Jak podają brytyjskie media, Lucy Harrison została śmiertelnie postrzelona w klatkę piersiową podczas wizyty u rodziców w Stanach Zjednoczonych w styczniu 2025 roku. Partner 23-letniej Brytyjki, Sam Littler w sądzie koronerskim w brytyjskim Cheshire opisał "wielką kłótnię" na temat Donalda Trumpa, która wywiązała się między Harrison a jej ojcem Krisem Harrisonem.
Według Littera jego partnerka podczas kłótni o ówczesnego prezydenta elekta USA zapytała ojca, jak by się czuł, gdyby to ona padła ofiarą przemocy seksualnej. "Kris Harrison odpowiedział, że ma dwie inne córki, które z nim mieszkają, więc nie oburzyłoby go to zbytnio" - pisze portal BBC we wtorek. Zdenerwowana 23-latka miała wówczas pobiec na górę.
Śmierć 23-letniej Brytyjki. Usłyszał huk i krzyk
Sam Littler zeznał w sądzie, że blisko pół godziny przed wyjazdem pary na lotnisko, Harrison wziął córkę za rękę i zaprowadził do swojej sypialni. Kilkanaście sekund później Littler rzekomo usłyszał huk i krzyk Harrisona wołającego żonę. - Pamiętam, że kiedy wbiegłem do pokoju, Lucy leżała na podłodze przy wejściu do łazienki, a Kris po prostu krzyczał bez sensu - zeznał mężczyzna.
Harrison w oświadczeniu przesłanym do brytyjskiego sądu stwierdził, że chciał pokazać córce pistolet po tym, jak wspólnie obejrzeli wiadomości poświęcone przestępstwom z użyciem broni palnej. "Kiedy podniosłem broń, aby jej pokazać, usłyszałem głośny huk. Nie wiem, co się stało. Lucy natychmiast upadła" - czytamy w oświadczeniu, którego treść przytaczają brytyjskie media. Mężczyzna przyznał ponadto, że w przeszłości mierzył się z chorobą alkoholową, a w dniu śmierci córki wypił ok. 500 ml białego wina.
We wspomnianym oświadczeniu przyznał także, że "w pełni akceptuje" konsekwencje swoich czynów. "Nie ma dnia, w którym nie odczuwam ciężaru tej straty, ciężaru, który będę nosił do końca życia" - przekazał.
Ojciec nie usłyszał zarzutów
Brytyjska policja poinformowała o śmierci Lucy Harris oraz o rozpoczęciu śledztwa w celu ustalenia jej przyczyn w lutym 2025 roku. 23-latka "zmarła w wyniku incydentu w domu jej ojca w Prosper w Teksasie" - czytamy w policyjnym komunikacie sprzed roku.
Śledztwo w sprawie śmierci 23-latki prowadziła także amerykańska policja, ale - jak podaje BBC - Kris Harrison nie usłyszał żadnych zarzutów. Wielka ława przysięgłych w hrabstwie Collin uznała bowiem, iż nie ma wystarczających dowodów, które pozwoliłyby na ich postawienie.
Opracował Maciej Wacławik/am
Źródło: BBC, Sky News, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Policja hrabstwa Cheshire