"Pokój z Rosją można tylko wywalczyć". Nocny protest przeciwko "kapitulacji"

TVN24


Około tysiąca osób zebrało się w Kijowie przed siedzibą prezydenta, aby zaprotestować przeciwko wycofaniu wojsk z Donbasu, które jest jednym z warunków tak zwanej formuły Steinmeiera, zaakceptowanej przez władze Ukrainy. - Pokój z Rosją można tylko wywalczyć - przekonywali demonstranci.

Uczestnicy protestu są zdania, że formuła Steinmeiera oznacza kapitulację przed Rosją oraz zagrożenie życia proukraińskich mieszkańców Donbasu, a także ukraińskich wojskowych, którzy mogliby zginąć w razie rosyjskiej ofensywy.

- Jaką mamy gwarancję, że jeśli wycofamy wojsko, Rosja nie zacznie wykorzystywać przeciwko nam naszych własnych pozycji? Doświadczenie ostatnich lat pokazało wielokrotnie, że to agresywny kraj, który nie stosuje się do żadnych międzynarodowych ustaleń. Nie będę oddawał ziemi, za której utrzymanie przelewali krew moi przyjaciele - oświadczył w rozmowie z reporterami żołnierz jednej z ukraińskich brygad powietrznodesantowych.

"Po żółtej kartce może nastąpić czerwona"

Zebrani przed biurem prezydenckim żołnierze, działacze społeczni i zwykli mieszkańcy Kijowa wykrzykiwali hasła takie jak "stop kapitulacji", "ani kroku dalej" i "sława Ukrainie". Trzymali w rękach żółte kartki, mające symbolizować ostrzeżenie dla prezydenta Wołodymyra Zełenskiego.

- W taki sposób chcemy pokazać, że kapitulacja spotka się ze społecznym sprzeciwem. Po żółtej kartce może nastąpić czerwona. Bazując na sportowej symbolice, będzie to oznaczać usunięcie tej władzy z boiska – powiedziała Switłana Powalajewa, ukraińska poetka, matka walczącego na wschodzie kraju żołnierza.

- Pokój z Rosją można tylko wywalczyć. Jeśli pójdziemy na ustępstwa, nie będziemy mieć ani pokoju, ani ziemi, ani godności - dodała.

Ukraina wycofuje się z linii walk

Po początkowym chaosie informacyjnym, Sztab Operacji Połączonych Sił Zbrojnych Ukrainy w Donbasie potwierdził, że strony trwającego tam konfliktu rozpoczęły we wtorek wycofywanie ludzi i uzbrojenia z dotychczasowej linii walk w okolicach miasteczka Zołote w obwodzie ługańskim.

Dwustronne rozgraniczenie zaczęło się o godz. 12 czasu lokalnego (11 w Polsce). "Stało się to możliwe dzięki utrzymaniu ciszy w walkach w ciągu ostatniego tygodnia" - oświadczył sztab w komunikacie.

Ukraińska armia zapewniła, że wycofanie jej zasobów nie osłabi możliwości obronnych na tym odcinku, a mieszkańcy Zołotego nie "pozostaną poza uwagą" wojska.

Sztab oświadczył też, że ostrzały Zołotego, o których informowano dzień wcześniej, odbywały się poza terenem, z którego wycofywane są wojska i sprzęt.

Wcześniej o rozpoczęciu rozgraniczenia sił w Zołotem poinformował minister spraw zagranicznych Ukrainy Wadym Prystajko. Oświadczył, że przed spotkaniem przywódców państw czwórki normandzkiej (Francja, Niemcy, Ukraina oraz Rosja) obie strony konfliktu powinny wycofać swoje siły i sprzęt w trzech miejscach. Jest to Stanica Ługańska, gdzie doszło już do rozgraniczenia, Zołote i Petriwske.

Ukraina spełnia warunki Moskwy

Wycofanie wojsk z odcinków frontu w konflikcie w Donbasie oraz zgoda Ukrainy na tzw. formułę Steinmeiera były warunkami wysuwanymi przez Moskwę dla spotkania w formacie normandzkim. Jego data nie została jeszcze ustalona; Ukraińcy liczą, że szczyt odbędzie się w listopadzie.

Formuła Franka-Waltera Steinmeiera, byłego ministra spraw zagranicznych, a obecnie prezydenta Niemiec, przewiduje procedurę przyznania kontrolowanemu przez separatystów Donbasowi specjalnego statusu. Zdaniem części Ukraińców oznacza to kapitulację ich kraju przed Rosją, która wspiera separatystów z Donbasu.

Po informacjach, że Kijów zgodził się na przyjęcie formuły Steinmeiera w Kijowie i innych miastach odbyły się protesty pod hasłem "Nie dla kapitulacji". W ostatnim, do którego doszło w Dzień Obrońcy Ukrainy, 14 października, wzięło udział kilkanaście tysięcy ludzi.

Konflikt w Donbasie trwa od kwietnia 2014 roku
Adam Ziemienowicz / PAP

Autor: asty//rzw / Źródło: PAP