Włosi reaktywowali kawalerię. Niebawem ruszy do Kosowa

TVN24

Aktualizacja:
Comando delle Forze Operative TerrestriZwiad na koniach wraca do łask

Włoskie wojsko wraca do korzeni - po raz pierwszy od wielu lat ponownie w jego szeregach służą konie. W kwietniu wzięły udział w manewrach, a niedługo mają wyruszyć do Kosowa jako część jednostki rozpoznawczej. Wbrew pozorom konie to nie skutek braku pieniędzy czy zacofania, ale racjonalności.

Konnica jest częścią regimentu Lansjerów Montebello, którzy mają niedługo trafić w szeregi oddziałów NATO pilnujących porządku w Kosowie. Ćwiczenia Dark Knight 2014, podczas których sprawdzano gotowość jednostki do działania za granicą oraz sama misja na Bałkanach, mają być według wojska "historycznym" krokiem w kierunku ponownego szerszego przyjęcia koni do służby.

Regiment "Lansjerzy Montebello" w pełnej okazałości
Comando delle Forze Operative Terrestri

Czworonożny pomocnik żołnierza

Wbrew pozorom użycie zwierząt jako metody transportu nie jest objawem zacofania czy problemów włoskiego wojska z zakupami paliwa. W pewnych warunkach konie są po prostu zdecydowanie lepszym "narzędziem" niż pojazdy mechaniczne. W Rosji na przykład część jednostek straży granicznej czy sił specjalnych nigdy z nich nie zrezygnowało. W pierwszej fazie operacji w Afganistanie amerykańcy komandosi przemierzali kraj konno, polując na talibów i naprowadzając z końskiego grzbietu naloty broni precyzyjnej. Koń, czy też alternatywnie stosowany w górach muł, świetnie sobie radzą w terenie, który dla pojazdów jest wielkim wyzwaniem. Za paliwo wystarczy im trawa, którą znacznie łatwiej znaleźć na bezdrożach niż benzynę. Na dodatek są ciche i raczej nie zdarza im się "zepsuć" jak maszynom. W skrajnej sytuacji mogą też stanowić zapas żywności dla żołnierzy.

Konie nie nadają się oczywiście do otwartej walki i nie nadążyłyby za współczesną ofensywą zmechanizowaną, ale nikt nie planuje ich wykorzystywać w takich warunkach. Konie świetnie sprawdzają się za to w rozpoznaniu czy operacjach specjalnych, zwłaszcza w tak zwanych "konfliktach niskiej intensywności", gdzie wojsko spędza większość czasu na patrolowaniu i ściganiu różnego rodzaju partyzantki. W wojskach zachodnich zwierzęta jako środek transportu nie są jednak praktycznie wykorzystywane. W Europie niewiele jest obszarów, w których pojazdy sobie nie radzą. Panuje też szeroko rozpowszechnione przekonanie o wyższości techniki nad wydawałoby się archaicznym koniem. Krok Włochów, aby je wykorzystać w jednostce liniowej, to znacząca decyzja. Zwłaszcza, że planują uczynić to w większej skali. Być może za ich przykładem pójdą inne europejskie armie.

Amerykańscy komandosi w towarzystwie sprzymierzonych bojówek afgańskich w 2001 roku
US DoD

Autor: mk\mtom / Źródło: difesaonline.it, tvn24.pl