- Personel medyczny szybko założył główne wkłucie dożylne. Zespół nie był jednak w stanie natychmiast założyć wkłucia zapasowego, zgodnie z protokołem egzekucji poprzez zastrzyk z trucizną - stwierdził Departament Więziennictwa stanu Tennessee.
W zamian podjęto próbę założenia wkłucia centralnego, ale to również zakończyło się niepowodzeniem. W związku z tym odwołano egzekucję, a gubernator Bill Lee zdecydował o odroczeniu jej o rok. Wkłucie centralne oznacza wkłucie do jednej z dużych żył, np. szyjnej wewnętrznej, podobojczykowej lub udowej.
Egzekucje w Tennessee od lat obciążone chaosem proceduralnym
Jeszcze przed decyzją władz prawnicy Carruthersa złożyli wniosek o pilne wstrzymanie wykonania kary, argumentując, że "Departament Więziennictwa stanu Tennessee (TDOC) nie był w stanie uzyskać dostępu dożylnego w celu podania zastrzyku z trucizną panu Carruthersowi", a "wielokrotne próby uzyskania dostępu w alternatywnych miejscach wkłucia zakończyły się niepowodzeniem".
Obrońcy alarmowali również, że stan mógł użyć środków farmakologicznych po terminie ważności, a TDOC odmówił udzielenia jednoznacznych zapewnień w tej sprawie.
Jak zauważył NBC News egzekucje w Tennessee od lat obciążone są chaosem proceduralnym. Po ujawnieniu, że leki nie były testowane pod kątem czystości i siły działania, wprowadzono trzyletnie moratorium, a późniejszy audyt wykazał braki w badaniach preparatów przygotowanych dla siedmiu skazańców. Procedury pozostają owiane tajemnicą, a stany płacą ogromne kwoty za pozyskanie trudno dostępnych substancji. Tennessee wydało 650 tys. dolarów na koszty związane z egzekucjami po zniesieniu moratorium.
Nie przyznaje się do zarzutów
Carruthers, skazany za potrójne porwanie i zabójstwo z 1994 roku na tle rabunkowym, od początku utrzymuje, że jest niewinny. Obrońcy podkreślają, że brak było dowodów rzeczowych, a oskarżenie oparto na zeznaniach płatnego informatora. Ciała ofiar - Marcellosa Andersona, jego matki Delois oraz Fredericka Tuckera - odnaleziono zakopane pod trumną innej osoby na cmentarzu w Memphis.
Prokuratura twierdziła, że Carruthers działał wspólnie z braćmi Montgomery, porywając Andersona dla rabunku.
W kolejnych latach sprawa komplikowała się procesowo. Montgomery uzyskał prawo do nowego procesu, a badania DNA nie wykazały śladów należących do niego ani do Carruthersa. Ten ostatni wciąż nie przyznaje się do zarzutów. Zdaniem jego prawników - cytowanych przez NBC News - system "torturuje człowieka, który niezmiennie utrzymuje, że jest niewinny".
Redagował ads