Świat

Unijny raport krytykuje reformy konstytucyjne na Węgrzech. Większość polskich europosłów przeciw

Świat

Parlament Europejski | Minutą ciszy Parlament Europejski uczcił pamięć ofiar wypadku w Szwajcarii (EBS)Większość polskich europosłów przeciwko raportowi PE ws. Węgier

Większość polskich europosłów głosowała w środę w Strasburgu przeciwko raportowi Parlamentu Europejskiego, krytykującemu reformy konstytucyjne na Węgrzech. Niektórzy obawiają się, że w przyszłości proponowany w raporcie mechanizm kontrolny mógłby być wykorzystany przeciw Polsce.

Raport poparło tylko SLD. Przeciw było PO, PiS, PJN, PSL i Solidarna Polska - wynika z informacji przekazanych przez europosłów. - Myślę, że wszyscy z PO zagłosowali przeciw raportowi. Zgodziliśmy się ze stanowiskiem grupy, że ta sprawa jest zbyt upolityczniona - powiedział eurodeputowany Rafał Trzaskowski. Jego zdaniem zarzuty wobec Węgier są w dużej części przesadzone. Z kolei rząd węgierski jest gotów do rozmów na temat poważniejszych zarzutów, co do których są podstawy - podkreślił Trzaskowski.

Sprzeci PO

Jak poinformowały służby prasowe PO w Parlamencie Europejskim, partia sprzeciwia się m.in. temu, że w raporcie znalazło się nawiązanie do artykułu 7 traktatu UE, zgodnie z którym za poważne naruszenie zasad demokratycznych mogą grozić sankcje, łącznie z zawieszeniem prawa głosu kraju w Radzie UE. W raporcie zagrożono, że jeśli władze w Budapeszcie zignorują jego zalecenia, to PE rozważy wniosek o wszczęcie procedury na podstawie tego artykułu. Eurodeputowany Jacek Protasiewicz (PO) podczas wtorkowej debaty na temat Węgier ocenił, że raport "nie jest ani obiektywny, ani zrównoważony, ani konstruktywny". Jego zdaniem zawarta w raporcie propozycja powołania niezależnego mechanizmu, który kontrolowałby przestrzeganie przez kraje UE fundamentalnych praw i wolności, jest "nieakceptowalną nadinterpretacją traktatów, szkodliwą dla wizerunku PE oraz całej UE". Przeciwko raportowi głosowała też delegacja PiS - poinformował rzecznik tej partii w PE Mateusz Jan Kochanowski. Europoseł Ryszard Legutko ocenił podczas debaty, że żaden z zarzutów sformułowanych w raporcie "nie zgadza się z tym, co dzieje się na Węgrzech". - My, jako Solidarna Polska, głosowaliśmy za Węgrami - powiedział Zbigniew Ziobro z tego ugrupowania. Nazwał krytykowanie Węgier "nieuzasadnioną nagonką na suwerenne państwo, tylko dlatego, że obrało ono kurs sprzeczny z obowiązującą poprawnością polityczną". "To może też w przyszłości spotkać Polskę" - powiedział. Podobnego zdania jest Marek Migalski z PJN. Wyjaśniając, dlaczego jego partia nie poparła raportu, powiedział, że obawy ugrupowania budziło to, iż raport może się przyczynić do stworzenia narzędzia, które będzie w przyszłości wykorzystywane do "dyscyplinowania nowych lub mniejszych krajów UE".

Głębokoa ingerencja?

Raport "zbyt głęboko ingeruje w proces polityczny na Węgrzech i niesprawiedliwie ocenia to, co się dzieje w kraju, który chce iść własną drogą" - ocenił Migalski. Jego zdaniem w dokumencie wyraźnie widoczna jest niechęć do premiera Viktora Orbana i "rewolucji, którą przeprowadza". - Zwyciężyła lewicowa histeria - powiedział Migalski, według którego "UE urządziła Orbanowi pokazowy proces". Także PSL "było po stronie Orbana" - powiedział europoseł Czesław Siekierski. - Trzeba monitorować sytuację na szczeblu KE, ale nie można się wtrącać w rozwiązania krajowe - podkreślił. Z kolei SLD głosowało za raportem. - Nie zgadzamy się z tym, co od początku robi Orban. Parlament Europejski powinien reagować w każdej sytuacji, gdy jest zamach na podstawy demokracji, niezależnie czy chodzi o rządy konserwatywne czy lewicowe - powiedział eurodeputowany Wojciech Olejniczak.

Za i przeciw

Raport poparło w środę 370 europosłów, a przeciw było 249. Od głosu wstrzymało się 82. Według służb prasowych PE za raportem głosowali socjaldemokraci, liberałowie, Zieloni i Zjednoczona Lewica Europejska - Nordycka Zielona Lewica. Przeciwko byli chadecy. Niektórzy członkowie Europejskiej Partii Ludowej wstrzymali się od głosu. Zrobiła to też większość konserwatystów. Impulsem do przygotowania dokumentu na temat Węgier były reformy konstytucyjne w tym kraju po objęciu rządów przez Orbana i jego partię Fidesz, która ma ponad dwie trzecie miejsc w węgierskim parlamencie. Skrytykowano również najnowszą, tzw. czwartą poprawkę do węgierskiej konstytucji, uchwaloną w tym roku. W dokumencie PE sformułowano około 40 zaleceń dla węgierskich władz. Wezwano do usunięcia z konstytucji tych zapisów, które zostały zakwestionowane przez sąd konstytucyjny tego kraju, a także do ograniczenia reform konstytucji i do regulowania takich dziedzin, jak rodzina, sprawy socjalne, fiskalne i budżetowe zwykłymi ustawami. Eurodeputowani zaapelowali do władz w Budapeszcie o zapewnienie możliwie najszerszego udziału partii politycznych w procesie konstytucyjnym, zagwarantowanie pełnej niezawisłości sądów, poszanowanie i zagwarantowanie wolności i pluralizmu mediów, jak również o powstrzymanie się od działań, które mogą zagrażać wolności mediów i niezależności dziennikarzy oraz wydawców. Węgierski premier, który uczestniczył we wtorkowej debacie, uznał, że raport jest "nieuczciwy wobec Węgrów" i stanowi "poważne zagrożenie dla Europy".

Autor: mn / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: Parlament Europejski | Minutą ciszy Parlament Europejski uczcił pamięć ofiar wypadku w Szwajcarii (EBS)