Cukiernia The Sweet Boutique w mieście East Longmeadow w niedzielę opublikowała na Facebooku kilka zdjęć z blachami pełnymi ciastek. Niektóre z nich zdobione są różowymi serduszkami, inne wstążkami. Uwagę odbiorców wpisu przykuł jednak napis na słodkościach, wymierzony w amerykański Urząd do spraw Imigracji i Egzekwowania Ceł: "J***ć ICE".
Pogróżki z powodu ciastek
W ciągu kilku dni na wpis zareagowało ponad pięć tysięcy osób. Część osób w komentarzach chwaliło cukiernię za pomysł, nie brakuje jednak również krytycznych komentarzy. "Dlaczego zdecydowałaś się wkurzyć połowę potencjalnych klientów?" - zapytała jedna z osób komentujących.
Właścicielka cukierni, Niki Moran, w rozmowie z lokalną stacją WGGB-TV przyznała, że od publikacji wpisu otrzymała pogróżki pod adresem swoich dzieci i groźby pobicia pracowników, w sieci opublikowano również adres jej domu.
Kolejka do cukierni
- Ludzie życzyli mojej rodzinie i moim dzieciom chorób i śmierci. Otrzymaliśmy wiele pogróżek - podkreśliła właścicielka cukierni w East Longmeadow. - Było ich bardzo dużo - dodała. Moran wyjaśniła, że upiekła ciasteczka, aby wyrazić swoją frustrację nalotami ICE na miejsca, w których przebywają imigranci oraz deportacjami. - Pomyślałam: "A co jeśli wyrażę to (oburzenie - red.) na ciastku?". I tak zrobiłam - powiedziała właścicielka cukierni.
Część klientów postanowiło wesprzeć cukiernię, robiąc w niej zakupy. W środę w lokalu ustawiły się kolejki. - Cała sytuacja była zdecydowanie przytłaczająca. Ale dziś jest o wiele lepiej: widzę same pozytywy i pojawiło się bardzo wiele osób. To szaleństwo - powiedziała Moran. "Kontrowersyjne ciasteczka są na razie wyprzedane, ale dyskusja, którą wywołały, dopiero się zaczyna, bo w czwartek ma przyjść ich kolejna partia" - przekazał portal stacji WGGB-TV.
Autorka/Autor: wac//mro
Źródło: CNN, WGGB-TV
Źródło zdjęcia głównego: CNN