Wybuchła panika, ludzie rzucili się na podłogę. Pasażer o rosyjskim ataku na pociąg

1
Rosyjskie drony zaatakowały w Ukrainie cywilny pociąg
Źródło wideo: X/Wołodymyr Zełenski
Źródło zdj. gł.: x.com/ZelenskyyUa
Ukraiński żołnierz opisał w rozmowie z BBC moment, w którym we wtorek pociąg pasażerski w obwodzie charkowskim został zaatakowany przez rosyjskie drony. Wskutek ataku zginęło pięć osób. Oficer o pseudonimie Omar, który podróżował w jednym z wagonów, opowiedział o dramatycznej ewakuacji.
Kluczowe fakty:
  • Rosyjskie drony zaatakowały w Ukrainie cywilny pociąg, zabijając co najmniej pięć osób. Atak potępił prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, nazywając go "aktem terroryzmu".
  • Oficer 93. brygady o pseudonimie Omar opowiedział BBC, jak pomógł w ewakuacji pociągu.
  • Chociaż w przeszłości koleje były już celem rosyjskich ataków, to ukraińskie koleje były generalnie w stanie zapewnić ludziom transport w ramach swojej rozległej sieci.

Do zdarzenia doszło w północno-wschodniej części obwodu charkowskiego na wschodzie Ukrainy. Według lokalnej prokuratury jeden z dronów trafił bezpośrednio w wagon jadącego pociągu relacji Czop - Barwinkowe, łączącego zachodnią i wschodnią część kraju. Dwa inne drony uderzyły w pobliżu składu. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nazywał rosyjski atak "aktem terroryzmu". Jak podaje BBC, w ataku zginęło pięć osób.

Dramatyczna ewakuacja i szukanie rannych

Moment ataku opisał w rozmowie z BBC oficer 93. brygady o pseudonimie Omar, który znajdował się w pociągu. Dwa pierwsze z trzech rosyjskich dronów uderzyły w pobliżu składu, co spowodowało jego zatrzymanie. Jak opisuje Omar, wtedy pasażerowie usłyszeli odgłosy kolejnego drona, po czym nastąpiła eksplozja. - Była tak silna, że części pociągu rozpadły się w drzazgi - powiedział Omar. Jako dowódca oddziału dronów szybko zdał sobie sprawę, że on i pozostali pasażerowie muszą opuścić pociąg, ponieważ groziło kolejne uderzenie. W sumie w pociągu znajdowało się wówczas 291 osób - podają urzędnicy.

Jak mówił Omar, pasażerowie padli na podłogę w panice, ale on nakazał im natychmiast uciekać. Stwierdził, że bez jego instrukcji zginęłoby więcej osób. Tuż po ewakuacji wagon zaczął się palić.

- Jestem w wojsku i jestem przygotowany na takie ataki - mówił Omar w rozmowie z BBC. - Ale inni byli w szoku, śmierć była tak blisko - dodał. Wiele osób opuściło pociąg w dużym stresie. Na nagraniach ze zdarzenia widać ludzi, którzy krzyczą i płaczą, oddalając się od wraku wagonu.

Pozostawanie tak dużej liczby osób w pobliżu płonących wagonów byłoby zbyt niebezpieczne, dlatego Omar nakazał im, aby udali się w stronę pobliskiej autostrady. Potem wrócił do pociągu z częścią pasażerów, aby sprawdzić, czy nikt tam nie został. Podczas inspekcji wagonów zobaczył ciało, kontynuował poszukiwania ocalałych. W ostatnim z wagonów znalazł kobietę z dzieckiem. - Była bardzo przestraszona i nie miała pojęcia, co robić, ale dzięki Bogu żyła - powiedział. Po wyprowadzeniu krzyczała, że chce wrócić do pociągu po swoją walizkę oraz dokumenty. Jak zrozumiał z jej słów, zmierzała w stronę linii frontu, aby jej mąż, żołnierz, mógł zobaczyć ich syna.

Ruch pociągów w Ukrainie

Chociaż w przeszłości koleje były już celem rosyjskich ataków, to ukraińskie koleje były generalnie w stanie zapewnić ludziom transport w ramach swojej rozległej sieci. Nasilające się ataki na infrastrukturę i niesprzyjające warunki pogodowe doprowadziły jednak do ​​coraz większych opóźnień. Pociągi do leżącego na linii frontu miasta Kramatorsk w obwodzie donieckim zostały ostatecznie zawieszone jesienią ubiegłego roku, gdy obszar ten stał się zbyt niebezpieczny ze względu na ciągłe rosyjskie ataki powietrzne.

W środę flagi na dworcach kolejowych w całej Ukrainie opuszczono do połowy masztu. Kilka godzin po ataku przejazdy pociągów na linii Barwinkowe - Czop zostały wznowione - podaje BBC.

OGLĄDAJ: "Minął rok. Nic się nie zmieniło". Gorzkie przemówienie Zełenskiego
pc

"Minął rok. Nic się nie zmieniło". Gorzkie przemówienie Zełenskiego
FORUM W DAVOS

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: BBC, PAP, Reuters
Autorka/Autor: mart//az
Czytaj także: