"Naprawdę haniebne sceny, których dopuścili się kryminaliści. Nie wierzę, że to był protest"

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
ft,
tas\mtom,
now
Źródło:
PAP

Dwudziestu policjantów zostało rannych w zamieszkach, do których doszło w Bristolu w południowo-zachodniej Anglii. Starcia wybuchły w czasie demonstracji przeciwników projektu ustawy o policji i przestępczości. - To były naprawdę haniebne sceny, których dopuścili się kryminaliści – powiedział Andy Marsh, komisarz policji obszaru Avon i Somerset.

W czasie zamieszek, które wybuchły w niedzielę wieczorem w Bristolu, zostało rannych dwudziestu funkcjonariuszy, w tym dwóch poważnie – przekazała brytyjska policja w poniedziałek. Siedem osób zostało aresztowanych - i jak zapowiedziano - będą kolejne zatrzymania.

W centrum Bristolu, wbrew policyjnym zaleceniom, zgromadziło się w niedzielę po południu kilka tysięcy osób. Początkowo protest przebiegał spokojnie, ale wieczorem część uczestników zaatakowała komisariat policji, wybijając w nim szyby i malując graffiti na fasadzie. Protestujący podpalali samochody, zarówno policyjne, jak i inne stojące w pobliżu, a także rzucali petardami.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO >>>

Jeden z rannych funkcjonariuszy doznał złamania ręki, u innego stwierdzono pęknięcie żebra.

"To byli chuligani"

Jak ocenił Andy Marsh, komisarz policji obszaru Avon i Somerset, około 400-500 spośród 3000 uczestników protestu to byli chuligani, którzy wzięli w nim udział tylko w celu starcia się z policją i dokonywania aktów wandalizmu.

- To były naprawdę haniebne sceny, których dopuścili się kryminaliści. Nie wierzę, że to był protest. To nie byli ludzie sfrustrowani brakiem możliwości protestowania – to byli ludzie chcący wywołać poważny nieporządek, przemoc i zniszczenia, ludzie wrogo nastawieni wobec policji. Ci ludzie napadali na funkcjonariuszy, podpalali i uszkadzali samochody, wybijali okna, rzucali różnymi przedmiotami w nasze konie i psy. To byli ludzie, którzy przyszli bić się z policją – powiedział Marsh.

W związku z zamieszkami aresztowano na razie siedem osób: sześć z powodu agresywnego zachowania, a jedną z powodu posiadania ofensywnej broni, ale policja zapowiedziała, że wszyscy uczestniczący w zamieszkach mogą spodziewać się poważnych konsekwencji, ponieważ zabezpieczono nagrania z kamer ulicznych i jeszcze w poniedziałek zostaną opublikowane wizerunki poszukiwanych osób.

"Najgorsza przemoc w Bristolu od wielu, wielu lat"

- To jest najgorsza przemoc w Bristolu od wielu, wielu lat. To naprawdę bezprecedensowa przemoc. Od czterech do sześciu, a prawdopodobnie więcej funkcjonariuszy jest poważnie rannych, a niektórzy mają połamane kości. Nic nie wskazywało, że dojdzie do takiej erupcji – powiedział Andy Roebuck, szef regionalnej policji Avon i Somerset.

Konserwatywna minister spraw wewnętrznych Priti Patel opisała wydarzenia w Bristolu jako "nie do przyjęcia". - Bandytyzm i zakłócenia porządku przez mniejszość nigdy nie będą tolerowane. Nasi policjanci narażają się na niebezpieczeństwo, aby chronić nas wszystkich – podkreśliła.

Laburzystowski burmistrz Bristolu Marvin Rees powiedział, że rozumie "frustrację" z powodu projektu ustawy, ale jak powiedział, "niszczenie budynków w centrum naszego miasta, niszczenie pojazdów, atakowanie naszej policji nie zrobi nic, aby zmniejszyć prawdopodobieństwo, że ustawa przejdzie". - Wręcz przeciwnie, bezprawie, które pokazano, będzie wykorzystywane jako dowód na to, że ustawa jest potrzebna. To jest haniebny dzień w niesamowitym roku dla Bristolu. Ci ludzie powinni czuć wstyd – oświadczył Rees.

Ustawa o policji w brytyjskim parlamencie

W minionym tygodniu Izba Gmin rozpoczęła pracę nad rządowym projektem ustawy o policji, przestępczości, wyrokach i sądach. Kontrowersje budzi w niej to, że zwiększa ona uprawnienia policji w ograniczaniu protestów, które mogą powodować zakłócenia dla mieszkańców i przedsiębiorstw, a także uprawnienia już w czasie ich trwania.

Złożenie projektu ustawy zbiegło się w czasie ze sprawą uprowadzenia i zamordowania przez funkcjonariusza policji w Londynie 33-letniej Sarah Everard oraz użyciem siły przez policję w czasie czuwania ku jej czci w poprzedni weekend. Zarówno tamto czuwanie, jak i późniejsze protesty przeciwko projektowi ustawy były nielegalne, bo z powodu restrykcji epidemicznych demonstracje są obecnie zabronione.

Autor:ft, tas\mtom, now

Źródło: PAP