Świat

"Dotrzymamy naszych zobowiązań". Nowe władze Sudanu nie wycofają sił z Jemenu

Świat


Tymczasowa Rada Wojskowa Sudanu ogłosiła, że zamierza kontynuować operację wojskową w Jemenie "aż do osiągnięcia celu". Rada ta przejęła władzę w kraju po obaleniu dotychczasowego prezydenta Omara Baszira, który rządził Sudanem przez niemal 30 lat.

- Dotrzymamy naszych zobowiązań zaciągniętych wobec koalicji, na której czele stoi Arabia Saudyjska i pozostaniemy w Jemenie dopóty, dopóki nie zostaną osiągnięte cele, jakie sobie wyznaczyła - oświadczył w poniedziałek Mohammad Hamdan Daglo (Himeidti) w wypowiedzi dla agencji SUNA.

Tym samym polityk uważany za nr 2 w Tymczasowej Radzie Wojskowej rozwiał obawy, że po obaleniu Baszira, Sudan mógłby się wycofać z uczestnictwa w koalicji zwalczającej związanych z szyickim Iranem partyzantów Huti, którzy kontrolują zachodnią część Jemenu, ze stolicą w Sanie.

Oddziały sudańskie zostały wysłane do Jemenu na podstawie decyzji Omara Baszira podjętej w 2015 r., gdy została powołana do życia koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej. Zaplanowana wówczas operacja zyskała kryptonim Decydująca Burza.

ONZ o sytuacji w Jemenie

W poniedziałek sytuacja w Jemenie była także tematem posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ. Jego uczestnicy ocenili, że mimo sygnałów pozytywnych zmian, w Jemenie wciąż ma miejsce eskalacja przemocy i panuje głód, a sytuację pogarszają przeszkody w dostarczaniu pomocy humanitarnej.

Według źródeł ONZ jak dotąd nie udało się w pełni wykonać postanowień umowy sztokholmskiej z grudnia 2018 roku. Na przeszkodzie stoi niemożność ustalenia składu "lokalnych sił bezpieczeństwa" w porcie Hudajda, dokąd kierowana jest większość transportów z międzynarodową pomocą humanitarną, a także w innych pomniejszych portach. Siły te miały przejąć nadzór nad portami od rebeliantów Huti i jemeńskich sił rządowych.

W martwym punkcie utknęły też uzgodnienia dotyczące wymiany jeńców - podkreślano w wystąpieniach wygłoszonych w poniedziałek w RB.

Najwięcej optymistycznych tonów pojawiło się w przemówieniu specjalnego wysłannika ONZ do Jemenu, Martina Griffithsa. Wyraził on nadzieję, że konsultacje z udziałem obu stron konfliktu mogą przyczynić się do znalezienia rozwiązania politycznego. Pochwalił dotychczasowe ustalenia dotyczące formatu przyszłych negocjacji. Od czasu wejścia w życie zawieszenia broni poziom przemocy w Hudajdzie znacznie się zmniejszył - podkreślił Griffiths.

- Pojawiają się też pierwsze doniesienia o powrocie ludzi do ich domów - dodał. Jak jednak przyznał wciąż jeszcze wiele trzeba zrobić, by zawieszenie broni okazało się trwałe.

W nieco innym świetle przedstawił rozwój wydarzeń zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych Mark Lowcock. Odnotował on, że choć zawieszenie działań wojennych utrzymało się w Hudajdzie, to jednak w innych regionach nastąpiła jednoczesna eskalacja przemocy.

Walki w okolicach miejscowości Kuszar w muhafazie Sany w centralnej części kraju zmusiły w lutym i marcu ok. 50 tys. osób do przesiedlenia się w bezpieczniejsze okolice. W osadach wokół miejscowości Bani Hasan w muhafazie Amran w północno-zachodniej części Jemenu niemal 100 tys. opuściło swe domy w ostatnich dwóch tygodniach. Ofiarami ostrzałów i nalotów padły dziesiątki ofiar cywilnych.

Zastępca sekretarza generalnego wyraził ponadto niepokój z powodu nawrotu epidemii cholery. W 2019 r. zgłoszono blisko 200 tys. podejrzanych przypadków zachorowań na cholerę. Stanowi to niemal trzykrotny wzrost w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku. Od 2018 r. odnotowano też ponad 3300 przypadków błonicy.

Wojna w Jemenie

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła międzynarodowa koalicja pod wodzą Arabii Saudyjskiej, z udziałem takich krajów, jak Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie.

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od początku militarnej interwencji z 2015 roku w Jemenie zginęło do 10 tys. osób, w większości cywilów, a ponad 50 tys. zostało rannych. Zdaniem ONZ wojna domowa w Jemenie to najpoważniejszy na świecie kryzys humanitarny: około ośmiu milionów ludzi znajduje się na krawędzi głodu, wskutek epidemii cholery zakażonych zostało około miliona ludzi.

Wojna domowa w JemeniePAP/Reuters

Autor: mm\mtom / Źródło: PAP

Tagi:
Raporty: