TVN24 | Świat

Wital Szyszou znaleziony martwy w Kijowie. Upamiętnili aktywistę przed ambasadą Białorusi

TVN24 | Świat

Autor:
asty/adso
Źródło:
PAP

Kilkaset osób upamiętniło przed ambasadą Białorusi w Kijowie szefa Białoruskiego Domu na Ukrainie Witala Szyszoua. Przemawiający apelowali do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o wzięcie pod osobistą kontrolę śledztwa w sprawie śmierci Białorusina, który według nich został zabity. Ciało mężczyzny znaleziono w parku w Kijowie.

Na akcji pamięci Witala Szyszoua przed placówką dyplomatyczną Białorusi w Kijowie zebrało się około 200-300 osób. Wiele z nich miało przy sobie biało-czerwono-białe flagi, symbolizujące białoruską opozycję i zdjęcia zmarłego. Przed krzyżem stojącym naprzeciwko ambasady ludzie składali kwiaty, zapalono świece. Pamięć o aktywiście uczczono minutą ciszy.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

- Próbują zastraszyć tych, którzy są najbardziej aktywni za granicą, którzy wciąż walczą z reżimem. Ci, którzy tu przybyli, czuli się wolni, ponieważ udało im się uciec przed reżimem, uniknąć więzienia i prześladowań. Teraz widzimy jednak, że możemy tu zginąć – powiedział jeden z mężczyzn.

- To zaskoczenie i szok, że przeciwnicy reżimu giną za granicą. Spodziewano się tego, ale to smutne uświadomić sobie, że ten moment właśnie nadszedł. Jest za wcześnie, aby mówić, jakie to będzie miało konsekwencje – podkreślił inny uczestnik zgromadzenia przed ambasadą Białorusi w Kijowie. -  Ale według mnie to nie osłabi woli walki. Przeciwnie, jeszcze bardziej rozgniewa ludzi i przypomni, kim jest nasz wróg. Że to on odpowiada za całe zło i naszym obowiązkiem jest walka przeciwko niemu – dodał.

Apele do prezydenta Ukrainy o śledztwo ws. śmierci aktywisty

- Dobrze znaliśmy Witala. Był wśród uciekinierów, którzy przyjechali do Kijowa w połowie października. To był bardzo spokojny, zrównoważony człowiek - opowiada Ałena Tołstaja, stojąca na czele Ruchu Solidarności "Razam". - Jego morderstwo pokazuje, że nikt nie jest ubezpieczony od groźby politycznego zabójstwa. Niestety nikt nie może dziś czuć się bezpiecznie, dopóki istnieje łukaszenkowsko-putinowski reżim - powiedziała.

- Chcę byście spojrzeli mi w oczy. Chcę zaapelować do wszystkich Białorusinów. Proszę was wszystkich: przestańcie chodzić z kwiatami, plakatami - pokojowym protestem nic nie osiągniemy! Wczoraj to stało się z Witalikiem, a jutro stanie się z wami. Im jest to obojętne, że my tu stoimy, coś krzyczymy - powiedziała dziewczyna Szyszoua Bażena Żołudź.

Zebrani skandowali: "Żywie Biełaruś!", "Nie zapomnimy, nie przebaczymy!", "Nie politycznym zabójstwom!", "Nie katowaniu w więzieniach!", "Wolność białoruskim więźniom politycznym!". Podczas akcji odpalono race. Przemawiający apelowali do prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o wzięcie pod osobistą kontrolę śledztwa w sprawie śmierci Białorusina, który według nich został zabity.

Ciało Szyszoua znalezione w parku

Powieszone ciało 26-letniego białoruskiego aktywisty znaleziono w jednym z kijowskich parków we wtorek rano. Dzień wcześniej o jego zaginięciu poinformował Białoruski Dom na Ukrainie. Pomaga on Białorusinom uciekającym z ojczyzny przed prześladowaniami. Jak podano, mężczyzna najprawdopodobniej wyszedł rano pobiegać i nie wrócił do domu.

Jako dwie główne potencjalne przyczyny śmierci białoruskiego aktywisty śledczy badają samobójstwo i zabójstwo upozorowane na samobójstwo - poinformowała podczas briefingu ukraińska policja. Znajomi Szyszoua deklarują, że nie wierzą w to, że odebrał sobie życie.

W kontekście śmierci aktywisty niektórzy przypominają o historii białoruskiego dziennikarza Pawła Szeremeta, który zginął w zamachu bombowym w centrum Kijowa pięć lat temu. Zleceniodawców wciąż nie ustalono.

Autor:asty/adso

Źródło: PAP