Netanjahu wyszedł z propozycją. Ganc postawił warunek

Świat


Urzędujący premier Izraela Benjamin Netanjahu ocenił, że nie ma szans na stworzenie prawicowego rządu po wyborach parlamentarnych i wezwał swego centrolewicowego rywala Beniego Ganca, aby przyłączył się do proponowanej koalicji jedności. Ganc stwierdził, że chciałby w takim rządzie zostać premierem. Netanjahu oświadczył, że jest "zaskoczony i rozczarowany" odrzuceniem przez swojego rywala propozycji utworzenia wspólnego rządu.

Przemawiając na ceremonii upamiętniającej prezydenta Izraela z lat 2007-2014, nieżyjącego już Szimona Peresa, Netanjahu przypomniał, że ten centrolewicowy polityk stworzył rząd koalicyjny z konserwatystą Icchakiem Szamirem, w ramach którego rotacyjnie sprawowali urząd premiera w latach 1984-1988.

- Gdy zabrakło jednoznacznego zwycięstwa w wyborach do Knesetu, Szimon opowiedział się po stronie jedności narodowej. Wraz z Icchakiem Szamirem zgodzili się współpracować, aby wyprowadzić Izrael na spokojne wody - powiedział urzędujący szef rządu. - Także w ostatnich wyborach zabrakło wyraźnego zwycięzcy. Apeluję do ciebie, Benny, podejmijmy współpracę, by po raz kolejny wyprowadzić państwo Izrael na spokojne wody - dodał. Wcześniej w czwartek Netanjahu ocenił, że po wtorkowych wyborach do Knesetu nie ma szans na stworzenie prawicowego rządu i w związku z tym wezwał Ganca, aby przyłączył się do proponowanej przez niego koalicji jedności. - Musimy sformować rząd szerokiej jedności, choćby dziś. Naród oczekuje od nas obu, byśmy wykazali się odpowiedzialnością i dążyli do współpracy - mówił, zwracając się bezpośrednio do oponenta. Nie sprecyzował, kto jego zdaniem miałby stać na czele koalicyjnego rządu.

Ganc chce być premierem w rządzie jedności

Wysoki rangą przedstawiciel centrolewicowego bloku Niebiesko-Białych Mosze Ja'alon w odpowiedzi oświadczył, że jego ugrupowanie nie przystąpi do koalicji jedności, na której czele stanąłby Benjamin Netanjahu. Ganc wyraził nadzieję na "dobry, pożądany rząd jedności", jednocześnie wykluczył jednak udział w koalicji, na czele której - według wersji cytowanej przez dpa - stałby Netanjahu, a według wersji przytaczanej przez agencję Reutera - koalicji, którą kierowałaby jego partia Likud. Jako powód wskazał ciążące nad Netanjahu zarzuty korupcyjne. Szef rządu twierdzi, że jest niewinny.

Ganc przyznał, że sam chce zostać premierem rządu jedności.

- Izraelczycy chcą rządu jedności (...). Stworzę ten rząd i stanę na jego czele - powiedział przed spotkaniem z kierownictwem swego ugrupowania.

Rozczarowanie Netanjahu

Netanjahu przyznał, że był "rozczarowany" odrzuceniem przez swojego rywala propozycji utworzenia wspólnego rządu jedności. "Jestem zaskoczony i rozczarowany faktem, że, na tę chwilę, Benny Ganc wciąż odrzuca mój apel, byśmy się spotkali" - napisał Netanjahu na Twitterze. Szef prawicowego Likudu, zwracając się do stojącego na czele centrolewicowego sojuszu Niebiesko-Białych Ganca, podkreślił, że jego oferta, "by się spotkali, jest aktualna". "Tego oczekuje od nas społeczeństwo" - dodał.

Bez samodzielnej większości

Nadal trwa liczenie głosów po wtorkowych wyborach do Knesetu. Wszystko wskazuje jednak na to, że żaden z głównych obozów politycznych nie zdobędzie samodzielnej większości i będzie zmuszony do budowania koalicji. Agencja dpa podała w czwartek za izraelskim portalem informacyjnym ynet, że po przeliczeniu prawie wszystkich głosów Niebiesko-Biali mogą liczyć na 33 mandaty, a Likud na 31.

Z kolei obóz centrolewicowy z Niebiesko-Białymi mógłby liczyć na 57 mandatów, a prawicowo-religijny z Likudem - na 55. Trzecią siłą polityczną będzie Zjednoczona Lista Arabska z 13 mandatami.

Kneset liczy 120 miejsc.

Ponowne głosowanie z powodu impasu

Wtorkowe wybory rozpisano z powodu impasu po poprzednich, kwietniowych. Netanjahu nie udało się po nich utworzyć koalicji większościowej i po upływie terminu na sformowanie rządu parlament został zmuszony do samorozwiązania.

Netanjahu obiecał przed wyborami, że jeśli wygra, ogłosi aneksję Doliny Jordanu, która jest częścią Zachodniego Brzegu Jordanu, czyli terenów palestyńskich administrowanych przez Izrael.

Powtórzył także obietnicę formalnego włączenia żydowskich osiedli na okupowanym Zachodnim Brzegu do terytorium Izraela. Według ekspertów przekreśliłoby to wszelkie nadzieje na niepodległe państwo palestyńskie na terytorium, które Izrael zajął podczas wojny izraelsko-arabskiej w 1967 roku.

Czytaj analizę analityka PISM Michała Wojnarowicza o wyborach przedterminowych w Izraelu

Samorozwiązanie KnesetuPAP/Reuters

Autor: akw//kg / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: