Tusk przed szczytem w Paryżu: chcę, żeby w Waszyngtonie było dla wszystkich jasne

Premier Donald Tusk
Premier: żaden członek NATO nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi NATO
Żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi Paktu Północnoatlantyckiego, inaczej NATO straciłoby sens - powiedział premier Donald Tusk przed wylotem do Paryża na spotkanie koalicji chętnych. Odniósł się w ten sposób do narastającego sporu na lini USA-Dania o Grenlandię. Premier mówił także, jakich postępów w sprawie pokoju na Ukrainie spodziewa się po tym szczycie.

Donald Tusk rozmawiał z dziennikarzami przed wylotem do Paryża na szczyt w sprawie Ukrainy. Jednak tematowi, któremu poświęcił dużą część swojej wypowiedzi, była kwestia Grenlandii i żądań amerykańskich wobec wyspy. Premier zaznaczył, że jest to "temat nieplanowany i nieprzewidziany przez nas".

Tusk zaznaczył, że "solidarność europejska i poszanowanie integralności państw europejskich to są elementarne kwestie", a w konflikcie z USA "Dania może liczyć na solidarność całej Europy".

Premier zwrócił także uwagę na niebezpieczeństwo wywoływania wewnętrznych sporów w NATO.

- Dla Polski dwie rzeczy są jasne i bardzo trudne do pogodzenia. Nie oszukujmy się, ale są w sposób oczywisty jasne i jednoznaczne. Żaden członek Paktu Północnoatlantyckiego nie powinien atakować czy grozić drugiemu członkowi Paktu Północnoatlantyckiego. NATO traciłoby sens, gdyby w obrębie tego paktu dochodziło do konfliktu czy wzajemnych agresywnych kroków - powiedział premier.

- Chciałbym, żeby w Waszyngtonie było dla wszystkich jasne, że jakiekolwiek próby rozbicia czy podważania istoty NATO nie spotkają się z akceptacją chyba w żadnym kraju europejskim. Taką mam przynajmniej nadzieję - podkreślił Tusk.

"Tylko Dania i Grenlandia mogą decydować o swoich sprawach"

W reakcji na narastające napięcia rząd Danii opublikował we wtorek oświadczenie, w którym podkreśla, że "Arktyka jest kluczowym rejonem dla Europy, a także dla bezpieczeństwa międzynarodowego i transatlantyckiego". Podpisała się pod nim premierka Danii Mette Fredriksen, a także premier Donald Tusk, prezydent Francji Emanuel Macron, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premierka Włoch Georgia Meloni, premier Hiszpanii Pedro Sanchez oraz premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer.  

"My i wielu innych sojuszników zwiększyliśmy naszą obecność, działania i inwestycje, aby zapewnić bezpieczeństwo Arktyki i odstraszyć przeciwników. Królestwo Danii – w tym Grenlandia – jest częścią NATO" - czytamy.

"Bezpieczeństwo w Arktyce musi być zatem zapewniane wspólnie, we współpracy z sojusznikami z NATO, w tym Stanami Zjednoczonymi, poprzez przestrzeganie zasad Karty Narodów Zjednoczonych, w tym suwerenności, integralności terytorialnej i nienaruszalności granic. Są to zasady uniwersalne i nie przestaniemy ich bronić" - napisali przywódcy.

Jak podkreślono, "Grenlandia należy do jej mieszkańców" i "to Dania i Grenlandia, tylko oni, mogą decydować o sprawach dotyczących Danii i Grenlandii".

Deklaracja paryska

W trakcie wypowiedzi Tusk odniósł się także do głównego tematu szczytu, czyli negocjacji w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie, premier powiedział, że przywódcy państw koalicji chętnych będą dyskutować o szczegółach "deklaracji paryskiej", która będzie zwieńczeniem kilku ostatnich spotkań.

Deklaracja ta - jak tłumaczył szef rządu - "to nie będą jeszcze zobowiązania, które wymagałyby jakichś konkretnych decyzji logistycznych, finansowych ze strony tej grupy państw", ale ma być potwierdzeniem woli pełnej współpracy europejsko-amerykańskiej na rzecz gwarancji bezpieczeństwa, wsparcia Ukrainy i jej odbudowy po wojnie. - Przede wszystkim uzyskania uczciwych i bezpiecznych z punktu widzenia Ukrainy i Europy warunków pokoju lub przynajmniej rozejmu - zaznaczył premier.

- Celem tego paryskiego spotkania jest zacieśnienie i ujednolicenie stanowiska europejskiego i amerykańskiego, bo tylko taka presja ma szansę zmusić Rosjan do poważnego potraktowania kwestii przerwania ognia, a następnie pokoju - mówił dalej.

Jak dodał, dyskutowane będą także pewne elementy przyszłych dokumentów, w tym 20-punktowego planu pokojowego oraz tych opisujących współpracę państw europejskich i Stanów Zjednoczonych w odbudowie Ukrainy.

We wtorek Reuters podał, że państwa koalicji chętnych zdecydowały o powołaniu komórki koordynacyjnej w sztabie koalicji w Paryżu. Kraje będą uczestniczyć w "mechanizmie monitorowania i weryfikacji rozejmu", kierowanym przez Stany Zjednoczone - podała agencja, powołując się na projekt oświadczenia. Tekst ma być zatwierdzony podczas paryskiego szczytu.

Mówi on między innymi o porozumieniu, które będzie zawierało "wiążące zobowiązania, by wesprzeć Ukrainę w razie przyszłego zbrojnego ataku ze strony Rosji w celu przywrócenia pokoju". Projekt głosi, że sojusznicy wspierający Ukrainę są gotowi zobowiązać się do systemu gwarancji wiążących politycznie i prawnie, który zostałby uruchomiony w razie wejścia w życie zawieszenia broni.

Spotkanie w Paryżu

Rozmowy członków koalicji chętnych w Pałacu Elizejskim mają rozpocząć się o godzinie 15. Przewodniczyć mu będą prezydent Francji Emmanuel Macron i premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer. Oczekiwani są reprezentanci łącznie 35 krajów, a szefowie 27 państw i rządów przybędą głównie z krajów europejskich.

Biały Dom poinformował, że obecni będą przedstawiciele prezydenta USA Donalda Trumpa - Steve Witkoff i Jared Kushner. Jeszcze przed szczytem Macron spotka się z premierem Kanady Markiem Carney'em i następnie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim.

OGLĄDAJ: "Rząd w tej kwestii kapituluje". Ostra krytyka wobec Tuska i spór o kierunek polityki unijnej
pc

"Rząd w tej kwestii kapituluje". Ostra krytyka wobec Tuska i spór o kierunek polityki unijnej

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: