Słowa Donalda Trumpa o NATO i udziale sojuszników w misji w Afganistanie wywołały krytykę wśród członków wszystkich głównych partii w Wielkiej Brytanii. Kraj ten - podobnie jak wiele innych państw NATO - brał udział w misji trwającej niemal dwie dekady.
- Prezydent (Trump) nie miał racji, umniejszając rolę żołnierzy, w tym sił brytyjskich. W Afganistanie zginęło 457 brytyjskich żołnierzy, a wielu zostało rannych. Wielu z nich odniosło obrażenia, które zmieniły ich życie. Ich poświęcenie i poświęcenie innych miały na celu zapewnienie bezpieczeństwa i były odpowiedzią na atak na sojusznika - oświadczył w piątek rzecznik brytyjskiego premiera Keira Starmera.
Z kolei minister obrony John Healey napisał na X, że "NATO-wski artykuł 5. (o zobowiązaniu państw Sojuszu do wzajemnej obrony w razie ataku na jedno z nich - red.) został uruchomiony tylko raz (po zamachach na WTC w Stanach Zjednoczonych z 11 września 2001 roku - red.). Wielka Brytania i sojusznicy z NATO odpowiedzieli na wezwanie USA. Ponad 450 brytyjskich żołnierzy straciło życie w Afganistanie. Ci brytyjscy żołnierze powinni być pamiętani jako bohaterowie, którzy oddali życie w służbie naszemu narodowi" - napisał na platformie X.
Krytykują słowa Trumpa. "Jak śmiał?"
Emily Thornberry, laburzystowska szefowa parlamentarnej komisji spraw zagranicznych, oceniła, że słowa Trumpa to obraza dla rodzin poległych i "znacznie więcej niż pomyłka". - Jak śmiał twierdzić, że nie byliśmy na pierwszej linii frontu, jak śmiał? Zawsze byliśmy tam, gdzie Amerykanie nas potrzebowali, zawsze tam byliśmy - powiedziała w rozmowie z BBC.
Liderka opozycyjnej Partii Konserwatywnej Kemi Badenoch oceniła, iż "twierdzenie Trumpa, że sojusznicy NATO 'nie byli na pierwszej linii frontu' w Afganistanie, jest kompletnym nonsensem". "Brytyjscy, kanadyjscy, NATO-owscy żołnierze walczyli i ginęli u boku Stanów Zjednoczonych przez 20 lat. To fakt, nie opinia. Ich poświęcenie zasługuje na szacunek, a nie znieważanie" - napisała na X.
Robert Jenrick z prowadzącej w sondażach prawicowo-populistycznej partii Reform UK - której lider Nigel Farage ma zazwyczaj dobre stosunki z Trumpem - określił słowa amerykańskiego prezydenta jako "obraźliwe i nieprawdziwe". Lider Liberalnych Demokratów Ed Davey przypomniał na X, że Trump sam pięciokrotnie uniknął służby wojskowej i zapytał, "jak śmie kwestionować ofiarę (żołnierzy NATO poległych w Afganistanie - red.)".
Wypowiedź Trumpa skrytykował ostro inny poseł Liberalnych Demokratów Josh Babarinde, który napisał na X: "Donald Trump może się pier*****. Każdy, kto wyśmiewa, poniża lub bagatelizuje poświęcenie brytyjskich żołnierzy, nie jest przyjacielem naszego narodu. Stany Zjednoczone są historycznym przyjacielem Wielkiej Brytanii - ten facet nim nie jest".
Trump o sojusznikach z NATO
W czwartek Trump powiedział w rozmowie z telewizją Fox News, że Stany Zjednoczone nigdy nie potrzebowały pomocy NATO. - My nigdy ich nie potrzebowaliśmy. My nigdy tak naprawdę o nic ich nie prosiliśmy - mówił.
Według niego wojska NATO podczas misji w Afganistanie "trzymały się trochę z tyłu" i "trochę z dala od linii frontu". Jak dodał, Ameryka była bardzo dobra dla państw Europy i wielu innych, ale droga współpracy musi być dwukierunkowa.
Wojska NATO wysłały żołnierzy do Afganistanu po atakach terrorystycznych na World Trade Center z 11 września 2001 roku. Po zamachach Sojusz Północnoatlantycki po raz pierwszy i dotychczas jedyny użył artykułu 5. Traktatu Północnoatlantyckiego - mówiącego o wspólnej obronie w razie ataku na jednego z sojuszników - i postanowił o misji w Afganistanie.
W ciągu 20 lat konfliktu w Afganistanie zginęło łącznie 3486 żołnierzy NATO, z czego 2461 stanowili żołnierze USA. Ze strony brytyjskich sił zginęło 457 żołnierzy. W misji brało udział także wiele innych krajów, w tym Polska.
Autorka/Autor: momo, kkop/akr
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/SHAWN THEW