Powtórzone wybory i powtórzony wynik. Exit poll: Netanjahu i opozycja niemal remisują

Świat


Zakończyły się powtórzone wybory parlamentarne w Izraelu. Jak wynika z sondażu exit poll, opozycyjny centrowy blok Niebiesko-Białych Benny'ego Ganca i prawicowy Likud premiera Benjamina Netanjahu zdobyły porównywalną liczbę głosów. Oba ugrupowania będą mieć problem z utworzeniem koalicji większościowej w Knesecie. Pod znakiem zapytania staje także przyszłość obecnego szefa izraelskiego rządu, na którym ciążą zarzuty korupcyjne.

Czytaj analizę analityka PISM Michała Wojnarowicza o wyborach przedterminowych w Izraelu

- Mamy tylko jedną opcję: narodowy, liberalny, szeroki rząd, w którego skład wszedłby Nasz Dom Izrael, Likud i Niebiesko-Biali - powiedział były minister obrony Izraela i przywódca partii Nasz Dom Izrael (Israel Beitenu), Awigdor Lieberman na wiecu w Jerozolimie.

Dodał, że taki rząd odpowiadałby wyzwaniom, przed którymi stoi Izrael, zarówno w dziedzinie gospodarczej jak i bezpieczeństwa.

Dotychczasowy premier i przywódca prawicowego Likudu Benjamin Netanjahu zapowiedział w nocy z wtorku na środę sformowanie "silnego, syjonistycznego rządu", bez udziału przedstawicieli ludności arabskiej.

Przemawiając do niewielkiej grupy zwolenników w Tel Awiwie Benjamin Netanjahu nie ogłosił swojego zwycięstwa, ani nie przyznał się do porażki. Powiedział jedynie, że będzie oczekiwać ogłoszenia oficjalnych wyników wtorkowych wyborów.

Koalicja Niebiesko-Białych zdobyła 34 mandaty, a Likud 33 mandaty w 120-osobowym Knesecie - wynika z badania exit poll zrealizowanego dla izraelskiej telewizji. Oznacza to, że minie wiele dni lub nawet tygodni, zanim wyłoniony zostanie kandydat na premiera - pisze Reuters.

Przedwyborcze sondaże nie dawały pewności utworzenia koalicji większościowej (61 na 120 mandatów) w Knesecie ani prawicowemu blokowi z premierem Benjaminem Netanjahu na czele, ani centrolewicowemu blokowi pod wodzą byłego szefa sztabu generalnego Benny'ego Ganca.

Wynik wtorkowych wyborów to niemal powtórka z kwietniowego głosowania, gdy oba ugrupowania zyskały po 35 mandatów.

Lokale zostały otwarte o godzinie 7 rano (6 w Polsce). Głosowanie trwało do godz. 22 (21 w Polsce). Do udziału w głosowaniu uprawnionych było 6,4 miliona ludzi. O godz. 20 czasu lokalnego (godz. 19 w Polsce) frekwencja w wyborach wynosiła 63,7 proc. i była o 2,4 punktu procentowego wyższa niż w kwietniowych wyborach parlamentarnych w Izraelu - podał dziennik "Haarec".

Bezpieczeństwa prawie 11 tysięcy lokali wyborczych w kraju i na terytoriach okupowanych pilnowało 18 tysięcy policjantów, ochroniarzy i wolontariuszy.

Ponowne głosowanie z powodu impasu

Wtorkowe głosowanie rozpisano z powodu impasu po poprzednich, kwietniowych wyborach. Netanjahu nie udało się po nich utworzyć koalicji większościowej i po upływie terminu na sformowanie rządu parlament został zmuszony do samorozwiązania. Kluczowe dla sytuacji powyborczej będą wyniki Likudu Netanjahu oraz Niebiesko-Białych, bo to od tego zależy, który z liderów otrzyma jako pierwszy misję stworzenia rządu i powalczy o poparcie potencjalnych sojuszników. W sumie o 120 mandatów ubiegają się politycy z 31 list.

Samorozwiązanie KnesetuPAP/Reuters

Groźba procesów

Wynik wtorkowych wyborów oznacza, że przyszłość szefa rządu stanęła pod znakiem zapytania - podała agencja Reutera. Nad Netanjahu wisi groźba trzech procesów w sprawach korupcyjnych, nadużycia zaufania i malwersacji.

Jak podkreślała wcześniej agencja AP, "jedynie zdecydowane zwycięstwo we wtorkowym głosowaniu może wybawić go od sali sądowej (...) Natomiast powtórka impasu po kwietniowych wyborach lub wygrana Ganca może oznaczać koniec kariery" Netanjahu, który rządził Izraelem przez 13 lat - dodała agencja.

Autor: asty, momo//kg / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: