Media o wyborach w Ukrainie. Zełenski: pierwsze słyszę

Wołodymyr Zełenski
Zełenski: Unia Europejska powinna być globalnym liderem
Źródło: TVN24
Pierwszy raz usłyszałem o tym od "Financial Times" - powiedział prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, komentując kwestię ogłoszenia daty wyborów w Ukrainie. W środę gazeta donosiła, że Zełenski zamierza 24 lutego ogłosić plan wyborów prezydenckich i referendum. Prezydent Ukrainy przekazał, że "nigdy by czegoś takiego nie zrobił" i powiedział o warunkach, jakie muszą zostać spełnione, aby ogłosić wybory.

- W odniesieniu do wyborów, czy ogłoszenia ich 24 lutego: pierwszy raz słyszę. Pierwszy raz usłyszałem o tym od "Financial Times". (…) Wiele razy mówiłem o wyborach: pójdziemy do wyborów wtedy, kiedy będą wszystkie odpowiednie gwarancje bezpieczeństwa - stwierdził prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, odpowiadając na pytania dziennikarzy w czacie.

Zełenski zaznaczył, że kwestię wyborów zawsze podnoszą zagraniczni partnerzy Ukrainy, zaś ona sama o nich w obecnych warunkach nie mówi. - Jednak, bez wątpienia, jesteśmy gotowi do wyborów. Jak mówiłem, doprowadźcie do zawieszenia broni, to będą wybory. Jest to sprawa bezpieczeństwa - oznajmił.

OGLĄDAJ: Pojechał w miejsce, do którego nie dotarł żaden dziennikarz. Reportaż "Kompania Kurta"
pc

Pojechał w miejsce, do którego nie dotarł żaden dziennikarz. Reportaż "Kompania Kurta"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

"Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił"

"24 lutego to szczególna data. Nawet gdyby istniał zamiar lub istotne kroki w celu przyspieszenia wyborów, uważam, że używanie takiej daty do mówienia o polityce byłoby skrajnie głupim pomysłem" - napisał później Zełenski w serwisie X.

"To bardzo poważna data - cztery lata wojny. To ogromna liczba ludzi, którzy bronili naszego państwa i oddali życie. I to właśnie od 24 lutego nasi ludzie codziennie bronią swojego kraju. Nigdy bym czegoś takiego nie zrobił" - przekazał.

"Dlatego 24 lutego nie można wykorzystać do ogłoszenia żadnych wyborów - żadnych wyborów w ogóle. Nie chodzi tu o jednostki. 24 lutego nie można ogłosić żadnych wyborów" - podkreślił prezydent Ukrainy.

Jak przekazał, w sprawie przeprowadzenia wyborów oczekuje najpierw gwarancji bezpieczeństwa. "Kwestia wyborów była poruszana przez różnych partnerów. Sama Ukraina nigdy tego nie robiła. Ale oczywiście jesteśmy gotowi na wybory. To bardzo proste: wprowadzić zawieszenie broni - i wybory się odbędą" - przekazał Zełenski.

Zełenski: USA nie grożą Ukrainie odmową udzielenia gwarancji bezpieczeństwa

Wcześniej w środę "Financial Times" podał, że Zełenski zamierza 24 lutego, w czwartą rocznicę początku rosyjskiej inwazji, ogłosić plan wyborów prezydenckich i referendum w sprawie porozumienia pokojowego.

"FT" podkreślił, że amerykański prezydent Donald Trump miał zagrozić Zełenskiemu wycofaniem gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy, jeżeli wybory i referendum nie odbędą się do 15 maja. W ubiegłym tygodniu Zełenski przekazał dziennikarzom, że władze USA proponują, by Ukraina i Rosja zakończyły wojnę na początku tego lata i najpewniej będą wywierać presję zgodnie z tym harmonogramem.

W środę Zełenski zapewnił dziennikarzy, że USA nie grożą Ukrainie odmową udzielenia gwarancji bezpieczeństwa.

Zełenski: Rosjanie nie są gotowi do rozejmu

Prezydent Ukrainy pytany był, czy Rosja potwierdziła propozycję USA, by zawrzeć z Ukrainą rozejm energetyczny. Chodzi o to, by oba kraje wzajemnie nie atakowały ważnych dla ludności obiektów, m.in. elektrowni i ciepłowni.

- Nie otrzymaliśmy odpowiedzi od Rosjan, chociaż nie - otrzymaliśmy odpowiedź w formie dronów i ataków rakietowych. Świadczy to, że oni (Rosjanie) nie są do takiego rozejmu gotowi. Na razie (nie są gotowi) – podkreślił.

Prezydent wyraził przekonanie, że w rozmowach o pokoju powinna uczestniczyć Europa. - Ameryka i Europa powinny działać razem. Wyłącznie z Ukrainą. (…) Walka z Rosją, każdy pojedynczo, kiedy Ameryka rozmawia z Rosją oddzielnie i Europa oddzielnie - ja uważam, że na tym wygra tylko Rosja - ocenił.

Zełenski powtórzył, że nie widzi możliwości przyjazdu delegacji swego państwa do Moskwy, na bezpośrednie rozmowy z rządzącym na Kremlu Władimirem Putinem.

- Słyszałem publicznie kilka razy, jak strona rosyjska zapraszała (na rozmowy w Moskwie), a wydaje się, że zapraszała mnie osobiście i zareagowałem na to. My bronimy swojego państwa i napadła na nas Rosja. I oni są agresorem. Ja nie mogę przyjechać na negocjacje z Putinem do Moskwy, stolicy kraju, który jest agresorem w tej wojnie - ogłosił.

Prezydent Ukrainy zapewnił jednak, że gotów jest do rozmów w jakimkolwiek kraju, oprócz Rosji i Białorusi, która jest sojuszniczką Kremla w wojnie przeciwko jego państwu.

OGLĄDAJ: Możemy tylko walczyć. Historia oddziału Janusza Szeremety
superwizjer polacy w ukrainie

Możemy tylko walczyć. Historia oddziału Janusza Szeremety

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Opracował Kuba Koprzywa/ads

Czytaj także: