Jak przypominają media relacjonujące proces, to trzeci przypadek w historii USA, gdy rodzic odpowiada karnie za masakrę w szkole, o której spowodowanie oskarżono jego dziecko. 16-letni Colt Gray oczekuje na proces za zastrzelenie we wrześniu 2024 roku w Apalachee High School dwóch 14-letnich uczniów i dwojga nauczycieli, tymczasem jego ojciec, 55-letni Colin Gray usłyszał właśnie decyzję sądu w swojej sprawie. We wtorek sąd Barrow w stanie Georgia uznał go winnym dwóch zarzutów zabójstwa drugiego stopnia, dwóch zarzutów nieumyślnego spowodowania śmierci, zarzutów znęcania się nad dziećmi i nieodpowiedzialnego zachowania. Grayowi-ojcu grozi od 30 do nawet 243 lat pozbawienia wolności - wylicza stacja NBC News.
Mógł powstrzymać masakrę. Prokurator o "tykającej bombie"
Według prokurator Patricii Brooks, 55-latek "był jedyną osobą, która mogła powstrzymać masakrę", ponieważ wiedział, że jego 14-letni wówczas syn był "tykającą bombą". Jak mówiła we wtorek, mężczyzna widział "kolejne oznaki pogarszającego się stanu psychicznego syna, jego agresję i obsesję na punkcie strzelanin". - I zamiast to rozbroić, dał mu detonator - podkreśliła. - Ten mężczyzna i jego syn są odpowiedzialni za ogromne cierpienie. Krew jest na ich rękach - dodała.
Zdaniem śledczych nastolatek starannie zaplanował masakrę w szkole, do której uczęszczało 1900 uczniów. 4 września 2024 roku wsiadł do autobusu szkolnego z półautomatycznym karabinem typu AR-15, a po drugiej lekcji "strzelał na oślep do ludzi w klasie i na korytarzach" - opisuje "Washington Post". Podczas przeszukania jego domu śledczy znaleźli szczegółowe plany ataku - podaje "The New York Times".
Według prokuratury Colin Gray wiedział, że jego syn był zafascynowany sprawcami szkolnych masakr i miał nawet w swoim pokoju ołtarzyk poświęcony Nikolasowi Cruzowi, który w 2018 roku, podczas ataku na szkołę Marjory Stoneman Douglas High School w Parkland na Florydzie, zabił 14 osób. Mimo to, zdaniem władz, zamiast udzielić synowi pomocy psychologicznej, zdecydował się dać mu broń. Podarował ją synowi na święta w 2023 roku, mimo że już kilka miesięcy wcześniej policja informowała go o "groźbach w internecie łączonych z jego synem".
Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Zeznał w sądzie, że kupił synowi broń, żeby "zainteresować go spędzaniem czasu na świeżym powietrzu i wzmocnić więź między nimi". - Nigdy nie przyszło mi do głowy, że w ogóle pomyśli o przyniesieniu broni do szkoły lub zrobieniu komukolwiek krzywdy - mówił podczas rozprawy Colin Gray.
Prawnik 55-latka Jimmy Barry twierdził podczas rozprawy, że winnym śmierci czterech osób jest nastolatek, nie jego ojciec. - To ten człowiek musi zostać ukarany - komentował, odnosząc się do 16-letniego obecnie Coltona Graya. - Podjął świadomą decyzję, decyzję w tajemnicy - argumentował. - Nigdy w życiu nie pomyślałby, że syn, którego kochał, okaże się potworem, który zabił tych ludzi - dodał na koniec.
Kiedy poznamy wymiar kary
Podczas procesu mężczyzny emocjonalne zeznania złożyli nauczyciele, uczniowie, a także rodzina 16-latka. Marcee Gray, żona mężczyzny, mówiła przed sądem, że "że ich syn cierpiał na lęki, łatwo się denerwował i miewał ataki paniki" i było to "bardzo oczywiste", że potrzebował profesjonalnej pomocy, ale jej mąż "po prostu nie chciał się z tym zmierzyć".
Decyzja sądu zapadła po dwóch godzinach obrad. Według mediów mężczyzna przyjął ją bez okazywania emocji. Sędzia Nicholas Primm nie wyznaczył na razie daty ogłoszenia wymiaru kary dla 55-latka. Jak zaznaczył, "jest wiele osób, które należy powiadomić i które mają prawo do stawiennictwa".
Opracowała Ewa Żebrowska / am
Źródło: BBC, Washington Post, ABC News, NBC News
Źródło zdjęcia głównego: BRYNN ANDERSON / POOL/PAP/EPA