Alina Fober, 18-letnia wolontariuszka, która opiekowała się psami, wyraźnie wstrząśnięta, powiedziała: "Znałam te wszystkie psy, pomagałam im. To były dobre pieski". - Strzępy rozerwanych ciał psów przykleiły się do krat klatek - dodała Fober, płacząc.
Weterynarze próbują ratować ciężko ranne psy, na ten moment nie wiadomo, ile ich jest. Szefowa schroniska napisała na Facebooku, że wiele klatek dla zwierząt jest zniszczonych, uszkodzony jest też główny budynek azylu. - Usłyszeliśmy przeraźliwy brzęczący dźwięk, a potem eksplozję - powiedziała agencji AFP 41-letnia pracownica Iryna.
- To był przerażający widok - przyznała Iryna. - Wszystkie psy, które tam wtedy się znajdowały, były martwe. Zagrody, drzewa, gruz, dym, ogień. To było przerażające - dodała.
Zwierzęta ofiarami rosyjskiej agresji
Oprócz wywołania największego kryzysu humanitarnego w Europie od czasów drugiej wojny światowej, czteroletnia inwazja Rosji na Ukrainę przyniosła bezpośrednie cierpienie zwierzętom.
Według ratowników, rosyjski atak dronów na farmę w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie Ukrainy w październiku ubiegłego roku zabił około 13 tysięcy świń. Miesiąc wcześniej rosyjski atak na klub jeździecki pod Kijowem pochłonął życie siedmiu koni.
Schronisko dla zwierząt, znane pod nazwą "Podaj łapę, przyjacielu", do którego doszło w piątek, leży około 30 kilometrów od linii frontu w ukraińskim mieście Zaporoże i przyjmuje zwierzęta z ocalałych terenów od ponad dekady.
Opracował Adam Styczek
Źródło: PAP, France24
Źródło zdjęcia głównego: Reuters