TVN24 | Świat

Co najmniej 5 osób zginęło w zamieszkach po wyborach prezydenckich

TVN24 | Świat

Autor:
lukl/kab
Źródło:
tvn24.pl, PAP, Reuters

Co najmniej pięć osób zginęło, a wiele zostało rannych w wyniku zamieszek w Wybrzeżu Kości Słoniowej, gdzie w sobotę trwały wybory prezydenckie. O trzecią kadencję ubiegał się urzędujący prezydent Alassane Ouattara. Zdaniem opozycji, która zbojkotowała wybory, jest to niekonstytucyjne.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

Liderzy opozycji mówią o kilkunastu ofiarach, jednak według organizacji broniących praw człowieka ponad 20 osób zostało zabitych jeszcze w czasie kampanii prezydenckiej - informuje agencja AP.

Jak zauważają agencje, w Wybrzeżu Kości Słoniowej nie doszło na razie do tak gwałtownych walk jak te z lat 2010-11. Po wyborach prezydenckich w 2010 roku sprawujący wówczas władzę Laurent Gbagbo nie chciał uznać swojej porażki wobec Ouattara. Doprowadziło to do miesięcy przemocy, która pochłonęła życie ponad 3 tysięcy osób.

Niezgodne z konstytucją?

Przeciwnicy sprawującego od tego czasu prezydenturę 78-letniego Ouattary twierdzą, że kandydując w tych wyborach łamie prawo, ponieważ ubiega się o trzecią kadencję, co jest niezgodne z konstytucją zakładającą sprawowanie tego urzędu przez maksymalnie dwie kadencje. Zwolennicy urzędującej głowy państwa argumentują, że z powodu zmiany konstytucji w 2016 roku pierwsza kadencja Ouattary nie powinna być liczona.

Według cząstkowych wyników opublikowanych w niedzielę Ouattara zwyciężył w 26 ze 108 okręgów wyborczych. W ośmiu z nich, uważanych za bastiony partii rządzącej, zdobył ponad 99 procent głosów - pisze agencja Reutera.

Nie ma jeszcze oficjalnych danych dotyczących frekwencji, ale obserwatorzy oceniają, że 23 proc. lokali wyborczych w ogóle nie zostało otworzonych z powodu ingerencji sił opozycyjnych, które blokowały drogi dojazdowe i zastraszały personel pracujący przy wyborach - relacjonuje agencja.

- Od tego momentu opozycja wzywa do powszechnej mobilizacji przeciwko tej dyktaturze - ogłosił były premier Pascala Affi N'Guessana, który również startował w wyborach. Dodał, że zagłosowało mniej niż 10 proc. uprawnionych, ale nie przedstawił żadnych dowodów na te wyliczenia - zauważa Reuters.

- Apeluję do tych, którzy wzywali do obywatelskiego nieposłuszeństwa, które doprowadziło do śmierci ludzi, do zaprzestania tych działań - mówił jeszcze w sobotę Ouattara.

Bojkot

Krytycy urzędującego prezydenta zarzucają mu, że z góry określił wynik wyborów, ponieważ komisja wyborcza nie pozwoliła na kandydowanie 40 z 44 zgłoszonych kandydatów, w tym Gbagbo i przebywającego we Francji lidera opozycji i byłego premiera Guillaume Soro - zaznacza AP. Dwóch z pozostałych trzech dopuszczonych do elekcji kontrkandydatów Ouattara ogłosiło bojkot wyborów.

Na ulicach największego miasta kraju Abidżanu w niedzielę panował spokój, ale ludzie obawiają się niepokojów i nowej fali przemocy wraz z ogłoszeniem oficjalnych wyników wyborów - relacjonują agencje.

Autor:lukl/kab

Źródło: tvn24.pl, PAP, Reuters