Wstał i przeszedł na drugą stronę sali. Tak rząd Borisa Johnsona stracił większość

Świat

Philip Lee przeszedł na stronę Liberalnych DemokratówTVN24 BiS
wideo 2/35

Konserwatywny rząd premiera Borisa Johnsona stracił większość w brytyjskim parlamencie po tym, jak w trakcie wtorkowych obrad jeden z deputowanych Philip Lee wstał ze swojego miejsca i przeszedł przez salę obrad, by zająć miejsce wśród opozycyjnych Liberalnych Demokratów.

Philip Lee dołączył do proeuropejskiego ugrupowania, pozbawiając rząd Borisa Johnsona większości parlamentarnej tuż przed kluczowymi głosowaniami w sprawie brexitu.

Zgodnie z parlamentarną konwencją Lee przeszedł na drugą stronę, do opozycyjnych ław w Izbie Gmin, tuż po rozpoczęciu wystąpienia Johnsona na temat szczytu G7 w Biarritz.

Odchodzący Lee: ten rząd chce przeprowadzić szkodliwy brexit

"Doszedłem do wniosku, że nie mogę już służyć swoim wyborcom i krajowi w ich najlepszym interesie jako członek konserwatystów w parlamencie" - poinformował sam Philip Lee w oświadczeniu cytowanym przez agencję Reutera.

"Ten konserwatywny rząd stara się agresywnie i wszelkimi sposobami doprowadzić do brexitu, który wyrządzi szkody. Naraża to życie i dobrobyt ludzi na niepotrzebne ryzyko i bezmyślnie naraża integralność Zjednoczonego Królestwa" - dodał, pisząc o powodach swojej decyzji. "Partia, do której dołączyłem w 1992 roku, nie jest tą samą, którą dzisiaj opuściłem" - podkreślił w komunikacie.

Lee jednocześnie oskarżył rząd o "podkopywanie siły gospodarki, demokracji i roli naszego kraju w świecie" oraz "przemyślane i świadome używanie politycznej manipulacji, zastraszania i kłamstw" w celu realizacji swoich planów.

"Wierzę, że Liberalni Demokraci są w najlepszej pozycji do zbudowania jednoczącej i inspirującej siły politycznej, której potrzebujemy w celu poradzenia sobie z naszymi podziałami (...) i wyzwaniami, z którymi mierzymy się jako społeczeństwo (...)" - oświadczył.

Nowe ugrupowanie Lee potwierdziło transfer w krótkiej informacji prasowej.

Lee był posłem z ramienia Partii Konserwatywnej od 2010 roku, a w rządzie Theresy May wiceministrem sprawiedliwości odpowiedzialnym m.in. za działanie wymiaru sprawiedliwości wobec nieletnich. Przed wejściem do polityki był lekarzem pierwszego kontaktu.

Konserwatywny rząd bez większości

Partia Konserwatywna rządziła dotychczas dzięki porozumieniu o współpracy z północnoirlandzką Demokratyczną Partią Unionistów (10 posłów), ale po wtorkowej decyzji Lee nie dysponuje większością mandatów.

Przeciwnicy rządowej strategii negocjacyjnej w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej podejmą we wtorek próbę przejęcia kontroli nad porządkiem obrad Izby Gmin w celu przeprowadzenia w środę przez parlament ustawy zmuszającej rząd do przedłużenia terminu spodziewanego opuszczenia Wspólnoty do co najmniej 31 stycznia 2020 roku.

Biorąc pod uwagę liczbę posłów uczestniczących w głosowaniach (bez nieobejmującego swoich mandatów północnoirlandzkiego Sinn Fein oraz spikera i jego zastępców), Partia Konserwatywna ma do dyspozycji 309 głosów w 650-osobowym parlamencie. Partia Pracy ma 245, Szkocka Partia Narodowa 35, Liberalni Demokraci 15, DUP 10, Grupa Niezależna na rzecz Zmiany 5, Walijska Partia Narodowa 4, Zieloni 1. Piętnastu deputowanych jest niezrzeszonych.

Johnson: opozycja zaprzepaści negocjacje ws. nowej umowy

Boris Johnson, przemawiając we wtorek w Izbie Gmin, mówił, że jeżeli ten plan opozycji się powiedzie, to "nie będzie miał wyboru" i poleci do Brukseli "błagać o jeszcze jedno, bezsensowne przedłużenie" procesu wyjścia z Unii Europejskiej.

Dodał, że jest "mocno przekonany" o tym, iż nowa umowa z Unią przed 31 października jest możliwa, a odebranie rządowi kontroli nad porządkiem obrad parlamentu w Londynie i przeprowadzenie z sukcesem głosowania za tym, by zabronić gabinetowi wyjście z UE bez umowy, "zaprzepaści wszelkie możliwości negocjacyjne".

W tej chwili jedynym terminem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej jest 31 października tego roku.

Johnson: opozycja może zaprzepaścić negocjacje w sprawie brexituTVN24 BiS

Autor: adso\kwoj / Źródło: PAP, Reuters

Tagi:
Raporty: