- Chcę dać im ostatnią szansę przed dekapitacją - powiedział Donald Trump dziennikarzom w Gabinecie Owalnym. Prezydent USA przekonywał, że Stany Zjednoczone rozmawiają z Iranem na jego prośbę. - Bardzo trudno jest zrobić to, co mamy zaplanowane, nadal jest to w planach. Zobaczymy, co się wydarzy, ale to naprawdę bardzo trudna decyzja - dodał, odnosząc się do planowanego zmasowanego ataku, który odwołał w weekend.
- Przeprowadzenie ataku na taką skalę przeciwko jakiemuś krajowi to ogromny krok. Wolałbym tego nie robić - dodał prezydent. - Jeśli mam szansę ocalić życie wielu ludzi, chcę z niej skorzystać. Nie jestem pod żadną presją czasu - podkreślił. Ocenił też, że wojna z Iranem "przebiega bardzo, bardzo dobrze".
Wcześniej w poniedziałek rzecznik irańskiego MSZ Esmail Baghaei oświadczył, że nie toczą się żadne negocjacje ze Stanami Zjednoczonymi ani nie zaplanowano żadnych spotkań. Poinformował, że Iran nie przewiduje w najbliższych dniach przyjmowania zagranicznych delegacji ani wysyłania negocjatorów za granicę. Baghaei dodał, że wszyscy irańscy negocjatorzy przebywają obecnie w kraju - z wyjątkiem ministra spraw zagranicznych Abbasa Aragchiego, który udał się z pielgrzymką religijną do Iraku. Jedynymi prowadzonymi rozmowami - jak podał - są dyskusje z Omanem na temat zarządzania cieśniną Ormuz.
Negocjacje w cieniu gróźb ataku na Iran
Jak podliczyła w poniedziałek stacja CNN, Trump już co najmniej pięć razy ogłaszał plan przeprowadzenia silnych uderzeń na Iran, które następnie odwoływał.
Wojna USA i Izraela z Iranem wybuchła 28 lutego. 17 czerwca USA i Iran podpisały wstępne porozumienie rozejmowe, które miało być podstawą trwałego pokoju.
Dalsze negocjacje utknęły jednak w impasie, obie strony zarzucały sobie łamanie wstępnej umowy i na początku lipca wróciły do niemal codziennych wzajemnych ataków.