W centralnym punkcie stolicy USA - na National Mall - zorganizowano w niedzielę festiwal "Rededicate 250" (Ponowne zawierzenie 250 - red.). Wydarzenie to część obchodów 250-lecia Stanów Zjednoczonych wspierane przez Biały Dom nie tylko finansowo, ale też osobiście - przez najwyższych rangą urzędników.
Politycy na wydarzeniu religijnym w Waszyngtonie
Szef Pentagonu i sekretarz obrony Pete Hegseth nawoływał do modlitwy wzorem ojców założycieli. "W tym dniu 250. rocznicy zawierzenia pójdźmy za przykładem George’a Washingtona. Módlmy się tak jak on. Módlmy się nieustannie. Módlmy się za nasz naród na kolanach". Do "pobożności i patriotyzmu" wezwał Mike Johnson, przewodniczący Izby Reprezentantów. Wiceprezydent J.D. Vance w nagraniu zaznaczył, że Stany Zjednoczone zawsze były "narodem modlitwy i dzięki Bogu za to", kilka słów do zebranych skierowała także szefowa wywiadu Tulsi Gabbard.
- Od początków istnienia naszego kraju, odkąd Ameryka uosabiała wolność i wyjątkowość, dusza naszego narodu była zakorzeniona w wierze chrześcijańskiej - mówił sekretarz stanu Marco Rubio.
Wątków politycznych nie unikali przemawiający aktywiści i duchowni. Jeden z mówców, pisarz i publicysta Eric Metaxas sugerował, że Bóg powołał Trumpa, by zbudował planowaną przez niego salę balową.
Pod koniec wyświetlono filmik, na którym prezydent Donald Trump krótko odczytał fragment biblijnej Księgi Kronik. "Jeśli upokorzy się mój lud, nad którym zostało wezwane moje Imię, i będą błagać, i będą szukać mego oblicza, a odwrócą się od swoich złych dróg, Ja z nieba wysłucham i przebaczę im grzechy, a kraj ich ocalę". Jak zauważył Reuters nie był to fragment nagrany specjalnie na to wydarzenie, lecz pochodził sprzed kilku tygodni i był wówczas opublikowany w ramach akcji "Ameryka czyta Biblię".
Eksperci o niezgodności z konstytucją
Media cytują ekspertów, według których wydarzenie jest kolejnym przykładem zacierania granic między religią a państwem. - Tego rodzaju poparcie dla konkretnej religii i próby utożsamiania z nią urzędującej administracji, są szkodliwe dla samej religii, dla rządu i dla Ameryki - komentuje dla stacji CNN prof. Andrew Koppelman zajmujący się prawem konstytucyjnym na Northwestern University. Jego zdaniem wydarzenie jest sprzeczne w podstawowymi założeniami amerykańskiej konstytucji.
- Jest niekonstytucyjne, ponieważ jest to wyraźna promocja religii przez rząd, i to nie religii ogólnie, a konkretnej wersji konkretnej religii - wtóruje mu w CNN Douglas Laycock, ekspert zajmujący się zagadnieniami związanymi z religią na University of Texas School of Law.