Rosjanie od ponad doby atakują dronami i rakietami cele w Ukrainie. W nocy ze środy na czwartek jeden z pocisków trafił w 8-piętrowy blok mieszkalny w Kijowie, w rejonie darnyckim. Zawaliło się 18 mieszkań. Spod gruzów udało się dotychczas wydobyć 11 osób, ale ostatecznego bilansu ofiar jeszcze nie ma.
- Może być tak, że pod gruzami znajduje się 20 osób, których los jest nieznany - poinformował korespondent TVN24 w Ukrainie, Ołeh Biłecki. Mówił również, że na miejscu dostępna jest pomoc psychologiczna.
Obecny na miejscu Mateusz Czmiel z Informacyjnej Agencji Radiowej Polskie Radio przekazał na antenie TVN24, że akcja ratunkowa jest przerywana co jakiś czas z powodu kolejnych rosyjskich nalotów.
- Ratownicy pracowali na miejscu, nagle zawyły syreny alarmowe. Dostaliśmy informację, że w naszą stronę lecą rakiety balistyczne, a także dron. Kilka sekund później było słychać potężne eksplozje. W tym czasie ratownicy już zdążyli uciec z tego miejsca i ponownie wracali, więc cały czas Rosjanie utrudniają akcję ratunkową - opisał dziennikarz.
Według Czmiela w budynku mieszkały także dzieci i osoby starsze. - Mer Kijowa Witalij Kliczko, który był tutaj przed chwilą, przekazał, że ma nadzieję, że pod gruzami nie ma już ludzi, ale, niestety, ten najczarniejszy scenariusz może się spełnić i liczba ofiar śmiertelnych może wzrosnąć - przyznał.
Ataki na całą Ukrainę
Z wpisu prezydenta Wołodymyra Zełenskiego na Telegramie wiadomo, że w nocnych nalotach na Ukrainę zginęło co najmniej pięć osób, około 40 zostało rannych w Kijowie, 28 - w Charkowie, a dwie w Odessie. Wśród zabitych jest 12-letnie dziecko, jak przekazał Ołeh Biłecki. Bilans ten nie jest ostateczny.
Mateusz Czmiel powiedział, że w Kijowie atak zaczął się po godzinie trzeciej w nocy. - Eksplozje były co kilka minut. One były bez przerwy. Potężny kuk zestrzeliwanych rakiet balistycznych. Później nadleciały rakiety wystrzelone przez rosyjskie bombowce - relacjonował.
W wyniku ostrzału lewobrzeżny Kijów został pozbawiony dostępu do wody.
Ukraińskie lotnictwo poinformowało, że Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy tylko w nocy ze środy na czwartek łącznie 675 dronów i 56 pocisków. Według komunikatu wojskowego obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 652 drony i 41 pocisków, a w 24 lokalizacjach odnotowano 38 trafień. Zniszczenia od spadających odłamków przechwyconych dronów i rakiet odnotowano w kolejnych 18 lokalizacjach.
Ataki zostały przeprowadzone nie tylko na Kijów, ale też na inne regiony Ukrainy - w tym na obwody charkowski, sumski, czernihowski na północy, na obwód połtawski w środkowej części kraju, a także na port w Odessie i infrastrukturę kolejową.
"W sumie od wczorajszej północy [z wtorku na środę - red.] Rosja użyła ponad 1560 dronów przeciwko naszym miastom i społecznościom" - napisał w serwisie X prezydent Wołodymyr Zełenski. "To zdecydowanie nie są działania tych, którzy wierzą, że wojna dobiega końca" - dodał.