Obiecuje Chorwację "normalną". Wygrał I turę wyborów prezydenckich

TVN24

Aktualizacja:

W niedzielę w Chorwacji odbyła się pierwsza tura wyborów prezydenckich. Wygrał je były socjaldemokratyczny premier Zoran Milanović - poinformowała w niedzielę późnym wieczorem Państwowa Komisja Wyborcza po przeliczeniu 99 procent głosów. O najwyższy urząd w państwie ubiegali się także między innymi obecna prezydent Kolinda Grabar-Kitarović oraz piosenkarz Miroslav Szkoro.

Milanović zdobył 29,5 proc. głosów.

Na obecną prezydent, Kolindę Grabar-Kitarović z rządzącej konserwatywnej Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej (HDZ), która zajęła drugie miejsce, zagłosowało 26,7 proc. wyborców. Na trzecim miejscu znalazł się niezależny kandydat, skrajnie prawicowy 57-letni piosenkarz Miroslav Szkoro, z poparciem 24,4 procent wyborców.

Niedzielne głosowanie jest postrzegane jako sprawdzian przed wyborami powszechnymi, które odbędą się w przyszłym roku.

Druga tura wyborów prezydenckich zaplanowana jest na 5 stycznia. Większość sondaży przewiduje nieznaczne zwycięstwo Grabar-Kitarović nad Milanoviciem.

Chorwacja będzie przewodzić Unii w czasie przygotowań do brexitu

Wybory są istotne dla partii HDZ, której rząd szykuje się do przejęcia prezydencji w Unii Europejskiej. Chorwacja będzie przewodzić UE w okresie przygotowań do brexitu. Jak się sądzi, jej przewodnictwo upłynie pod znakiem zabiegów o poszerzenie Unii o Bałkany Zachodnie. Kraj ma też nadzieję na przystąpienie do strefy Schengen i przyjęcie euro.

Wybory prezydenckie mają też znaczenie jako prognostyk przyszłorocznych wyborów parlamentarnych. Poprzednie, w 2016 roku, wygrała HDZ, zdobywając 61 miejsc w 151-osobowym parlamencie. Partia Socjaldemokratyczna (SPD) Milanovicia uzyskała 54 mandaty.

Od tego czasu krajem kieruje rząd mniejszościowy HDZ, w tej chwili wraz z liberalną Chorwacką Partią Ludową - Liberalnymi Demokratami (HNS-LD).

Od ponad sześciu lat w Unii Europejskiej

Chorwacja, która wstąpiła do Unii w połowie 2013 roku, jest drugim najuboższym krajem Unii. Boryka się z korupcją oraz odpływem najmłodszej ludności za granicę, przede wszystkim do Niemiec. Poza granicami kraju pracuje ponad 15 procent Chorwatów.

Sondaże wykazują, że blisko 70 procent obywateli jest niezadowolonych z kierunku, w którym zmierza kraj.

Poglądy kandydatów

Umiarkowanie konserwatywny premier Andrej Plenković z HDZ podczas kampanii wyborczej musiał kilkakrotnie interweniować wobec rosnącego niezadowolenia mieszkańców z jego partyjnej koleżanki.

Grabar-Kitarović wzbudziła oburzenie m.in. bezwarunkowym poparciem dla burmistrza Zagrzebia Milana Bandicia, oskarżonego w 13 sprawach korupcyjnych, a także oddaniem hołdu gen. Slobodanowi Praljakowi, Popełnił on samobójstwo w 2017 roku w Hadze kilka chwil po tym, gdy został skazany za zbrodnie wojenne w Bośni i Hercegowienie przez Międzynarodowy Trybunał Karny dla byłej Jugosławii. Obecnej prezydent zarzuca się także flirtowanie ze skrajną prawicą.

- Mówiła rzeczy, jakie każdemu człowiekowi, który ma odrobinę wykształcenia, wydają się niewiarogodne i skandaliczne, ale jest uważana przez niektórych za bohaterkę ludową. Część tej popularności odebrał jej Szkoro – ocenił analityk Żarko Puhovski.

Piosenkarz popowy kandydatem na prezydenta

Szkoro jest popularnym piosenkarzem popowym, czołowym artystą krajowej sceny muzycznej grającym na tamburicy (instrumencie podobnym do bałałajki). W rywalizacji z obecną prezydent przekonywał, że to on reprezentuje rdzeń partii HDZ i jest spadkobiercą ideologicznym pierwszego prezydenta niepodległej Chorwacji oraz założyciela HDZ Franjo Tudjmana.

Choć był parlamentarzystą z ramienia HDZ i dyplomatą, przedstawił siebie jako nową twarz w pierwszym szeregu politycznym. Wychodząc z tej "antysystemowej" pozycji, obiecuywał "zwrócić Chorwację narodowi" oraz uwolnić ją od plagi korupcji. O problem ten oskarża HDZ i SDP, które od uzyskania niepodległości w 1991 roku na zmianę rządziły krajem. Zapowiedział też, że zainicjuje reformy zwiększające uprawnienia prezydenta. Szkoro był popierany przez skrajną prawicę.

Obietnice "normalnej" Chorwacji

Milanović obiecuje natomiast Chorwację "normalną", wolną od nietolerancji, nienawiści i korupcji oraz należącą do "europejskich i postępowych krajów zachodnich". Akcentuje, że podczas jego rządów (2011-2015) zwiększyły się prawa homoseksualistów i podjęto kroki, by ulżyć osobom zadłużonym we frankach szwajcarskich. Chce też poszerzyć prawa mniejszości serbskiej, co jest w Chorwacji sprawą bardzo delikatną ze względu na silne sentymenty antyserbskie. Popiera go liberalna opozycja.

Analitycy uważają, że jego szanse osłabia fakt, iż jest kojarzony z okresem głębokiej depresji ekonomicznej w latach 2009-2015.

Podczas kampanii nie brakowało elementów groteski. Jeden z kandydatów obiecał przeistoczyć Chorwację w "oazę przestępczości, która przyciągnie ogromne inwestycje z całego świata", podczas gdy była modelka Playboya zadeklarowała, że jako prezydent "zadowoli każdego".

Prezydent wybierany na pięcioletnią kadencję

Prezydent jest w Chorwacji wybierany na pięcioletnią kadencję. Jego stanowisko ma charakter raczej reprezentacyjny, choć głowa państwa ma także pewne wpływy polityczne w kraju i reprezentuje Chorwację za granicą.

Prawo do głosowania w wyborach ma 3,85 mln obywateli, z czego 177 tysięcy mieszka za granicą.

Autor: MP,momo,pkw/tr, kg,adso / Źródło: PAP, Reuters