Polskie MSZ "wyraża głębokie zaniepokojenie eskalacją sytuacji w Donbasie"

TVN24 | Świat

Autor:
asty//now
Źródło:
PAP

Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraża głębokie zaniepokojenie eskalacją sytuacji w Donbasie w ciągu ostatnich tygodni, czego ostatnim przejawem jest wtorkowa, intensywna wymiana ognia w obwodzie ługańskim - poinformowało w komunikacie biuro rzecznika prasowego resortu. Polska dyplomacja wezwała Rosję do zaprzestania agresji na Ukrainie. Obawy na temat sytuacji na Ukrainie wyraziła również zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo.

"MSZ RP wyraża głębokie zaniepokojenie eskalacją sytuacji w Donbasie w ciągu ostatnich tygodni, czego ostatnim przejawem jest dzisiejsza, intensywna wymiana ognia w obwodzie ługańskim. Ataki ze strony wspieranych przez Rosję nielegalnych formacji zbrojnych następują w okresie, gdy dzięki wysiłkom w ramach formatu normandzkiego (N4) oraz konstruktywnej postawie prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, proces uregulowania konfliktu nabrał nowej dynamiki" - napisało w komunikacie Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

Resort polskiej dyplomacji wezwał również stronę rosyjską do zaprzestania agresji przeciw Ukrainie. "MSZ RP niezmiennie wzywa Rosję do zaprzestania agresji przeciw Ukrainie, w tym wycofania kontrolowanych przez nią formacji zbrojnych z okupowanej części Donbasu i do bezwarunkowego wdrożenia Porozumień Mińskich" - podkreślono w komunikacie.

"W przypadku braku trwałej woli politycznej istnieje bardzo realne ryzyko pogorszenia sytuacji"

- Przy braku woli politycznej istnieje bardzo realne ryzyko pogorszenia sytuacji i dalszej przemocy - oceniła we wtorek zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo, odnosząc się do wydarzeń na Ukrainie. Wypowiadała się w piątą rocznicę porozumień mińskich.

W trakcie wystąpienia na forum Rady Bezpieczeństwa ONZ DiCarlo podkreśliła, że przyjęta 17 lutego 2015 roku rezolucja wraz z "protokołem mińskim" i "memorandum mińskim" pozostają jedynymi ustalonymi ramami wynegocjowanego, pokojowego rozwiązania konfliktu we wschodniej Ukrainie. Przypomniała o inicjatywach Normańskiej Czwórki, Trójstronnej Grupy Kontaktowej i OBWE, podejmowanych dla przełamania impasu.

Rosemary DiCarlo wskazywała zwłaszcza na znaczenie paryskiego spotkania 9 grudnia 2019 roku przywódców Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy w tak zwanym formacie normandzkim. Wzywali oni wówczas między innymi do bezzwłocznego szukania środków w celu ustabilizowania sytuacji na obszarze konfliktu oraz wdrożenia postanowień politycznych porozumień mińskich. Zobowiązali się do działań wspierających zawieszenie broni, rozminowania terenów i wymiany więźniów.

Według DiCarlo sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres przyjął z zadowoleniem wyniki spotkania. Ponowił też poparcie dla niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy.

DiCarlo zauważyła, że wymiana więźniów oraz inne postępy stanowią zachęcające sygnały, które mają jednak ograniczony charakter. Jej zdaniem sytuacja łatwo może ulec zmianie.

Za niepokojące uznała wtorkowe doniesienia o naruszeniu zawieszenia broni na linii kontaktowej w pobliżu Zolote w Donbasie. Wspominała o rzekomym użyciu ciężkiej broni. Według wstępnych informacji w ataku prorosyjskich bojowników zginął żołnierz ukraiński. Czterech innych zostało rannych.

- [Jest to - przyp. red.] głęboko niepokojące i stanowi wyraźne przypomnienie, że w przypadku braku trwałej woli politycznej istnieje bardzo realne ryzyko pogorszenia sytuacji i dalszej przemocy - przekonywała.

- Pomimo podjęcia pewnych kroków w celu złagodzenia wpływu konfliktu zbrojnego we wschodniej Ukrainie na ludność cywilną, wciąż powoduje on śmierć, obrażenia, poważnie redukuje swobodę przemieszczania się i negatywnie wpływa na podstawowe prawa człowieka, w tym prawo do mieszkania, opieki zdrowotnej, edukacji i odpowiedniego standardu życia - wyszczególniła DiCarlo.

"Kreml kontynuuje strategię eskalacji w Donbasie"

Specjalna przedstawiciel urzędującego przewodniczącego OBWE Heidi Grau zwróciła w swym wystąpieniu uwagę na zmniejszenie od lipca ubiegłego roku liczby naruszeń zawieszenia broni. Mówiła o spadku ofiar wśród ludności cywilnej oraz grudniową wymianę 200 więźniów, pierwszą tego rodzaju od dwóch lat. Akcentowała jednak, że mimo niezaprzeczalnych osiągnięć wciąż brakuje zaufania i woli politycznej do prawdziwego przełomu.

Wasilij Niebienzia, ambasador Rosji przy ONZ, z którego inicjatywy zwołano posiedzenie, obwinił Ukrainę o prowadzenie wojny przeciwko ludności Donbasu. Zarzucał, że tamtejsi mieszkańcy są nazywani separatystami na ich własnej ziemi. Argumentował, że to nie jego kraj jest stroną konfliktu, lecz Ukraina oraz regiony Doniecka i Ługańska.

Pełniąca obowiązki zastępcy stałego przedstawiciela USA przy ONZ Cherith Norman Chalet podkreśliła, że w 2014 roku Rosja zajęła Krym i podsyciła konflikt we wschodniej Ukrainie. W rezultacie zginęło ponad 13 tysięcy osób, miliony zostało wysiedlonych i doszło do alarmującego kryzysu humanitarnego.

Według amerykańskiej ambasador podczas gdy Ukraina poprzez swe działania wyraźnie zademonstrowała wolę pokojowego rozwiązania konfliktu, nie wykazała tego Rosja. Moskwa, jej zdaniem, nie wypełnia zobowiązań wynikających z porozumień mińskich, nadal uzbraja, szkoli, przewodzi i walczy u boku swoich sił zastępczych we wschodniej Ukrainie.

W posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa wziął udział ukraiński wiceminister spraw zagranicznych Serhij Kysłycja. Nazwał on szczególnie cynicznym wtorkowy atak przeprowadzony w piątą rocznicę tragedii w Debalcewie, skąd wyparli wojsko ukraińskie donieccy separatyści. - Oczywiste jest, że Kreml kontynuuje strategię eskalacji w Donbasie, rażąco naruszając zobowiązania Rosji, które podjęła jako strona porozumień mińskich – oskarżał Kysłycja.

Atak w obwodzie ługańskim

Prorosyjscy separatyści zaatakowali pozycje ukraińskich sił zbrojnych w obwodzie ługańskim we wtorek około godziny 5 rano (4 w Polsce). Sztab generalny sił zbrojnych Ukrainy zaznaczył, że bojownicy prowadzili ostrzał, wykorzystując uzbrojenie zabronione przez porozumienia mińskie: moździerze kalibru 120 mm, granatniki i wielkokalibrowe karabiny maszynowe.

Walki trwały w pobliżu miejscowości: Nowotoszkowske, Orichowe, Krymske i Chutor Wilnyj. Sztab Operacji Połączonych Sił Zbrojnych poinformował we wtorek, że zginął jeden ukraiński żołnierz, czterech zostało rannych, a atak separatystów odparto. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ocenił, że wtorkowy atak to "próba zerwania procesu pokojowego".

Konflikt zbrojny w Donbasie wybuchł po zwycięstwie prozachodniej rewolucji w Kijowie, która doprowadziła do obalenia na początku 2014 roku ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza. Wiosną tamtego roku wspierani przez Rosję rebelianci proklamowali w Donbasie dwie samozwańcze republiki ludowe - doniecką i ługańską. W rezultacie walk zginęło dotychczas ponad 13 tysięcy osób.

PAP/Adam Ziemienowicz

asty//now

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: ENEX