346 dni - tyle czasu bronił pozycji w rejonie miasta Czasiw Jar w obwodzie donieckim żołnierz 24. Samodzielnej Brygady Zmotoryzowanej Serhij Krynicki. Wojsko poinformowało, że przetrwał "nieustanne szturmy, walki z siłami okupacyjnymi, ataki dronów, próby wroga, aby podejść coraz bliżej".
Krynicki jest w szpitalu na obserwacji. 5 maja prezydent Wołodymyr Zełenski uhonorował go tytułem Bohatera Ukrainy. Żołnierz otrzymał także Order Złotej Gwiazdy, najwyższe odznaczenie honorowe.
Jest bohaterem, ale jego zdrowie i życie było narażone na ciągłe niebezpieczeństwo.
Komunikat brygady ukazał się 8 maja, tydzień po podpisaniu przez naczelnego dowódcę armii Ołeksandra Syrskiego rozkazu w sprawie obowiązkowej wymiany wojskowych.
Dokument przewiduje służbę na pierwszej linii frontu w okresie nie dłuższym niż dwa miesiące. W ciągu kolejnego miesiąca żołnierze muszą wrócić do domu, a w ich miejsce mają przybyć następni. Po miesięcznej przerwie wojskowi powinni wrócić na front.
- To jest niezwykle ważna decyzja, która dojrzewała od dawna i o której od dawna dyskutowano - mówi TVN24+ Iwan Tymoczko, szef rady rezerwistów sił zbrojnych Ukrainy.
I podkreśla: - Jeśli jest rozkaz, to dowódcy będą musieli go wykonać. Będą też odpowiadać za realizację planów rotacji. Wymiana walczących żołnierzy jest niezwykle potrzebna. Ale w warunkach, kiedy działania bojowe wciąż się toczą, może to być trudne do zrealizowania.
Po wybuchu skandalu
Decyzja w sprawie rotacji została poprzedzona wybuchem głośnego skandalu wokół żołnierzy z 14. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej, którzy bronili pozycji w rejonie Kupiańska w obwodzie charkowskim.
Nie docierały do nich regularne dostawy żywności i wody pitnej. Głodowali i pili deszczówkę, aby przeżyć.