|

Głodowali, tracili przytomność. Tak bronili pozycji, wybuchł skandal

Zdjęcie żołnierzy 14 Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, którzy bronią pozycji pod Kupiańskiem
Zdjęcie żołnierzy 14 Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, którzy bronią pozycji pod Kupiańskiem
Źródło zdj. gł.: Archiwum prywatne
Życie żołnierzy jest najwyższą wartością - deklarują dowódcy wojskowi w Kijowie. Ale historia tych broniących Kupiańska, którzy głodowali i pili deszczówkę, by przeżyć, pokazuje inny obraz. - Głodujących obrońców może być więcej - mówi TVN24+ żołnierz ukraińskich sił zbrojnych, proszący o anonimowość.Artykuł dostępny w subskrypcji

Agresja zbrojna Rosji na Ukrainę w pełnej skali trwa już piąty rok, ale historia żołnierzy broniących miasta Kupiańsk w obwodzie charkowskim stała się prawdziwym wstrząsem dla ukraińskiej opinii publicznej. - Myślałem, że to wycieńczeni jeńcy, którzy wrócili do kraju po latach niewoli w więzieniach rosyjskich - mówi TVN24+ żołnierz armii ukraińskiej, proszący o anonimowość.

Ma na myśli zdjęcia, które ponad tydzień temu zostały udostępnione na ukraińskich portalach społecznościowych. Ukazują bladych, wyraźnie niedożywionych mężczyzn z 14 Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, którzy utrzymują pozycje wokół Kupiańska już od kilkunastu miesięcy.

Zdjęcia wojskowi zrobili sobie sami przy użyciu telefonów komórkowych, a następnie przesłali je rodzinom. Wystosowali także apel, w którym poinformowali, że od kilku miesięcy nie mieli regularnych dostaw żywności i wody pitnej. "Często dochodziło do sytuacji, że traciliśmy przytomność i fizycznie nie byliśmy w stanie bronić naszych pozycji" - przekazali żołnierze, prosząc dowództwo o pomoc.

Pozostało 79% artykułu
Z tego artykułu dowiesz się:
Co się działo na ukraińskich pozycjach w rejonie Kupiańska.
Dlaczego żołnierze musieli głodować na froncie.
Czy problem z zaopatrzeniem w armii ukraińskiej jest częsty.
Czytaj także: