Maduro twierdzi, że Amerykanie mieli go uprowadzić. "Gdybyśmy się zaangażowali, potoczyłoby się to zupełnie inaczej"

TVN24 | Świat

Autor:
asty, tas//dap
Źródło:
PAP, Reuters

Użyjemy wszystkich dostępnych środków, by zabezpieczyć powrót Amerykanów do kraju - oświadczył sekretarz stanu USA Mike Pompeo. Wcześniej państwowa telewizja w Wenezueli pokazała dwóch obywateli USA, Airana Berry'ego i Luke'a Denmana, zatrzymanych i oskarżonych o próbę obalenia prezydenta Nicolasa Maduro. Władze w Caracas nazwały tę akcję "spiskiem zorganizowanym za wiedzą Waszyngtonu".

W odpowiedzi na zarzuty władz w Caracas Mike Pompeo oświadczył w środowym przemówieniu, że rząd USA użyłby "każdego narzędzia", by zabezpieczyć powrót Amerykanów, gdyby byli przetrzymywani w Wenezueli. - Nie było żadnego bezpośredniego zaangażowania amerykańskiego rządu w tę operację (...). Gdybyśmy się w nią zaangażowali, potoczyłaby się zupełnie inaczej - podkreślił sekretarz stanu USA.

Cytowany przez agencję Reutera urzędnik w administracji prezydenta Donalda Trumpa stwierdził natomiast, że oskarżenia wenezuelskiego przywódcy Nicolasa Maduro dotyczące roli Amerykanów w ostatnich wydarzeniach w Caracas "nie są wiarygodne, a administracja nadal koncentruje się na osiągnięciu pokojowej i demokratycznej transformacji w Wenezueli".

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

W środę wenezuelska państwowa telewizja pokazała dwóch Amerykanów, Airana Berry'ego i Luke'a Denmana, zatrzymanych i oskarżonych o próbę obalenia prezydenta Nicolasa Maduro. Denman wyznał, że operacja, w której brał udział, miała polegać na dostarczeniu Maduro do USA. Zadaniem Denmana - według jego relacji - miało być przejęcie kontroli nad lotniskiem w Caracas, aby można było uprowadzić prezydenta.

"Na nagraniu 34-letni Denman odpowiadał na pytania osoby stojącej poza kamerą i mówiącą po angielsku. Wyglądał na spokojnego. Powiedział, że jego misją było zabezpieczenie lotniska. Nie podał szczegółów, w jaki sposób jego grupa planowała zabrać Maduro na samolot. Nie jest też jasne, kiedy i gdzie film został nakręcony oraz gdzie są przetrzymywani Denman i Berry" - podała w środowej depeszy agencja Reutersa.

Tuż po wyemitowaniu wywiadu z Denmanem w telewizji wystąpił sam Maduro, który powiedział, że "Donald Trump był bezpośrednim szefem tej inwazji". Wcześniej oskarżył też sekretarza stanu USA Mike'a Pompeo o to, że również stał za tym spiskiem.

Denman i Berry, byli żołnierze amerykańskich sił specjalnych, pracowali dla Jordana Gourdeau, również byłego wojskowego, który prowadzi na Florydzie firmę specjalizującą się w usługach ochroniarskich - Silvercorp USA. Denman miał powiedzieć, że firma ta zawarła układ z liderem wenezuelskiej opozycji Juanem Guaido, który domaga się usunięcia Maduro.

Maduro oznajmił, że Caracas wystąpi o ekstradycję Gourdeau, a obaj zatrzymani Amerykanie staną przed cywilnym sądem w Wenezueli i zostaną "w sprawiedliwy sposób" osądzeni.

"Nie było żadnego bezpośredniego zaangażowania amerykańskiego rządu w tę operację"

W marcu amerykański resort sprawiedliwości oskarżył Nicolasa Maduro o "narkoterroryzm", a administracja Trumpa zaoferowała 15 milionów dolarów za informacje, które doprowadzą do aresztowania wenezuelskiego prezydenta. Wcześniej w środę Mike Pompeo oświadczył, że Stany Zjednoczone "użyją wszystkich dostępnych im środków, by spróbować ściągnąć" do kraju Berry'ego i Denmana. - Nie było żadnego bezpośredniego zaangażowania amerykańskiego rządu w tę operację. Gdybyśmy się w nią zaangażowali, potoczyłaby się zupełnie inaczej - podkreślił.

W poniedziałek Nicolas Maduro poinformował, że jego służby bezpieczeństwa aresztowały 13 "terrorystów" i oznajmił, że byli oni zaangażowani w działania spiskowe, skoordynowane z Waszyngtonem i zamierzali usunąć go z urzędu. Oświadczył, że wśród aresztowanych jest dwóch amerykańskich "najemników", czyli Berry i Denman.

We wtorek prezydent Trump zaprzeczył, by Waszyngton miał coś wspólnego z tą akcją. Po pokazaniu w telewizji Denmana służby prasowe Kremla ogłosiły, że wyjaśnienia Waszyngtonu w tej sprawie "nie są przekonujące".

Trump od wielu miesięcy nie uznaje Maduro za prezydenta Wenezueli, która pogrążona jest w głębokim kryzysie politycznym, trwającym od stycznia 2019 roku. Wtedy to Maduro po nieuznanych przez opozycję wyborach rozpoczął nową kadencję jako prezydent kraju, a przewodniczący parlamentu i przywódca opozycji Juan Guaido ogłosił się tymczasowym prezydentem. Uznaje go około 60 państw świata.

Kryzys w WenezueliPAP/Maciej Zieliński

Autor:asty, tas//dap

Źródło: PAP, Reuters