"Dyplomacja wahadłowa" i "prawdziwy impuls" do zakończenia walk w Ukrainie

Ukraińscy żołnierze w obwodzie donieckim [luty 2023]
Trump spotka się z Zełenskim na Florydzie
Źródło: TVN24
Jeśli w 2026 roku nie dojdzie do zawarcia pokoju między Ukrainą i Rosją, możemy spodziewać się osłabienia tempa działań wojennych w Ukrainie - pisze brytyjski "Times". Dziennik przypomina, że zarówno Władimir Putin i Wołodymyr Zełenski staną przed trudnym wyborem w kwestii rezerwistów.

W ZWIĄZKU Z ROZMOWĄ WOŁODYMYRA ZEŁENSKIEGO Z DONALDEM TRUMPEM W NIEDZIELĘ WIECZOREM WYDANIE SPECJALNE W TVN24 I TVN24+

Zdaniem gazety "dyplomacja wahadłowa, rozpoczęta przez prezydenta USA Donalda Trumpa, okazała się bezcelowa". Ocena ta dotyczy zarówno pierwotnego, amerykańskiego 28-punktowego planu pokojowego, który faworyzował Moskwę, jak i obecnej wersji zawierającej 20 punktów, która odpowiada oczekiwaniom Kijowa. Jak przypomniano, przywódca Rosji Władimir Putin oświadczył, że ta ostatnia propozycja jest dla niego nie do przyjęcia.

"Mimo to gra dyplomatyczna trwa" - zauważyła redakcja, pisząc, że ani prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, ani Putin nie chcą być postrzegani jako przeszkoda do osiągnięcia pokoju w oczach Trumpa.

W opinii "Times", "prawdziwym impulsem" do zakończenia walk w Ukrainie w nadchodzącym roku może okazać się "wyczerpanie, ponieważ wszystkie strony odczuwają coraz bardziej dotkliwą presję związaną z tą wojną i mają coraz mniej zasobów zarówno militarnych, jak i politycznych".

Według dziennika, Ukrainie nie udało się zgromadzić wystarczającej liczby żołnierzy do zabezpieczenia całej linii frontu o długości około 1200 kilometrów. Jako przyczynę wskazano między innymi dezercję wśród Ukraińców, czego dowodem ma być wytoczenie ponad 160 tysięcy spraw karnych.

"W rezultacie, choć Ukraińcy pozostają niezwykle odporni, coraz trudniej im zachować optymizm co do prowadzonej walki. Sondaże pokazują, że wiara w zwycięstwo militarne maleje, a odsetek zwolenników porozumienia z Moskwą, choć nie za wszelką cenę, rośnie" - czytamy na łamach gazety.

"Putin stanie przed trudnym wyborem"

W ocenie redakcji, rosyjska gospodarka "jest już w recesji i prawdopodobnie popadnie w stagnację w 2026 roku". Jak zauważono, "nie zwiastuje to katastrofy, a autorytarne reżimy mogą w takich okolicznościach latami wydawać pieniądze na swoje najważniejsze projekty, przerzucając ciężar na ludzi".

"Times" przypomniał, że w 2025 roku Rosja w każdym miesiącu rekrutowała ponad 30 tysięcy ochotników do wojska, rekompensując straty poniesione na polu bitwy. "Już teraz widać oznaki, że pula dostępnych ochotników kurczy się" - dodano. "Putin stanie przed trudnym wyborem. Może wysłać na front poborowych lub zmobilizować rezerwistów. Każda z tych opcji byłaby politycznie niebezpieczna i destrukcyjna" - oceniła redakcja.

"Coraz bardziej bolesne" wybory

Dziennik zwrócił uwagę na "problem Europy z utrzymaniem konsensusu" w sprawie finansowania pomocy dla Ukrainy, a także na to, że "Stany Zjednoczone w dużej mierze zdystansowały się od jakiejkolwiek bezpośredniej roli we wspieraniu Ukrainy".

"Nawet jeśli wojna będzie trwała przez cały rok 2026, utrzymanie obecnego poziomu działań wojennych będzie coraz trudniejsze. Wybory, przed którymi wszyscy będą musieli stanąć, stają się coraz bardziej bolesne - dla Putina, czy zmobilizować rezerwistów, czy dla Zełenskiego, czy obniżyć wiek poboru do wojska" - ocenił "Times".

"Nawet bez porozumienia pokojowego, tempo i intensywność wojny mogą osłabnąć. W miarę jak narasta zmęczenie, obie strony mogą być skłonne do kompromisów, które obecnie uznawane są za niemożliwe" - przewiduje dziennik.

Czytaj także: