>>> Wybory na Węgrzech. Oglądaj program specjalny w TVN24 i TVN24+ od godziny 20.
Na Węgrzech odbywają się dziś wybory parlamentarne, które mogą zakończyć 16-letnie rządy Viktora Orbana i jego partii Fidesz. To moment, w którym Węgrzy mają szansę powiedzieć "dość" dotychczasowej władzy i otworzyć się na nowe, wybierając inną wizję przyszłości swojego kraju oraz nowe polityczne przywództwo.
Doktor habilitowany Miklós Mitrovits, historyk z Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy, w rozmowie z TVN24 ocenił, że zbliża się koniec rządów Viktora Orbana.
"Węgrzy mają już dość tego systemu"
- Moim zdaniem Węgrzy mają już dość tego systemu. Orban zawsze podkreśla, że jego rząd jest prorodzinny i proeuropejski, ale to nieprawda. Z doświadczenia widzimy, że w tym systemie nie żyje się lepiej - brakuje inwestycji i pieniędzy. Ten rząd nie jest też w stanie odblokować zamrożonych funduszy europejskich, dlatego Węgrzy coraz wyraźniej odczuwają potrzebę zmiany władzy - mówił doktor habilitowany Miklós Mitrovits.
- W ostatnich miesiącach dostaliśmy dowody na to, że rząd Orbana utrzymuje bardzo bliskie kontakty z Rosją. To nie jest niespodzianka, bo politolodzy od dawna wskazywali, że system zbudowany przez Orbana to mieszanka putinizmu, chińskiego państwowego kapitalizmu i południowoamerykańskiego populizmu. Dla Orbana Rosja jest wzorem, a ludzie mają już tego dość - dodał historyk.
Doktor habilitowany Miklós Mitrovits podkreśla, że sympatia wobec Rosji nigdy nie była elementem węgierskiej tożsamości.
- Jako Węgier i jako historyk zawsze mówiłem, że Węgrzy nigdy nie byli przyjaciółmi Rosji ani Putina. Węgierskie społeczeństwo nigdy nie było prorosyjskie. Teraz wszyscy zrozumieli, w jakim systemie żyjemy. Na szczęście dwa lata temu powstała nowa partia opozycyjna TISZA, która pokazała, że z tej złej sytuacji jest wyjście i można wybrać inną przyszłość - mówił na antenie TVN24 dr hab. Mitrovits.
Jego zdaniem to młode pokolenie może przesądzić o zmianie politycznej na Węgrzech.
- Ci, którzy mieli zaledwie kilka lat, gdy przejął władzę, znają tylko ten jeden model państwa - i są wściekli. Oni chcą wybrać lepszą przyszłość albo wyjadą z kraju. Według sondaży, nawet 80 procent młodych Węgrów popiera TISZA, czyli opozycję. To nowa generacja, która często po raz pierwszy idzie do urn - mówił historyk.
Węgrzy wybierają parlament
Węgrzy wybierają w niedzielę 199 deputowanych Zgromadzenia Narodowego (Orszaggyules), czyli jednoizbowego parlamentu. 106 z nich jest wybieranych w jednomandatowych okręgach wyborczych, a pozostałych 93 - z krajowych list. W każdym okręgu wygrywa kandydat, który zdobędzie najwięcej głosów, nawet jeśli nie uzyska większości.
Każdy uprawniony do tego obywatel Węgier głosujący w kraju ma prawo oddać dwa głosy: jeden na kandydata w okręgu jednomandatowym, a drugi na listę partyjną lub narodowościową w przypadku osób należących do jednej z zarejestrowanych na Węgrzech mniejszości. Wyborcy przebywający poza krajem oddają jeden głos, wyłącznie na listę ogólnokrajową.
Swoje głosy oddali już m.in. premier Viktor Orban, przewodniczący opozycyjnej Tiszy Peter Magyar oraz prezydent Tamas Sulyok.
Liczenie głosów rozpocznie się natychmiast po zamknięciu lokali o godzinie 19, dlatego wstępne wyniki - wraz ze wskazaniem odsetka przeliczonych głosów, powinny zostać opublikowane około godziny 20. Frekwencja z godziny 15 wyniosła 66,01 procent - wynika z najnowszych danych Narodowego Biura Wyborczego (NVI).
Przebieg głosowania na Węgrzech relacjonujemy w tvn24.pl
W poprzednich wyborach w 2022 roku końcowa frekwencja wyniosła 69,59 proc. NVI poinformowało, że w wyborach do godziny 15 wzięło udział 4 968 713 osób. Wynik 66,01 proc. o godzinie 15 jest wyższy od wyników końcowych z 1990 r. (65,11 proc.), 2010 r. (64,02 proc.) i 2014 r. (61,24 proc.).
Liczba osób zarejestrowanych w wyborach wynosi 7 527 742 - podało NVI. W tym roku do wyborów zarejestrowała się najwyższa jak dotąd liczba osób chcących głosować w zagranicznych przedstawicielstwach - ponad 90 tys. Również liczba wyborców głosujących korespondencyjnie ustanowiła rekord - prawie 224 tys.
Źródło: tvn24.pl, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/ALEXANDER NEMENOV / POO