- Wszyscy jesteśmy wielkimi zwolennikami Trumpa. Wszyscy! - powiedział kuzyn Austina Tuckera Martina, 19-letni Braeden Fields, w rozmowie z agencją AP. Jak dodał, jego 21-letni krewny był "bardzo cichy, nigdy nic nie mówił". - To dobry chłopak. Nie wierzę, że mógłby zrobić coś takiego. To zadziwiające - stwierdził Fields.
19-latek powiedział, że jego kuzyn pracował na pobliskim polu golfowym i część każdej wypłaty przeznaczał na cele charytatywne. - Nie skrzywdziłby nawet mrówki. On nawet nie wiedział, jak używać broni - ocenił Fields.
21-latek śmiertelnie postrzelony
Amerykanin wszedł na teren objęty ochroną, otaczający posiadłość Donalda Trumpa, około godziny 1.30 w nocy z soboty na niedzielę. Został śmiertelnie postrzelony przez agentów i zastępcę szeryfa hrabstwa Palm Beach. Prezydent i pierwsza dama przebywali wówczas w Waszyngtonie.
Według służb mężczyzna miał przy sobie strzelbę i kanister z paliwem. Szeryf hrabstwa Palm Beach Ric Bradshaw przekazał w niedzielę, że dwóch agentów Secret Service i zastępca szeryfa kazali intruzowi rzucić oba przedmioty na ziemię. W reakcji miał on odstawić kanister, unieść strzelbę i przyjąć postawę strzelecką. Trzech funkcjonariuszy otworzyło do niego ogień, zabijając go na miejscu. Nikt inny nie odniósł obrażeń.
Źródła zbliżone do śledztwa podały, że zastrzelony na terenie Mar-a-Lago mężczyzna to 21-letni Austin Tucker Martin z Karoliny Północnej. W czasie zdarzenia był poszukiwany, ponieważ kilka dni wcześniej zgłoszono jego zaginięcie.
Opracował Maciej Wacławik / az