Świat

Wiceprezydent o sankcjach USA: to imperialistyczna agresja

Świat

Kryzys w Wenezueli. W sklepach puste półki
TVN24 BiSAmerykańskie sankcje mogą pogłębić kryzys w Wenezueli (wideo programu "24 Godziny" TVN24 BiS z 17.01.2017 r.)

Wiceprezydent Wenezueli Tareck El Aissami skrytykował we wtorek sankcje nałożone na niego przez USA i nazwał je "imperialistyczną agresją". Waszyngton objął El Aissamiego sankcjami, gdyż jest przekonany, że polityk jest zamieszany w handel narkotykami.

Sprawa ta stanowi pierwszy dyplomatyczny spór między krajami od objęcia urzędu przez prezydenta USA Donalda Trumpa. "Nie damy się zwieść takim nędznym prowokacjom, naszym głównym zadaniem jest wspieranie (prezydenta - red.) Nicolasa Maduro" - napisał na Twitterze El Aissami.

Amerykańskie sankcje wobec wiceprezydenta

Ministerstwo skarbu USA w poniedziałek nałożyło sankcje na wiceprezydenta Wenezueli w następstwie "trwającego od wielu lat śledztwa", które zakończyło się wnioskiem, że "odgrywa on ważną rolę w międzynarodowym przemycie narkotyków". Resort oskarżył go o ułatwianie przemytu narkotyków drogą lotniczą i morską, a także o powiązania z gangami narkotykowymi w Meksyku i Kolumbii. Jest on najwyżej postawionym przedstawicielem władz Wenezueli objętym amerykańskim sankcjami. Na czarną listę trafił też lokalny biznesmen i bliski współpracownik wiceprezydenta, Samark Lopez, który według USA zapewnia wsparcie logistyczne i finansowe El Aissamiemu. Dzięki tym krokom ministerstwo skarbu zamroziło aktywa w USA o wartości "dziesiątek milionów dolarów" - poinformował szef resortu Steve Mnuchin. Socjalistyczny prezydent Wenezueli Nicolas Maduro często powtarza, że USA wykorzystują oskarżenia o handel narkotykami, korupcję i naruszanie praw człowieka jako nieprawdziwy pretekst, aby mieszać się w sprawy jego kraju i próbować go obalić.

Napięte stosunki amerykańsko-wenezuelskie

Stosunki między USA a Wenezuelą są napięte od dojścia do władzy w 1999 roku poprzednika Maduro, Hugo Chaveza. Relacje te nie poprawiły się po wybraniu Maduro na szefa państwa w 2013 roku. Maduro wielokrotnie ostro krytykował poprzedniego prezydenta USA Baracka Obamę, ale w ostatnich miesiącach zachowywał ostrożność w stosunku do Trumpa, nazywając go ofiarą "kampanii nienawiści".

Jednak sprawa El Aissamiego może "podważyć stosunki" Caracas z "jedynym krajem, który płaci Wenezueli gotówką za ropę", czyli za jej główne bogactwo - uważa przedstawiciel opozycyjnej Koalicji na rzecz Jedności Demokratycznej (MUD) Jesus Torrealba.

El Aissami, były gubernator stanu Aragua na północy kraju, 5 stycznia został mianowany wiceprezydentem. W dekrecie z ub. miesiąca rozszerzono jego prerogatywy. Zastąpiłby Maduro, gdyby ten został odsunięty od władzy. 42-letni El Aissami, były działacz studencki, adwokat i kryminolog, jest jednym z najbardziej wpływowych członków Zjednoczonej Partii Socjalistycznej Wenezueli (PSUV) i wschodzącą gwiazdą tego ugrupowania, które jest u władzy od 1999 roku. Jest zwolennikiem "rządów twardej ręki". Zgodnie z wenezuelską konstytucją jest drugą osobą w państwie, władną do zastąpienia prezydenta, jeśli zajdzie taka potrzeba. Stan Aragua, którego był gubernatorem w latach 2012-2016, jest uważany za jeden z najmniej stabilnych w kraju. O zaangażowaniu El Aissamiego w przemyt narkotyków od dawna głośno mówi wenezuelska opozycja dążąca do pozbawienia Maduro władzy. Nazywa ona wiceprezydenta "handlarzem z Aragua".

Autor: tmw/sk / Źródło: PAP