Viktor Orban przegrał niedzielne wybory parlamentarne i po 16 latach traci władzę na Węgrzech. Opozycyjna partia TISZA zdobyła 138 z 199 mandatów w parlamencie - tak wynika z przeliczenia blisko 99 procent głosów.
"Z pełnym szacunkiem przyjmuję do wiadomości decyzję obywateli Węgier we wczorajszych wyborach parlamentarnych i jestem gotowy do intensywnej współpracy z nowym premierem Węgier, któremu gratuluję wyniku wyborów" - napisał w poniedziałek premier Słowacji Robert Fico w mediach społecznościowych.
"Zależy nam na przyjaznych i wzajemnie korzystnych stosunkach z Węgrami oraz na ponadstandardowej pozycji mniejszości narodowych mieszkających na terytoriach naszych krajów" - podkreślił.
Fico przez ostatnie lata był jednym z głównych sojuszników Viktora Orbana w Europie. W marcu jako jedyny przywódca poparł weto węgierskiego premiera dla unijnej pożyczki 90 miliardów euro dla Ukrainy. Pod koniec marca mówił też, że w przypadku zwycięstwa Petera Magyara na Węgrzech "relacje tego kraju ze Słowacją mogą ulec pogorszeniu".
- Gdyby rząd pod przewodnictwem lidera opozycji zaczął w praktyce realizować to, co obiecuje w kampanii wyborczej, wkroczylibyśmy na cienki lód – powiedział wtedy Fico.
Babisz: stawienie czoła Orbanowi nigdy nie było łatwe
Zwycięstwa Magyarowi pogratulował również inny bliski sojusznik Orbana, premier Czech Andrej Babisz. "Gratuluję Peterowi Magyarowi zwycięstwa w wyborach. Stawienie czoła tak silnemu przeciwnikowi, jakim jest Viktor Orban, nigdy nie było łatwe, a mimo to zdobył on zaufanie większości Węgrów i budzi wielkie oczekiwania i nadzieje. Nie może zawieść" - napisał na portalu X. "Szanuję wynik wyborów i cieszę się na naszą współpracę, ponieważ stosunki między Węgrami a Czechami są ściśle powiązane, a ja zawsze będę konstruktywnie współpracował z tym, kogo wskażą wyborcy" – zadeklarował.
Babisz jest sojusznikiem politycznym Orbana. Partie obu polityków, ANO i Fidesz, w Parlamencie Europejskim wchodzą w skład skrajnie prawicowej frakcji Patrioci dla Europy. Przed wyborami na Węgrzech Babisz poparł Orbana.
"Stracili głównego rzecznika, ale pozostają silni"
Do sojuszników Orbana w Europie nawiązał w rozmowie z Polską Agencją Prasową norweski dziennikarz Kjetil Wiedswang. Ocenił on, że utrata władzy przez Orbana nie doprowadzi do diametralnych zmian na europejskiej scenie politycznej, ponieważ "porażka Viktora Orbana nie oznacza końca bliskich mu sił politycznych w Europie".
- Narodowi konserwatyści i prawicowi populiści stracili głównego rzecznika, ale pozostają silni w Unii Europejskiej - mówił Wiedswang.
Zaznaczył jednak, że odejście Orbana może sprzyjać reformom usprawniającym działalność Unii Europejskiej, bo wielkie zmiany we Wspólnocie rodziły się pod wpływem kryzysów, a węgierski premier był dla Unii "chodzącym kryzysem" - ocenił norweski
Za najbardziej realne zmiany uznał on reformę systemu decyzyjnego oraz ograniczenie prawa weta pojedynczych państw członkowskich. Alternatywą miałaby być Europa wielu prędkości i pogłębianie współpracy przez grupy krajów, jednak bez udziału wszystkich członków.
Kjetil Wiedswang ocenił również, że trwające przez lata spory z Budapesztem i przecieki z unijnych szczytów na Kreml mogły osłabić zaufanie między państwami członkowskimi. - Sprawnie funkcjonujące demokracje i współpraca wielonarodowa opierają się na zaufaniu, a zaufanie między członkami UE zostało wyraźnie naruszone - podkreślił.
Kjetil Wiedswang jest jednym z bardziej rozpoznawalnych i uznanych w Norwegii komentatorów zajmujących się UE, gospodarką i polityką międzynarodową. Współpracuje z liberalnym think tankiem Civita.
PAP