Oglądaj najnowsze wydania programu "Fakty o świecie".
Prezydent USA Donald Trump udzielił oficjalnego poparcia Viktorowi Orbanowi w nadchodzących wyborach parlamentarnych na Węgrzech. Na tydzień przed głosowaniem, 7 kwietnia do Budapesztu z wizytą przyjedzie wiceprezydent USA J. D. Vance.
"Wiceprezydent przeprowadzi dwustronne spotkanie z premierem Viktorem Orbanem. Wygłosi też przemówienie na temat bogatego partnerstwa między Stanami Zjednoczonymi a Węgrami" - czytamy w oświadczeniu Białego Domu.
W połowie lutego Budapeszt odwiedził sekretarz stanu Marco Rubio, który podkreślał, że Stanom Zjednoczonym zależy na sukcesie Orbana. Szef węgierskiego rządu może też liczyć na wsparcie prawicowych partii w Europie. Wśród nich są między innymi wicepremier Włoch Matteo Salvini i liderka francuskiej skrajnej prawicy Marine Le Pen.
- 12 kwietnia przekażesz nowe przesłanie siły, determinacji i nadziei zmęczonym technokratom w Brukseli. Będzie ono słyszalne od Paryża po Budapeszt i we wszystkich stolicach Europy - zwróciła się do Orbana Le Pen w marcu.
"Chcę Węgier, w których da się żyć"
Orban podsyca w kampanii antyukraińskie nastroje. Stara się przedstawić nadchodzące głosowanie jako wybór pomiędzy "wojną a pokojem". Szef węgierskiego rządu nieustannie przekonuje, że rosyjska agresja na Ukrainę nie jest wojną Węgier. Otwarcie atakuje władze w Kijowie, blokuje unijne pieniądze na pomoc Ukrainie i chce zniesienia sankcji na Rosję.
A jakie tematy są istotne dla węgierskich wyborców? - Dla mnie najważniejszymi problemami są korupcja, opieka zdrowotna i edukacja - mówi Maria, mieszkanka Budapesztu.
- Chcę Węgier, w których da się żyć - podkreśla inny mieszkaniec stolicy Karoly.
Według Instytutu Gallupa, ponad jedna czwarta obywateli uważa, że najważniejszym problemem w ich kraju jest kwestia korupcji, podatków oraz zadłużenia państwa. Na drugim miejscu znalazła się gospodarka, która od trzech lat pozostaje w stagnacji. 12 proc. procent Węgrów za najistotniejszy problem uznaje bezpieczeństwo.
- Zawsze chodziłem na wybory, ale w tym roku stawka jest naprawdę wysoka. Chodzi o to, czy chcemy żyć w pokoju - przyznaje Ferenc mieszkaniec Budapesztu. - Będę głosować za zmianą. Pokładam w niej nadzieje - zapowiada natomiast kolejna wyborczyni Gabriella.
Wieś - bastion Fideszu
Wśród sympatyków Orbana jest 72-letni Sandor, który od ponad czterech dekad prowadzi pub w małej wiosce na północnym wschodzie kraju. Mężczyzna twierdzi, że za każdym razem głosował na Fidesz. W ubiegłym roku z dotacji rządowych otrzymał trzy miliony forintów, czyli równowartość ponad 33 tysięcy złotych, dzięki czemu wymienił okna i zainstalował klimatyzację.
- Ludzie, którzy tu przychodzą, rozmawiają o tym, co mówi które ugrupowanie. Myślę, że mieszkańcy naszej wsi generalnie głosują na Fidesz, ponieważ partia ta pomaga nie tylko emerytom, ale także młodym - tłumaczy Sandor.
Biedniejsze obszary wiejskie od dawna stanowią bastion Fideszu. Węgierska organizacja De!Akciokozosseg ujawniła w marcu metody kupowania głosów na węgierskiej prowincji: płatności gotówkowe, dystrybucja żywności, drewna opałowego, zwierząt gospodarskich, dostarczanie alkoholu i narkotyków, a nawet groźby. Według autorów filmu dokumentalnego, ten proceder miał przynosić korzyści partii Orbana.
Opozycyjna TISZA zintensyfikowała kampanię na terenach wiejskich. Politycy i wolontariusze chodzą od drzwi do drzwi, próbując pozyskać głosy wyborców. - Musimy udać się na każdą ulicę, zapukać do wszystkich drzwi i uprzejmie zapytać ludzi, z jakimi problemami się borykają - mówi Csaba z Tiszy.
W tegorocznych wyborach na Węgrzech młodych wyborców, którzy po raz pierwszy będą mogli oddać głos, będzie od 220 do 250 tysięcy.
Węgrzy wątpią w uczciwe wybory
Opozycyjna partia TISZA wyprzedza Fidesz premiera Orbana w większości niezależnych sondaży. W marcowym badaniu firmy Median partia ta uzyskała 23-punktową przewagę wśród zdecydowanych wyborców. Sondaże ośrodków powiązanych z rządem wskazują z kolei na kilkuprocentową przewagę Fideszu.
Jednak według Instytutu Gallupa 57 proc. dorosłych Węgrów nie wierzy w uczciwość wyborów. - Fidesz zawsze w ostatnich dniach zwiększał swój elektorat, czy to go kupując, mówię świadomie to słowo, czy też kuglując, też mówię świadomie to słowo, ordynacją wyborczą - ostrzega prof. Bogdan Góralczyk dyplomata, sinolog i hungarysta UW.
- Samo zwycięstwo Tiszy przyniosłoby zmianę realną, jeżeli chodzi o bieżące zarządzanie państwem. Ale Tisza i (Peter) Magyar musieliby wejść w ten aparat, w ten system, garnitur, który został skrojony przez Orbana - analizuje Artur Lorek z wydziału nauk polityczny i dziennikarstwa UAM.