"Wszyscy jesteśmy równi". Demonstracja za legalizacją małżeństw jednopłciowych

Świat


Pół miliona osób obserwowało w sobotę w Berlinie pochód zwolenników par jednopłciowych zorganizowany pod hasłem legalizacji małżeństw homoseksualnych. Uczestnicy marszu powoływali się na przykład USA, gdzie zakaz ślubów uznano w piątek za niekonstytucyjny.

W zakończonym pod Bramą Brandenburską barwnym pochodzie przez centrum Berlina uczestniczyło 1600 osób. Część z nich była przebrana w stroje podkreślające ich orientację seksualną. Przebrani za kobiety mężczyźni paradowali w butach na wysokich obcasach, czarnych wzorzystych rajstopach i skąpych finezyjnych kostiumach.

Do popularnych strojów należały też dopasowane skórzane kostiumy, ulubiony strój bywalców klubów dla homoseksualistów.

"Wszyscy jesteśmy równi"

Hasłem tegorocznego pochodu była sentencja "Wszyscy jesteśmy inni, wszyscy jesteśmy równi". Większość napisów na transparentach odnosiła się do postulatu zrównania związków jednopłciowych z małżeństwami heteroseksualnymi. - Otworzyć małżeństwo dla wszystkich - skandowali uczestnicy marszu.

W marszu uczestniczyli przedstawiciele niemieckich partii - Lewicy, Zielonych i Piratów. Część demonstrantów jechała na platformach samochodowych. Jedna z nich zaprojektowana była w formie piętrowego tortu weselnego. Wokół niego miejsca zajęły dwie pary jednopłciowe głośno agitujące za umożliwieniem im zawarcia małżeństwa. Uczestników pochodu powitał w południe burmistrz Berlina Michael Mueller. Wyraził nadzieję, że demonstracja będzie bodźcem dla sił, które chciałyby wprowadzić małżeństwa jednopłciowe.

- Nie można poprzestać na przyznaniu (homoseksualistom) trochę równouprawnienia - powiedział polityk SPD. Jego poprzednik - Klaus Wowereit - zapewnił Berlinowi opinię tolerancyjnego i otwartego na homoseksualistów miasta. Na początku ubiegłej dekady Wowereit, jako pierwszy niemiecki polityk, przyznał publicznie, że jest gejem.

Rocznica policyjnej akcji

Pochód w Berlinie - Christopher Street Day (CSD) zorganizowano po raz 37. na pamiątkę policyjnej akcji przeciwko gejom w Nowym Jorku w czerwcu 1969 roku, podczas której dyskryminowana mniejszość po raz pierwszy - właśnie na Christopher Street - stawiła władzy skuteczny opór. Na starcie pochodu obecny był także ambasador USA w Niemczech John Emerson, entuzjastycznie przywitany przez uczestników. Sąd Najwyższy USA orzekł w piątek, że zakaz zawierania małżeństw przez osoby tej samej płci narusza zawartą w konstytucji zasadę równego dostępu obywateli do ochrony prawnej i zalegalizował w ten sposób gejowskie śluby we wszystkich 50 stanach. W wydanym w imieniu sądu oświadczeniu sędzia Anthony Kennedy napisał, iż gejów nie należy skazywać na samotność i wyłączenie z jednej z najstarszych instytucji cywilizacji. - Proszą oni o równą godność w oczach prawa. Konstytucja im to zapewnia - dodał. Z najnowszego sondażu wynika, że rozszerzenie instytucji małżeństwa na pary jednopłciowe popiera 73 proc. mieszkańców Berlina. Chrześcijańscy demokraci z CDU, którzy obecnie wspólnie z SPD rządzą stolicą Niemiec, są temu przeciwni. Na szczeblu ogólnoniemieckim zrównanie praw par hetero- i homoseksualnych hamuje kanclerz Angela Merkel. W tym roku spodziewany jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. W renomowanym Niemieckim Muzeum Historii w Berlinie została otwarta w piątek wystawa poświęcona 150-letnim dziejom homoseksualizmu w Niemczech. Autorzy ekspozycji przedstawili historię prześladowania osób o orientacji homoseksualnej przez aparat państwa, a także starania lekarzy o przedstawienie homoseksualizmu jako patologii.

Autor: mac//gak / Źródło: PAP