"Amerykanie nie usiłują zmienić reżimu w Pjongjangu"


Minister obrony USA Jim Mattis i sekretarz stanu tego kraju Rex Tillerson zapewnili w artykule opublikowanym w gazecie "Wall Street Journal", że USA nie dążą do zmiany reżimu w Pjongjangu ani do przyspieszenia zjednoczenia Półwyspu Koreańskiego.

Dodali, że USA "nie szukają żadnego pretekstu do stacjonowania wojsk na północ od strefy zdemilitaryzowanej", która oddziela Koreę Północną od Południowej.

"Nie mamy ochoty zaszkodzić narodowi północnokoreańskiemu, który już wiele wycierpiał i którego nie należy mieszać z wrogim reżimem w Pjongjangu" - zaznaczyli w poniedziałkowym artykule ministrowie.

Po raz kolejny zaapelowali o większy udział Chin w rozwiązaniu kryzysu wywołanego zbrojeniami nuklearnymi KRLD i rozwojem jej zdolności do wystrzeliwania pocisków balistycznych. "Jeśli Chiny chcą odgrywać bardziej aktywną rolę w celu zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa - z czego my wszyscy, a przede wszystkim Chiny wyciągną najwięcej korzyści - muszą zdecydować się na wywieranie decydującego wpływu dyplomatycznego i handlowego na Koreę Północną" - napisali autorzy artykułu.

Nowe sankcje wobec północnokoreańskiego reżimu

5 sierpnia Rada Bezpieczeństwa ONZ uchwaliła rezolucję nakładającą nowe sankcje na Koreę Płn. w związku z niedawnymi próbami międzykontynentalnych pocisków balistycznych (ICBM), z których najnowsza odbyła się 28 lipca. Dzień później Kim Dzong Un oznajmił: „Całe terytorium USA jest w naszym zasięgu”. To doprowadziło do eskalacji napięcia. W środę oficjalne media północnokoreańskie podały, że Korea Płn. "starannie analizuje" plany dokonania ataku rakietowego na należącą do USA wyspę Guam na Pacyfiku, a atak zależy od decyzji Kim Dzong Una. Prezydent USA Donald Trump w piątek zapowiedział na Twitterze, że amerykańskie siły zbrojne "są gotowe do strzału", oraz ostrzegł, że Kim Dzong Unowi nie "ujdą na sucho jego pogróżki".

Autor: tmw/gry / Źródło: PAP