Uciekła z wieży WTC tuż przed katastrofą. Jej historia łamie serce

25. rocznica zamachu na World Trade Center
Zamachy na World Trade Center (WTC) z 11 września 2001 roku
Źródło wideo: Reuters Archive
Źródło zdj. gł.: AFPI/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Marcy Borders była jedną z osób, której udało się wydostać z wieży północnej World Trade Center, nim ta runęła po ataku terrorystycznym. Zdjęcie 28-latki w pyle obiegło świat i stało się ikoniczne. Jakie były dalsze losy kobiety?

11 września 2001 roku Marcy Borders przychodzi do pracy w północnej wieży World Trade Center krótko po godzinie 8.00. Kilka minut wcześniej, o 7.59, z lotniska w Bostonie w kierunku Los Angeles odlatuje samolot American Airlines z 92 osobami na pokładzie. Wśród nich pięciu terrorystów, którzy przejmują kontrolę nad Boeingiem 767.

O godzinie 8.46 samolot lecący z prędkością około 750 kilometrów na godzinę uderza w północną wieżę WTC między 93. a 99. piętrem. 28-letnia Borders jest zaledwie 12 kondygnacji niżej, na 81. piętrze. Kilka tygodni wcześniej zaczęła pracę asystentki biurowej w Bank of America.

Ludzie wyskakiwali z okien

- Mój przełożony pomyślał, że może uderzył w nas mały odrzutowiec. Nie mieliśmy pojęcia, co się dzieje - będzie wspominała po latach w wywiadzie dla gazety "Jersey Journal". - Zaczęłam panikować. Próbowali mnie uspokoić, mówili, żebym się zrelaksowała, wzięła głęboki oddech, ale budynek tak się trząsł, że nie mogłam usiedzieć. Czuło się, jak wszystko się trzęsie, było słychać eksplozję i było widać krzesła wylatujące przez okna, artykuły biurowe, jak teraz już wiem, również ludzi - doda.

Mimo zaleceń szefa, by pozostać na miejscu, Borders postanawia się ewakuować. Zbiega po schodach. Gdy jest już na dole, wali się południowa wieża WTC. Na kobietę sypie się pył, spadają kawałki gruzu. Znajdujący się w pobliżu fotograf Stan Honda robi zdjęcie, które 25 lat później wciąż będzie poruszać.

Marcy Borders w World Trade Center
Marcy Borders w World Trade Center
Źródło zdjęcia: AFPI/PAP/EPA

Życie po zamachu

- Setki ludzi próbowały wydostać się na zewnątrz. Klatka schodowa była uszkodzona. Byłam przekonana, że zginę. Jestem taka szczęśliwa, że miałam siły, aby dotrzeć na dół - mówiła w wywiadzie w 2011 roku Borders, którą nazwano "kobietą w pyle". Wspominała, że nigdy nie wyczyściła tamtego ubrania.

Siedem lat po zamachu zdecydowała się powiedzieć o tym, jak silne piętno odcisnęły na niej wydarzenia z 11 września. - Przez prawie 10 lat nie przepracowałam ani jednego dnia, w 2011 roku byłam kompletnym wrakiem człowieka - wyznała w rozmowie z "The New York Post".

Borders zmagała się z depresją, uzależniła się od narkotyków. - Byłam pewna, że Osama bin Laden planuje kolejne ataki. Za każdym razem, kiedy widziałam samolot, panikowałam. Kiedy widziałam człowieka na dachu budynku, byłam przekonana, że chce mnie zastrzelić - mówiła. Mimo że mieszkała w Bayonne nieopodal Nowego Jorku, po zamachu tylko raz wybrała się do metropolii.

W 2011 roku odebrano jej prawa rodzicielskie. Poszła na odwyk. W kwietniu 2014 roku wykryto u niej raka żołądka. Borders twierdziła, że to właśnie zamach z 11 września obudził w niej komórki rakowe. Podkreślała, że wcześniej nie chorowała. Zmarła w 2015 roku. Miała 42 lata.

Po jej śmierci o słynnej fotografii z 2001 roku przypomniał m.in. "Guardian". "Wszystko w tym zdjęciu jest zadziwiające" - pisał dziennik, zwracając uwagę na eleganckie ubranie, postawę i spojrzenie kobiety. "Jej oczy otoczone są grubą warstwą kurzu, a ona patrzy prosto na nas. Ale jakie myśli kryją się za tymi nieprzejrzystymi oczami? Gdzie się podziała?".

Zamach 11 września 2001 roku

11 września 2001 roku 19 członków Al-Kaidy porwało cztery samoloty pasażerskie. Dwa uderzyły w wieże World Trade Center w Nowym Jorku, trzeci w Pentagon pod Waszyngtonem, a czwarty rozbił się w Pensylwanii po próbie odzyskania kontroli nad maszyną przez pasażerów. W najbardziej śmiercionośnym zamachu terrorystycznym w historii USA zginęło 2996 osób, a tysiące zostały ranne.

Źródło: The Guardian, BBC, tvn24.pl
Czytaj także: