - mówił reporter. Dodał, że po swoich obywateli samoloty mają wysłać między innymi Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone. Możliwa jest też operacja ze strony UE
Reporter przekazał także, że po tym, jak ostatni z pasażerów opuści pokład na Teneryfie, jednostka ma udać się w kierunku swojego macierzystego portu. Taki ruch nakazały lokalne władze.
- Tym macierzystym portem jest Holandia i już tutaj wszystkie protokoły, które mają uchronić czy turystów, czy lokalną ludność przed potencjalnym zakażeniem zostały wdrożone w samym porcie. Już są ustawiane specjalne sanitarne namioty - zakończył Molęda.
Hantawirus na wycieczkowcu
Pod koniec kwietnia na statku wycieczkowym MV Hondius stwierdzono zakażenie hantawirusem - wirusem odzwierzęcym, którego głównym rezerwuarem są gryzonie. Trzy osoby zmarły.
W piątek późnym wieczorem WHO podała najnowsze dane na ten temat: "sześć potwierdzono laboratoryjnie jako zakażenie hantawirusem, wszystkie zidentyfikowano jako spowodowane wirusem andyjskim" - głosi oświadczenie, które mówi też o dwóch "podejrzanych przypadkach", które są analizowane. Wcześniej rzecznik organizacji Christian Lindmeier zapewnił, że ryzyko rozprzestrzenienia się hantawirusa jest "absolutnie niewielkie". - To nie jest nowy covid – podkreślił Lindmeier, cytowany przez AFP.