Unia karze winnych przemocy na Ukrainie. Zamraża konta i cofa wizy

Świat

Aktualizacja:
tvn24"Winni przemocy" zostaną ukarani. Ministrowie UE są zgodni

Zamrożenie kont, anulowanie wiz osobom "odpowiedzialnym za przemoc" na Ukrainie i zawieszenie licencji na eksport sprzętu, który może zostać użyty do wewnętrznych represji - to sankcje, które Unia Europejska wprowadzi wobec Ukrainy. - Wprowadzanie w życie tych kroków będzie zależało od rozwoju sytuacji na Ukrainie - poinformowała Catherine Ashton, szefowa unijnej dyplomacji.

Do godz. 16. czasu polskiego trwały rozmowy między prezydentem Ukrainy Wiktorem Janukowyczem a przebywającymi w Kijowie w imieniu UE ministrami: Radosławem Sikorskim, Frankiem-Walterem Steinmeierem oraz Laurentem Fabiusem. W momencie, gdy się kończyły, w Brukseli zbierali się szefowie dyplomacji pozostałych 25 państw Unii.

W niecałe dwie godziny osiągnęli porozumienie ws. wprowadzenia sankcji wobec "osób odpowiedzialnych za przemoc na Ukrainie", o czym poinformowała szefowa włoskiego MSZ, Emma Bonino.

Jak dodała, "decyzja zostanie wprowadzona w życie bardzo szybko, w przeciągu kilku godzin".

Sankcje personalne i ogólne

UE wprowadzi sankcje personalne oraz ogólne. Wśród tych pierwszych są zakazy wizowe i zamrożenie aktywów na zagranicznych kontach dla ludzi, którzy naruszają prawa człowieka. Lista osób, które mają być objęte sankcjami personalnym jeszcze nie powstała. Jej sporządzenie zlecono unijnej służbie działań zewnętrznych.

Sankcje ogólne dotyczą z kolei zakaz handlu z Ukrainą przedmiotami, które mogłyby służyć stosowaniu represji.

Ponadto UE zdecydowała się na złagodzenie rygoru wizowego dla zwykłych mieszkańców Ukrainy. Chce, aby ich wyjazdy do państw UE były ułatwione.

"Nie do przyjęcia"

Jak poinformowała tuż po spotkaniu z ministrami szefowa unijnej dyplomacji, Catherine Ashton, w czasie konferencji ministrowie wyrazili swoje rozczarowanie pogorszeniem się sytuacji na Ukrainie. Dodała, że "jest absolutnie jasne, że jest to sytuacja nie do przyjęcia".

Poinformowała także, że uzgodnione w czwartek sankcje wobec Ukrainy będą wdrażane w zależności od rozwoju sytuacji w tym kraju. Według Ashton kluczowe znaczenie ma misja ministrów Polski Radosława Sikorskiego, Niemiec Franka-Waltera Steinmeiera i Francji Laurenta Fabiusa, którzy z ramienia Ashton prowadza w Kijowie rozmowy z prezydentem Wiktorem Janukowyczem i przedstawicielami opozycji.

Catherine Ashton po spotkaniu z ministramitvn24

Rosja: UE i USA "szantażują" Ukrainę

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow planowane sankcje Unii Europejskiej przyrównał w czwartek do "szantażu".

- Nasi zachodni partnerzy - UE i USA - całą winą za sytuację obarczają władze Ukrainy. Poczynań ekstremistów nie kwalifikują tak, jak te na to zasługują. Bardzo to nas niepokoi, ponieważ są to podwójne standardy - oświadczył Ławrow, którego cytują agencje Interfax i ITAR-TASS.

Szef dyplomacji ocenił, że sankcje wizowe wprowadzone przez Stany Zjednoczone wobec przedstawicieli władz Ukrainy odpowiedzialnych za krew na ulicach Kijowa stanowią "dodatkową zachętę dla opozycji, by była nieustępliwa". - Unia Europejska też usiłuje omówić zastosowanie sankcji. Jednocześnie na Ukrainę przyjeżdżają nieproszone misje. Działania takie przypominają szantaż - oznajmił.

Ławrow wyraził też zdumienie z powodu napływających z Waszyngtonu oświadczeń na temat sytuacji na Ukrainie. - Szczególne zdziwienie odczuwamy, gdy anonimowe źródła wyrażają niezadowolenie, że nie mogą dodzwonić się do szefów resortów siłowych Ukrainy - powiedział.

Rosyjski minister oznajmił, że dochodzące z zachodnich stolic żądania przeprowadzenia na Ukrainie wcześniejszych wyborów prezydenckich i parlamentarnych oraz utworzenia koalicyjnego rządu stanowią próbę narzucenia Ukraińcom wyboru na rzecz Unii Europejskiej.

W czwartkowych starciach w Kijowie zginęło według różnych źródeł od kilkunastu do nawet 37 osób. Milicja i demonstrujący używają broni palnej. Ranni liczeni są w setkach.

Turczynow przemówił do naroduEspreso TV
wideo 2/35

Autor: ap, adso/ja/mieś / Źródło: reuters, pap

Tagi:
Raporty: