Ubiegłotygodniowe przemówienie Donalda Trumpa w luksusowym kasynie w Las Vegas odbiło się szerokim echem w mediach. Nie tylko dlatego, że opowiadał o programie Trump Accounts, który ma promować inwestowanie i edukację finansową od najmłodszego wieku, a dzieci urodzone w USA w latach 2025-2028 mają otrzymać od państwa po tysiąc dolarów na start. Głośno było też o fryzurze prezydenta.
"Forbes" już w czwartek zwrócił uwagę, że gdy Trump przemawiał, jego czupryna wydawała się bardziej bujna. "Środowe wystąpienie prezydenta Donalda Trumpa w Las Vegas wywołało spekulacje na temat możliwego zabiegu zagęszczenia włosów" - przekazał magazyn.
Rzeczniczka Białego Domu zabrała głos
Fryzura 80-letniego polityka przykuła uwagę użytkowników mediów społecznościowych. Ale nie tylko ich. Na X wpis poświęcony włosom amerykańskiego przywódcy zamieściła m.in. Partia Demokratyczna. "Tak wyglądały włosy Trumpa niecałe trzy miesiące temu" - napisano w poście. Odpowiedziano w ten sposób na komentarz osoby, która zapytała: "Czy Trump nosi tupecik, czy co tu się u diabła dzieje?".
Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt odniosła się do komentarzy na temat fryzury swojego szefa w piątek. - Kluczem jest oświetlenie - powiedziała w rozmowie z dziennikiem "The Wall Street Journal". Również według doradców prezydenta jego włosy wyglądały inaczej niż zwykle pod wpływem oświetlenia LED w sali, w której przemawiał.
Włosy Trumpa. Prawdziwe czy nie?
O charakterystycznej fryzurze dyskutowano jeszcze zanim Trump objął po raz pierwszy urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Josh Earnest, rzecznik Białego Domu za prezydentury Baracka Obamy, w 2015 roku stwierdził, że włosy Trumpa "nie są prawdziwe". - Amerykanów mniej więcej od 30 lat intryguje, co on ma na głowie - mówił Michał Sznajder na antenie TVN24 BiS w 2016 roku. Powstały różne teorie: może to tupecik, może zaczeska.
Sam Trump do pogłosek na temat swojej fryzury też się odnosił, i to wielokrotnie. Na przykład w filmie nagranym w 2014 roku w ramach akcji "Ice Bucket Challenge", która miała zwrócić uwagę na osoby chore na stwardnienie zanikowe boczne (ALS). Przyszły prezydent był wśród osób, które nominowano do wylania na nie wiadra wody. - Zgaduję, że chcieli przekonać się, czy moje włosy są prawdziwe. Są - powiedział, po czym został oblany.
W 2017 roku, krótko po zaprzysiężeniu Trumpa na prezydenta, jego lekarz dr Harold Bornstein przyznał, że przyjmuje on lek, który stymuluje wzrost włosów. - Ale wszystkie włosy są jego - zapewnił lekarz w wywiadzie dla dziennika "The New York Times".
Na początku 2026 roku na łamach magazynu "New York Magazine" ukazał się artykuł poświęcony stanowi zdrowia prezydenta. Przytoczono w nim wypowiedź anonimowego członka personelu Białego Domu, który stwierdził, że "jedynym ustępstwem" Trumpa wobec jego wieku jest to, że już nie farbuje włosów na blond i ma teraz naturalny, siwy kolor.