Trumpowie chcą jego zwolnienia. Komik odpowiada

Melania Trump
Eksperci po kolejnym ataku na Trumpa: polityczna przemoc będzie się tylko nasilać
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ANNABELLE GORDON
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Prezenter Jimmy Kimmel odpowiedział na krytykę pod jego adresem w związku z żartem, jaki powiedział w swoim programie. Nazwał pierwszą damę "przyszłą wdową", dwa dni później doszło do próby zamachu na Donalda Trumpa. Kimmel podkreślił, że "nie było to wezwaniem do zabójstwa i oni o tym wiedzą".

W programie "Jimmy Kimmel Live!" 23 kwietnia jego autor przedstawił skecz będący alternatywną wersją gali Stowarzyszenia Korespondentów przy Białym Domu (WHCA). Komik, występując jako gospodarz imprezy, witał Melanię Trump, mówiąc, że "promienieje jak przyszła wdowa" (użył słów "expectant widow", kojarzących się ze zwrotem "expectant mother", czyli przyszła matka).

W obliczu próby zamachu na Donalda Trumpa zaledwie dwa dni później podczas właśnie tej gali oświadczenie w sprawie wydała żona prezydenta, Melania, apelując o zwolnienie dziennikarza. Podobny apel wystosował też sam Donald Trump.

Jimmy Kimmel odpowiada

Kimmel na początku swojego programu w poniedziałkowy wieczór odpowiedział na krytykę. Podkreślił, że żart o "przyszłej wdowie" "w sposób oczywisty nawiązywał do różnicy wieku" w małżeństwie Trumpów. - I do tego radosnego wyrazu twarzy, jaki widzimy u niej zawsze, gdy są razem - dodał sarkastycznie. - To był bardzo łagodny żart na temat tego, że on ma prawie 80 lat, a ona jest młodsza ode mnie - mówił. Melania Trump ma 56 lat.

Komik zaznaczył, że jego żart przez kilka dni pozostał bez echa i został zauważony przez parę prezydencką dopiero po sobotnim incydencie. - Nie było to wezwaniem do zabójstwa i oni o tym wiedzą. Od wielu lat wypowiadam się przeciwko przemocy z użyciem broni palnej - podkreślił.

Kimmel dodał, że jest mu przykro, że Trumpowie doświadczyli strzelaniny i nazwał to przeżyciem "traumatycznym i przerażającym", ale zaprzeczył, by jego żart, wypowiedziany dwa dni wcześniej, "miał jakikolwiek wpływ na to, co się wydarzyło". - Też zgadzam się z tym, że mowa nienawiści jest czymś, co powinniśmy odrzucić - mówił, następnie zwracając się do Melanii Trump, że "świetnym punktem wyjścia byłaby rozmowa z mężem na ten temat".

Trumpowie krytykują Jimmy'ego Kimmela

Melania Trump w swoim oświadczeniu pisała między innymi, że "pełna nienawiści i przemocy retoryka Kimmela ma na celu podzielenie naszego kraju" i że "ludzie tacy jak Kimmel nie powinni mieć możliwości wchodzenia do naszych domów każdego wieczoru i szerzenia nienawiści".

Głos zabrał także Donald Trump, który na Truth Social napisał w poniedziałek, że rozumie, iż "tak wiele osób jest oburzonych podłym nawoływaniem Kimmela do przemocy". "Zazwyczaj nie zwracałbym uwagi na nic, co mówi, ale to przekracza wszelkie granice. Jimmy Kimmel powinien zostać natychmiast zwolniony przez Disney i ABC" - napisał prezydent USA.

Wcześniejsze problemy Kimmela

We wrześniu 2025 roku program Kimmela został tymczasowo zawieszony przez ABC w reakcji na falę oburzenia po monologu wygłoszonym przez niego po śmierci prawicowego aktywisty Charliego Kirka. Kimmel sugerował wtedy, że "gang MAGA" usiłuje przedstawić zabójcę Kirka jako "kogokolwiek innego niż jednego z nich" (później okazało się, że sprawca kierował się lewicowymi poglądami).

Szef Federalnej Komisji Łączności (FCC) i bliski współpracownik Trumpa Brendan Carr zagroził ukaraniem stacji ABC i jej filii oraz sugerował odebranie jej licencji, jeśli nie ukarze Kimmela. Stacja zawiesiła program, lecz po tygodniu przywróciła go po zarzutach o próbę cenzurowania telewizji przez władze.

Zarzut dla niedoszłego zamachowca

W poniedziałek 31-letni Cole Tomas Allen usłyszał zarzut próby zabicia prezydenta Stanów Zjednoczonych, a także zarzuty nielegalnego przewożenia broni palnej przez granice stanowe oraz użycia broni palnej podczas popełnienia przestępstwa z użyciem przemocy.

Źródło: NBC News, Reuters, tvn24.pl
Czytaj także: