"Niszczą wszystko na swojej drodze, by zrobić zdjęcie". Włoska wioska ogranicza wstęp turystom

Kościół św. Magdaleny, dolina Val di Funes, Włochy
Włochy. Turyści w Rzymie
Źródło: Reuters Archive
Władze włoskiej wioski w Dolomitach postanowiły ograniczyć do niej wstęp turystom. Powodem jest wyjątkowa popularność znajdującego się tam małego kościoła. Mieszkańcy skarżą się na tłumy ludzi, chcących zrobić tam zdjęcie.

Władze małej wioski Funes leżącej w regionie Trydent-Górna Adyga w północnych Włoszech postanowiły wprowadzić ograniczenia wstępu na jej teren. Powodem jest wyjątkowa popularność znajdującego się tam kościoła św. Magdaleny (Chiesa di Santa Maddalena).

Wpisany jest on na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jego malownicze położenie w otoczeniu Dolomitów sprawiło, że zyskał wyjątkowe zainteresowanie wśród turystów pragnących zrobić mu zdjęcie. Fotografie obiektu od dawna licznie publikowane są w mediach społecznościowych.

Kościół św. Magdaleny, dolina Val di Funes, Włochy
Kościół św. Magdaleny, dolina Val di Funes, Włochy
Źródło: Shutterstock

Ograniczenia wstępu do wioski

Prawdziwym problemem, zdaniem lokalnych władz, stali się turyści, którzy przyjeżdżają do Funes tylko na kilka godzin. W związku z tym od początku maja ograniczony zostanie wstęp do wioski w okolicy kościoła. Postawione zostanie ogrodzenie, przez które będą mogli przejechać tylko mieszkańcy, a także turyści, którzy spędzą w wiosce co najmniej jedną noc.

Jednodniowi turyści nie będą mogli wjechać samochodami ani autokarami bezpośrednio do wioski. Jeśli będą chcieli zobaczyć słynny kościół, będą musieli zaparkować w wyznaczonych miejscach, które są położone w odległości co najmniej 30-minutowego spaceru od obiektu.

Burmistrz Funes Peter Pernthaler zapowiada w rozmowie z CNN, że taki system ma funkcjonować w sezonie od maja do listopada, kiedy wioskę odwiedza nawet 600 jednodniowych turystów. Parkowanie obecnie kosztuje 4 euro, ale jego cena ma wzrosnąć, by, jak mówi, zniechęcić turystów od przybywania tylko na jeden dzień i tylko po to, by zrobić szybkie zdjęcie.

- Przyjeżdżają tutaj zarówno profesjonalni fotografowie, jak i turyści, którzy nie mogą się doczekać, by zrobić proste selfie i odjechać. Są ludzie, którzy zatrzymują się i zostają tu na kilka dni, ale są też tacy, którzy przyjeżdżają i odjeżdżają w ciągu półtorej godziny - zauważa Pernthaler.

Popularność kościoła św. Magdaleny

Początki popularności kościoła św. Magdaleny miały miejsce około dekadę temu wśród turystów z Chin, po tym, jak jeden z chińskich operatorów telefonii komórkowej uwiecznił kościół na kartach SIM. Według okolicznych mieszkańców do wioski stopniowo zaczęło przyjeżdżać coraz więcej ludzi, a apogeum turystycznych przyjazdów nastąpiło w ostatnie lato. Ich zdaniem turyści generują nadmierny ruch, zapełniają miejsca parkingowe oraz wkraczają na prywatne posesje.

CNN zwraca uwagę, że jednodniowi turyści szybko fotografują piękną scenerię, a następnie odjeżdżają. Nie mają praktycznie żadnego wkładu w lokalną gospodarkę, ale nadwyrężają infrastrukturę, np. powodując tłok na wąskich uliczkach. - Niszczą wszystko na swojej drodze, by zrobić zdjęcie. To się stało nie do wytrzymania, nie ma żadnej równowagi - powiedziała CNN lokalna radna Roswitha Moret Niederwolfsgruber.

- Nie chcę mówić o nadmiernej turystyce. To nie jest odpowiednie określenie. Nie twierdzę nawet, że turyści są uciążliwi - dodaje Pernthaler. - Ale przyjeżdża ich wielu i musimy nimi zarządzać. Dla spokoju mieszkańców, a także po to, by zapewnić turystom pozytywne doświadczenia - podkreśla.

Opracowała Paulina Borowska//mro

Czytaj także: